Tag Archive for przemysł

Spółka „Inwestycje Polskie”

PIR

Powstanie spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe S.A. (dalej: PIR) niewątpliwie jest krokiem w dobrym kierunku. W działaniu takiej spółki jak IP ważne będzie czy jej działalność będzie służyła inwestycjom POLSKICH PRZEDSIĘBIORCÓW, czy inwestycjom NA TERENIE POLSKI. Od tego, która opcja zostanie przyjęta do realizacji zależy to, czy w dłuższej perspektywie będziemy szli w kierunku modelu Japonii, Korei, Tajwanu, które stając się „fabryką świata” wytworzyły swoje rodzime firmy/marki wnoszące duży wkład w dobrobyt gospodarczy tych państw (Toyota, Honda, Sony, Samsung, HTC), czy raczej w kierunku Indonezji, Chin czy ostatnio Bangladeszu, które stając się nową „fabryką świata” stanowią tylko kolonialne zaplecze wielkich koncernów z Zachodu.

Powstanie PIR poparło Polskie Lobby Przemysłowe, które na swojej stronie pisze, że „Polskie Lobby Przemysłowe zaznacza zarazem, iż efektywne wykorzystanie tego rodzaju dźwigni inwestycyjnej powinno być kluczowym elementem szerzej zakrojonej strategii reindustrializacji Polski. Jej celem powinno być długookresowe powiększenie potencjału gospodarczego kraju za pomocą świadomej przebudowy i przemiany struktury gospodarki ukierunkowanej na  stworzenie bądź wzmocnienie roli bardziej wydajnych i nowoczesnych jej gałęzi”.

Cała opinia na stronie PLP

 

Komu ulgi

spawanie2

Zestawmy ze sobą dwie informacje:

Pierwszą zamieścił Puls Biznesu i dotyczy polskiej firmy z Katowic, Energoinstalu. Ta rodzinna firma (bynajmniej nie mała, bo jest to spółka giełdowa) wynalazła nowoczesną metodę spawania laserem. Kurs jej akcji wzrósł dziś o 15%.

Drugą znalazłem na lokalnych stronach Gazeta.pl i mówi o tym, że mieszczące się w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej japońskie firmy zwalniają pracowników i… przenoszą się do Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Nie wiem czy Enegoinstal korzysta z jakiś ulg podatkowych – być może tak. Nie wydaje mi się jednak, aby przewyższały one korzyści, jakie japońskie firmy mają ze zwolnień podatkowych umieszczając produkcję w specjalnych strefach ekonomicznych. Nasuwa mi się pytanie czy rząd dobrze robi wspierając tak intensywnie zagranicznych inwestorów. Nie mówię, że całkowicie mamy odpuścić sobie zagraniczne inwestycje. Mówi się, że mogą być one źródłem know how. Wydaje się jednak, że wszystkie te firmy zagraniczne, które wchodzą do specjalnych stref ekonomicznych wielkiej zmiany jakościowej w polskiej gospodarce nie wprowadzają. Jak już to raczej tej zmiany szukałbym wśród polskich firm takich jak Enorgoinstal czy DCD (super-szybko procesor – można poczytać o nich na naszym blogu). Jest to tym bardziej wskazane, że w/w polskie firmy dają nadzieję na wzrost zatrudnienia wśród dobrze wykwalifikowanych specjalistów podczas, gdy zagraniczni inwestorzy co najwyżej liczą na naszą tanią siłę roboczą, a co za tym idzie utwierdzają nas w roli podrzędnego kraju na globalnym rynku.

