Tag Archive for promocja

W poszukiwaniu rynków zbytu – kierunek Łotwa!

Eksport rodzimych produktów w każdym kraju stanowi fundament zdrowej gospodarki, czego dobitnym dowodem są Niemcy budujące potęgę właśnie na sprzedaży swoich towarów i technologii do innych krajów. Dla polskich firm wiele rynków zachodnich wydaje się być dziś z oczywistych powodów zamkniętymi (np. te rynki, gdzie funkcjonują silne narodowe monopole w danej branży), czy też trudno dostępnymi (tam, gdzie trendy konsumenckie nie dopuszczają towarów „nie-swoich”). Dodatkowo, jak pokazują przykłady wielu przedsiębiorstw starających się o wejście do innych krajów, brakuje w naszym państwie dobrych systemów wsparcia eksportu i promocji polskich firm za granicą.

Tym ciekawszy i wart zwrócenia uwagi wydaje się przypadek opisany przez portal „Kurier Galicyjski”, a mianowicie rynek łotewski. Jak pisze „Kurier…”:
Polsko-łotewskie obroty handlowe osiągnęły w roku 2011 rekordowy poziom około 1,4 mld euro – według statystyk łotewskiego GUS. Nadwyżka polskiego eksportu nad importem wynosiła około 350 mln euro, przy poziomie eksportu na poziomie ok. 850 mln euro. Portal podaje, że obecnie na Łotwie działa już około 100 polskich firm i cieszą się one dosyć sporym powodzeniem, a nasz kraj jest szóstym w kolejności partnerem handlowym Łotwy w międzynarodowym obrocie.

Atutem tego rynku jest z pewnością przychylność państwa łotewskiego dla sektora MŚP i silne dążenie do utrzymania klarownych standardów w gospodarce. Nie można zapominać także o 60-tys. Polonii stanowiącej (jak można domniemywać) naturalną pulę konsumentów polskich towarów.

W takiej sytuacji z pewnością wiele polskich firm MŚP budujących swoją markę w oparciu o skojarzenia z polskością i dobrą jakością np. z branży spożywczej (regionalne browary, producenci żywności ekologicznej) mogą docelowo rozważać rynek łotewski jako obszar swojej ekspansji zagranicznej. Ich sukces zależeć oczywiście będzie od wielu czynników, także od jakości wsparcia ze strony polskich instytucji publicznych zajmujących się promocją eksportu.

 

Bojkot holenderskich tulipanów – a może uzupełnić go promocją polskich tulipanów?

Na jednym z portali znaleźliśmy artykuł o akcji bojkoty holenderskich produktów w odpowiedzi na szkalowanie i antypolonizm w Holandii:

 

„Tulipan to lipa” – odpowiedź na antypolski portal w Holandii

Zacytujmy fragmenty:

 

O akcji bojkotu holenderskich produktów, jako odpowiedzi na szkalowanie Polaków przez część holenderskich polityków napisal portal rmf24.pl:


Akcji holenderskiej Partii Wolności nie można zostawić bez odpowiedzi – tak uważa zdecydowana większość słuchaczy RMF FM i internautów RMF 24.pl. Holenderska ksenofobiczna Partia Wolności założyła portal, na którym można skarżyć się na Polaków. Nasi internauci i słuchacze są przekonani, że trzeba na to odpowiedzieć. Nasza propozycja to akcja „Tulipan to lipa”.

Bojkot?

(..) Wpadliśmy zatem na pomysł, który będzie w pewien symboliczny sposób łączył obie te formy protestu. Proponujemy Wam, by odpowiedzieć założycielom holenderskiego portalu nienawiści lekkim oparem absurdu. Na RMF24.pl umieszczamy plakat protestacyjny z hasłem „Tulipan to lipa”. Możecie go ściągać, umieszczać na serwisach społecznościowych. Możecie też wysłać go na przykład do ambasady Holandii lub do szefa Partii Wolności Geerta Wildersa.
Polacy podtrzymują holenderską gospodarkę:

(..) Z podatków płaconych rocznie przez Polaków do budżetu Holandii wpływa rocznie miliard dwieście tysięcy euro. Gdyby Polacy przestali tam przyjeżdżać, byłby to poważny cios dla holenderskiej gospodarki. Firmy, które teraz zatrudniają Polaków, nie znalazłyby łatwo pracowników. Oznaczałoby to dla nich albo bankructwo, albo przeniosłyby produkcję do krajów spoza Unii.

Holandia zarabia w Polsce mnóstwo pieniędzy

(..) W zeszłym roku sprowadziliśmy z Holandii towary o wartości prawie 21 miliardów złotych – wynika z ostatnich wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego. To niemal cztery procent całego naszego importu.

