Tag Archive for sieci

Polo Market może być sprzedany

Źrdło: reszel.net (dodał: rychu)

Na biznesowych stronach regionalnego portalu pomorska.pl można przeczytać,  że  jedna z rodzimych sieci handlowych może niedługo przestać należeć do Polaków. Polo Market (o nim mowa) to zbudowana przez polskich przedsiębiorców z okolic Inowrocławia sieć delikatesów. Mają prawie 350 sklepów w całej Polsce i obroty rzędu 1 mld. W rankingu Polityki są na liście TOP 500 i wg szacunków zwiększają i obroty i liczbę klientów. Wykupieniem Polo Marketu zainteresowane są fundusze inwestycyjne z Cypru i W.Brytanii. Czy kolejna wyspa polskiego handlu przejdzie do rąk kapitału zagranicznego i będzie zarabiała na wczasy dla brytyjskich emerytów? Co kieruje ludźmi, którzy tworzą taką perełkę jak Polo Market, a następnie pozbywają się jej? Niby takie są prawa wolnego rynku, a jednak szkoda.

Co z polskim handlem?

promocja

Polska Agencja Prasowa powołując się na raport wywiadowni gospodarczej Soliditet podaje, że w Polsce po raz kolejny spada liczba małych sklepów. W 2011 roku liczba ta spadał o 6% i jest ich obecnie około 320 tys. Zmiana struktury handlu może być zjawiskiem neutralnym w sytuacji rynków, na których rodzimy kapitał ma pozycję dominującą. Jeżeli w Niemczech, Francji czy Anglii liczba małych sklepów spada to dla całej gospodarki nie ma to większego znaczenia, ponieważ ich miejsce zajmują supermarkety i hipermarkety – w większości należące do rodzimego kapitału. W Polsce zjawisko upadku drobnego handlu wiąże się z przegrywaniem polskiej gospodarki, ponieważ drobny handel należy do polskich przedsiębiorców, natomiast duże sklepy sieciowe to głównie kapitał zagraniczny. Biedronka, Lidl, Carrefour, Real, Żabka, Auchan, Tesco to wszystko sklepy, których zyski zasilają fiskusa w Portugalii, Niemczech, Francji, W. Brytanii. Wśród polskich rycerzy handlu mamy Piotra i Pawła oraz kilka lokalnych sieci (np.: Polo Market), z których część zgrupuje się pod marką Lewiatan.

My Polacy z handlem miewaliśmy już problemy w przeszłości. W I Rzeczpospolitej szlachta miała bodajże zakaz zajmowania się handlem (nie wiem jaka mogła być tego motywacja) przez co musieli dużą cześć zysków oddawać angielskimi holenderskim pośrednikom. Pamiętamy „Lalkę” Bolesław Prusa i trudne koleje „zyskownej spółki handlu z Rosją” Wokulskiego. Ale to nie reguła, czego najlepszym dowodem historia najnowsza i handlowy boom lat 90. Zabrakło odpowiedniego skanalizowania tej energii, procesów konsolidacji i pewnej ochrony państwa. Może jednak nie wszystko stracone. Trochę jeszcze polskiego handlu w Polsce zostało. Czy my konsumenci będziemy chcieli do katalogu czynników decydujących o naszych codziennych wyborach zakupowych włączyć rozróżnienie: polski-niepolski?

Jest sprawą oczywistą, że w pierwszej kolejności wybierając sklep kierujemy się jego wystrojem i cenami. O to, żebyśmy kierowali się tym przede wszystkim dbają sztaby marketingowców i psychologów rynku. Sklepy zagranicznych sieci stanowią dobry kanał do wpuszczania na nasz rynek towarów, które nie schodzą w krajach rodzimych. Opłaca się je sprzedać nawet po bardzo niskiej cenie. Dzięki temu robotnik np.: we Francji ma pracę, sieć zysk a polski konsument kolejną tanią rzecz, której tak naprawdę nie potrzebuje. Koncerny, które wkroczyły do Polski w ciągu ostatnich 20 lat swoją potęgę zbudowały najpierw na swoich rodzimych rynkach. Teraz mogą konkurować z naszymi przedsiębiorcami, bo Ci nie mieli 50 lat na swobodny rozwój.

Taka tendencja może prowadzić do coraz gorszej sytuacji ekonomicznej naszego kraju. Im więcej kupujemy w zagranicznych sieciach tym mniej pieniędzy zostaje w Polsce, więc Polacy stają się coraz biedniejsi więc coraz częściej muszą kupować w tanich zachodnich sieciówkach. Oczywiście nie ma się czym martwić. Nasze umysły mają zadziwiającą zdolność do racjonalizacji. Gdy na polskim rynku nie będzie już polskich sklepów ani fabryk, ani banków, ani, jak mawia klasyk z Białostocczyzny, „niczego”, wtedy na pewno znajdziemy sposób na wytłumaczenie sobie, że to nie ważne, że najwspanialszą rzeczą jest to, że udało nam się kupić w niemieckim supermarkecie T-shirt za 8zł i ser pleśniowy za 3,49zł.