Przetarg na śmigłowce dla Wojska Polskiego

sokol

Dziś najważniejszą informację dotyczącą polskiej gospodarki podaje Rzeczpospolita: Wojsko Polskie kupi w najbliższym czasie helikoptery za około 10 mld złotych. To największy wojskowy kontrakt od czasów F-16. Warto do tamtego przetargu wrócić. Mówiono wtedy o dwóch aspektach: wartości bojowej i offsecie. Wartość bojowa wiadomo czym jest – nie wiadomo do końca która z trzech propozycji (F-16, Mirage, Gripen) była najlepsza bojowo, ale rządząca wtedy SLD podkreślała, że Amerykanie (czyli F-16) zaproponowali najwyższy offset. Offset to nic innego jak obietnica inwestycji w zamian za kontrakt. Jednak to nie miały być zwykłe inwestycje tylko takie z nowoczesnymi technologiami. Podawano przykład Finlandii, która dzięki offsetowi ma Nokię (wtedy niekwestionowanego lidera w komórkach). Chyba nie przesadzę piszą, że offset okazał się fikcją i nabijaniem Polaków w butelkę. W przeciwieństwie do ceny (3,5 mld za same samoloty potem około 0,5 mld za dozbrojenie oraz nie wiem ile za szkolenia pilotów), którą trzeba było zapłacić Amerykanom.

 

Już wtedy pojawiły się głosy, że zamiast kupować technologię z lat 60. (wtedy skonstruowano F-16) może lepiej włożyć te pieniądze w rozwój własnego projektu samolotów bezzałogowych. Już wtedy wiedziano, że przyszłość lotnictwa to drony. Brzmiało to bardzo odważnie i władze tematu nie podjęły. Jednak w przypadku przetargu na śmigłowiec powinien on zostać podjęty jak najbardziej, ponieważ posiadamy w Polsce fabrykę bardzo dobrych śmigłowców. Jeżeli więc przetarg na śmigłowce dla Wojska Polskiego wygra amerykański Sikorsky lub inna zagraniczna firma to rząd polski będzie można uznać za jednego z większych wrogów polskiej gospodarki.

Phoenix i polski eksport (2012-09-25)

phoenix

Dwie wiadomości z info-sfery wydają się dziś szczególnie ciekawe.

Pierwsza o trendach polskiego eksportu, który globalnie spada. Spada ten do krajów UE a rośnie do krajów „rozwijających się”. Najbardziej rośnie nam sprzedaż żywności do Rosji i na Ukrainę. Do w miarę dobra wiadomość dla Polskiej gospodarki, ponieważ produkcja żywności jest w większości w polskich rękach natomiast eksport do UE pompują nam mocno firmy-córki zagranicznych koncernów (czyli formalnie polska gospodarka zyskuje, ale faktycznie dużo zysku wraca do właścicieli na Zachodzie).

Druga wiadomość mówi, że niedługo (za kilka tygodni) rozpoczną się próbne loty samolotu bezzałogowego Phoenix. Samolot powstaje w Instytucie Lotnictwa. Na stronie projektu możemy przeczytać, że celem projektu jest „poprawa innowacyjności i w konsekwencji zwiększenie konkurencyjności polskich przedsiębiorstw, poprzez zwiększenie skali wykorzystywania innowacyjnych dla gospodarki rozwiązań technologicznych”. Wydaje mi się wysoce prawdopodobne, że sam samolot okaże się hitem. Jednak, żeby okazał się polskim sukcesem gospodarczym potrzebne jest utrzymanie w polskich rękach również jego produkcji i sprzedaży. Mam nadzieję, że okaże się sukcesem tak jak pociągi PESY.

Włoska klątwa i rosyjskie przekleństwo

Przegląd informacji dnia pod kątem patriotyzmu ekonomicznego

Przegląd informacji dnia pod kątem patriotyzmu ekonomicznego (2012-09-21)

Dziś pojawiają się dwie niezwykle ważne dla polskiej gospodarki informacje.

Pierwsza dotyczy niekorzystnych działań banku PeKaO S.A. (ten z żubrem) wobec polskich przedsiębiorstw. Jak podaje portal rp.pl bank ten przyczynił się już do upadku budowlanych PBG i Hydrobudowy, supermarketów Bomi a także polskich stoczni i fabryki makaronów Malma.

Wcześniej pisano o tym, że w tym ostatnim przypadku chodziło o wycięcie konkurencji produkującej makarony do spaghetti, konkurencji dla włoskich importerów, którzy nie dawali sobie rady na polskim rynku, bo wyroby Malmy były równie dobre a dużo tańsze. Tym razem Rp.pl pisze o Polimexie, dużej firmie realizującej inwestycje energetyczne. A wiadomo, że w Polsce będzie można na tym niedługo zarobić. Nasza infrastruktura wymaga szybkiej modernizacji inaczej cofniemy się do wieku XIX. Czyżby jakiś powiązany z UniCredit (włoski właściciel PeKaO) podmiot budowlany zasadzał się na te kontrakty? Tym razem interwencja Ministerstwa Skarbu zapobiegła upadłości i fakt ten jest zdaniem analityków korzystny dla wszystkich wierzycieli.

Dla mnie sprawa potwierdza tylko fakt, że nie powinniśmy oddawać większości polskich banków w obce ręce – już lepiej, gdyby pozostały państwowe. Na razie jedyne, co mogę postulować to żeby posiadacze kont w banku z Żubrem przenieśli je do PKO Bank Polski (nadal polski), Kas Stefczyka, SKOKów lub banków spółdzielczych (wszystkie są w polskich rękach).

Druga informacja (przytaczam za niezalezna.pl, bo tu znalazłem najwartościowszą relację) dotyczy decyzji KE o wszczęciu postępowania antymonopolowego wobec Gazpromu. Mowa jest tam też o tym, że monopol Gazpromu zaczyna też przeszkadzać Amerykanom.

Uświadamianie społeczeństwu europejskiemu, że dystrybucja gazu na kontynencie jest w rękach państwowego koncernu rosyjskiego powinno pozytywnie wpływać na stosunek do wydobywania łupków. Jak na razie kontratak Rosjan (za pomocą Francji) daje im jeden punkt, bo niektórzy popadli w ekologiczną histerię (w tym niestety nasz prezydent). Przy okazji wyszło na jaw, że Kreml (czyli władza polityczna Rosji) zarządza Gazpromem już bez przykrywki – prezesi koncernu muszą „spowiadać” się na dywaniku u Putina ze wszystkich renegocjowanych z Zachodnimi partnerami umów.

Ja mam nadzieję, że to początek końca energetycznego szantażu Rosji wobec Bałtów, Polaków i Ukraińców.

DCD z tytułem Marka Śląskie

Konstruktorzy DQ80251 hq

Digital Core Design, polskie laboratoria projektowe układów scalonych zostały laureatem III edycji konkursu Marka Śląskie, organizowanego przez Marszałka Województwa oraz Regionalną Izbę Przemysłowo-Handlową. Bytomska firma została nagrodzona w prestiżowej kategorii Produkt za stworzenie najszybszego na świecie procesora z rodziny 8051 – układu DQ80251.

Pierwszego września odbyła się gala podsumowująca III Edycję konkursu Marka Śląskie. Kapituła konkursu pod przewodnictwem Marszałka Województwa Śląskiego, Adama Matusiewicza przyznała nagrody w dziewięciu kategoriach. Tegorocznym laureatem prestiżowej kategorii Produkt Marka Śląskie został procesor DQ80251, stworzony przez bytomską firmę Digital Core Design. – Cieszę się, że nasz procesor spotkał się z uznaniem w skali międzynarodowej, lokalnej a teraz także regionalnej – powiedział Jacek Hanke, prezes Digital Core Design, podczas sobotniej gali. Układ zaprojektowany w Bytomiu znalazł się również wśród polskich finalistów konkursu European Business Awards, został też wyróżniony Nagrodą Gospodarczą przez prezydenta Bytomia. Firma Digital Core Design pod koniec zeszłego roku zaprezentowała procesor DQ80251, najszybszy na świecie układ z rodziny 8051. Dzięki nowatorskim rozwiązaniom, jego moc obliczeniowa jest po-nad 50 krotnie większa od standardu opracowanego przez firmę Intel, czy też innych, konkurencyj-nych rozwiązań. – Nasz procesor wykonuje więcej operacji, w krótszym czasie i przy mniejszym zużyciu energii – wyjaśnia Hanke – a o to przecież chodzi we współczesnej elektronice. Digital Core Design została założona w 1999 roku, od samego początku specjalizując się w projektowaniu układów scalonych, tzw. IP Core. W ciągu kilkunastu lat bytomscy inżynierowie zaprojektowali ponad 70 różnych architektur, począwszy od popularnych 8. bitowych procesorów przemysłowych, przez IP Core dla urządzeń USB, czy motoryzacyjny interfejs CAN, na 16/32 bitowych układach scalonych skończywszy. Wśród klientów DCD znajdują się m.in. Intel, Sony, Philips, czy Siemens. Więcej informacji na www.dcd.pl.

Azoty Tarnów obronione

azoty

Zakusy rosyjskiego kapitału na polski przemysł chemiczny zostały szczęśliwie odparte… na razie. Nie ma co się oszukiwać, że to nie ostatnia rosyjska próba. Strategia obecnie panującej na Kremlu ekipy wyraźnie zakłada odzyskanie wpływów w Polsce. Nie będą już u nas przetrzymywać swojego wojska, ale czy ich gospodarcza obecność może być pożyteczna dla polskiej gospodarki? Odpowiedź przecząca ma przynajmniej dwa uzasadnienia:

Po pierwsze rosyjskie koncerny nie są prywatne tylko faktycznie podporządkowane władzy politycznej i służą do realizowania polityki. Ta polityka zakłada oparta jest na twierdzeniu Władymira Putina, że „upadek ZSRR był największą tragedią XX wieku”. Nie było nią II wojna, uśmiercenie w niemieckich obozach koncentracyjnych milionów obywateli Europy, uśmiercenie w sowieckich łagrach milionów obywateli Europy i Azji tylko rozpad ZSRR.

Po drugie Rosjanie nie są dobrymi gospodarzami. Ich historia pokazuje, że raczej specjalizują się w demolce niż budowaniu. Nawet, gdyby przejęcie Azotów Tarnów nie miało charakteru wrogiego (czyli kupno z przeznaczeniem do zamknięcia, żeby usunąć konkurencję dla własnych zakładów) to i tak nie moglibyśmy liczyć na rozwój fabryki tylko na jej degradację.

Tym razem rząd polski (obrona Azotów tak naprawdę od niego zależała) stanął na wysokości zadania . Nie ma jednak co się łudzić – Rosjanie będą próbować dalej.

PKP Cargo na szerokie tory?

cargo

Operator rosyjskich kolei zgłasza polskiemu rządowi chęć zakupienia PKP Cargo. Rosjanie mają dużo pieniędzy ze sprzedaży surowców i zamiast przeznaczyć je na poprawę życia swoich obywateli przede wszystkim inwestują w ekspansję zagraniczną, która przywróciłaby im blask z czasów ZSRR. Polska niestety leży w strefie, którą Rosjanie uważają nadal za swoją. Tyle politycznego kontekstu tej propozycji.

 

A jaka jest strona biznesowa? Po pierwsze rosyjskie koleje to spółka w całości kontrolowana przez rząd Federacji Rosyjskiej, a więc sprzedaż PKP Cargo nie byłaby prywatyzacją tylko pozbyciem się kontroli nad przewoźnikiem przez państwo polskie na rzecz państwa rosyjskiego. Czy to może przynieść korzyści biznesowe. Trudno mi sobie je wyobrazić. Jeżeli idei prywatyzacji przyświeca liberalne założenie, że podmioty prywatne lepiej zarządzają przedsiębiorstwami, to Rosjanie powinni na postawie tego założenia być wykluczeni z procesu pozbywania się PKP Cargo przez rząd polski.

 

Pamiętajmy, że jednym z naszych atutów geograficznych (a nie mamy ich za wiele) jest położenie na najkrótszym szlaku między Rosją i Niemcami i dalej Europą Zachodnią. Wymiana handlowa między Rosją cały czas rośnie, a co za tym idzie również wzrasta obrót przewozów (również kolejowych). Biznesowo pozbywanie się PKP Cargo jest sprzedażą kury znoszącej złote jaja. Politycznie kolejnym krokiem uzależniającym nas od Rosji oraz tworzeniem z Polski transterytorialnego korytarza między Rosją i Niemcami.

DCD: kolejny sukces polskiej elektroniki

Jacek Hanke DCD's CEO

Kolejna dobra wiadomość dotycząca polskiego procesora.

Skonstruowany przez polską firmę Digital Core Design procesor DQ80251 tym razem zyskał uznanie kapituły European Business Award, która wyróżniła firmę tytułem Narodowego Finalisty, zaś sam procesor uzyskał nominację do nagrody UKTI Innovation Award (UK Trade & Investment Department). DQ80251 jest nie tylko jedynym urządzeniem elektronicznym w Polsce nominowanym w kategorii Innowacje, ale też jedynym układem scalonym nominowanym do tej nagrody spośród wszystkich europejskich zgłoszeń.

PE: Czy firma DCD ma wystarczający potencjał do rozwoju produkcji i sprzedaży na rynki światowe?

DCD: Nasza firma od samego początku 99% swoich rozwiązań eksportuje poza granice Polski. Niestety w naszym kraju nie ma produkcji elektronicznej, w tym najbardziej podstawowym wymiarze, tj produkcji podzespołów. Dlatego też DCD licencjonuje swoje architektury firmom, które wykorzystują je w finalnych produktach, a potem trafiają do różnych krajów, w tym i do Polski, gdzie gotowe podzespoły są implementowane w finalnych urządzeniach.

PE: Zarówno UE jaki i polskie Ministerstwo Gospodarki ogłaszają, ze rozwój innowacyjnych gałęzi gospodarki (Państwa firma niewątpliwie do takiej należy) to ich priorytety. Czy uzyskali Państwo od tych instytucji mniej lub bardziej realne wsparcie? Czy zabiegaliście w ogóle o nie?

DCD: Dzięki uprzejmości Ministerstwa Gospodarki oraz przede wszystkim Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego nasza firma mogła zaprezentować najszybszy na świecie procesor DQ80251 na targach CeBIT w Hanowerze (największa impreza w Europie). Przed targami zwróciliśmy się również do Ministerstwa Gospodarki z wnioskiem o objęcie patronatem projektu najszybszego procesora. Do chwili obecnej trwają działania związane z rozpatrzeniem tego wniosku.

PE: Są takie koncerny z branży elektronicznej, które w swojej światowej ekspansji podkreślają zarówno swoją ponadnarodowość jak i narodowość. Nokia podkreśla swoje fińskie korzenie, wszystkie firmy japońskie podobnie, w ślady Japończyków poszli również Koreańczycy. Celowo pomijam Amerykanów, bo to trochę inna bajka. Czy DCD ma wypracowaną strategię odnośnie zaznaczania/ukrywania/ignorowania swojego polskiego pochodzenia?

DCD: Oczywiście, to że działamy globalnie nie oznacza, że zapominamy o tym, co ważne lokalnie. Nigdy nie ukrywaliśmy i nie ukrywamy gdzie jest siedziba naszej firmy, dlatego wielu naszym klientom z zagranicy Bytom, czy Śląsk nie kojarzy się li tylko z zapadającymi się domami i szkodami górniczymi, ale z zaawansowanymi technologiami Made in Poland.

 

„Zima nadchodzi”

azoty

Rosyjska grupa Acron za pośrednictwem Norica Holding stara się o kupno pakietu większościowego w Azotach Tarnów (informacja za niezalezna.pl).

Sytuacja rosyjskiej ekspansji na polski rynek jest groźna zarówno dla polskiej gospodarki jak i polskiej suwerenności politycznej. Rosjanie otwarcie przyznają, że polityka surowcowa stanowi narzędzie w procesie odzyskiwania wpływów z czasów Związku Radzieckiego. Powrót Władymira Putina na fotel prezydenta Federacji Rosyjskiej potwierdza tylko, że ta linia polityczna jest aktualna. Sytuacja, gdy dwie wielkie fabryki chemiczne przejdą pod kontrolę państwa rosyjskiego (bo tak de fakto to będzie funkcjonować) powoduje, że rynki nawozów sztucznych, opakowań, półproduktów do wielu innych fabryk będzie zależało o dobrego humoru Rosjan, a ten jest dobry tylko wtedy, gdy Polska idzie na ustępstwa.

Podobną próbę przejęcia Rosjanie przeprowadzili kilka lat temu na Węgrzech. Rząd i środowiska nie-rządowe w tym kraju skutecznie oparły się tej ekspansji. Pytanie jednak czy obecnie, gdy zarówno polski rząd jak i Prezydent RP za podstawową linię swojej polityki zagranicznej przyjmują „dobre stosunki z Rosją” obrona ważnej strategicznie gałęzi przemysłu będzie możliwa?

Fani serialu i książki Gra o Tron będą wiedzieli o co chodzi, gdy skomentuję tę sytuację sentencją: „Zima nadchodzi”.