Sprowadzamy głównie maszyny – traktory i sprzęt rolniczy. Na następnym miejscu jest chemia i diamenty, które jubilerzy masowo sprowadzają z portu w Amsterdamie.

Kilka miesięcy temu towary z Holandii bojkotowali Rumuni. To był ich protest przeciwko zablokowaniu przez Holendrów wejścia Rumunii do strefy Schengen. Prezydent Traian Basescu zaapelował wtedy o niekupowanie holenderskich warzyw.

W Rumunii zatrzymano także 15 ciężarówek z cebulkami i nasionami holenderskich tulipanów. Kilka z nich odesłano z powrotem do kraju pochodzenia.

Nasz komentarz: Akcja wydaje się fajna. Nie wiem, czy powinniśmy „karać” wszystkich Holendrów. Raczej nie. Zawsze jednak bojkot wymaga działania kompleksowego. Przede wszystkim powinniśmy wyczulić Holendrów na problem antypolonizmu. Skoro tak bardzo jest dla nich ważna poprawność polityczna, to czemu nie ma w niej miejsca na unikanie antypolonizmu?

 

 

Bojkot to zawsze mocne narzędzie. Taka myśl przyszła mi do głowy: czemu obrony naszych interesów nie wesprzeć jeszcze pozytywnym impulsem, czyli próbą wejścia z naszymi produktami w to miejsce, gdzie przestaniemy kupować holenderskie?

A zatem dobry tulipan, to polski tulipan.

 

Rysunek za: rmf24.pl

Lidl manipuluje godłem „Teraz Polska”?

teraz polska

Jakiś czas temu dokonałem niefajnego odkrycia. Zainspirowany pytaniem Rebisa w komentarzu do tekstu Sejny o eksporcie zysków z firm w Polsce Przyznaję, że robię to z pewnym żalem, bo zawsze bardzo ceniłem sobie to co robiła Fundacja „Teraz Polska”. Musiałem zweryfikować swoją opinię.

Niemiecki Lidl nagrodzony godłem „Teraz Polska”?

Seria produktów sprzedawanych w Polsce w sklepach Lidl pod marką własną PIKOK otrzymała godło „Teraz Polska”. Sieć niemieckich sklepów chwali się tym faktem na prawo i lewo. Generalnie wchodząc do sklepu tej sieci można by odnieść wrażenie, że to sam Lidl ten znak otrzymał. Tak w zasadzie się stało: link. Problem w tym, że prawa do używania godła otrzymały konkretne produkty pochodzące z kilku różnych zakładów w Polsce. Niby ok – polska kiełbasa, wyprodukowana przez polski zakład, np. Balcerzak czy BMC (nie pamiętam które, bo takiej informacji oczywiście na stronie sklepów nie znajdziemy), czemu miała by nie dostać tego zaszczytnego godła. Jednak na stronie lidl.pl informacja przedstawiona jest pod nieco innym kątem:

KOLEJNY KONKURS – KOLEJNA WYGRANA! XXI edycja Konkursu „Teraz Polska” wyłoniła zwycięzców – wędliny oryginalnej marki PIKOK dołączyły do szerokiego grona laureatów.

Z obrazka umieszczonego na stronie obok nie wynika, że nagrodę dostały określone wędliny, pochodzące z określonych zakładów:

Pikok = Teraz Polska? (źródło: lidl.pl)

Ponadto w zakładce NASZE NAGRODY o tych samych produktach czytamy w informacji zatytułowanej: „Lidl Laureatem Konkursów Wędliniarskich Polagra 2011″, że nagrody za wędliny Pikok otrzymał właśnie Lidl. Otrzymał nawet „II miejsce w Konkursie o tytuł Najlepszego Producenta Wędlin w grupie zakładów większych”. ANI SŁOWA o polskich producentach wędlin, z których zakładów tak naprawdę pochodzą produkty sprzedawane pod marką Pikok! Czyżby eksperci uznali, że Lidl jest producentem wędlin? To tak jakby księgarnia za książkę, którą ma na półkach, otrzymała literackiego Nobla.

„Teraz Polska”, jutro…?

Niestety na tym nie koniec. Jeśli kierujesz się przy zakupie wędlin godłem „Teraz Polska” nie licz, że wybierając wędlinę Pikok kupisz polski produkt.

Wędlina PIKOK z CZECH!

„Teraz Polska” jutro… Czechy!

Szwejk zarabia na Czechów, czemu Zagłoba nie pracuje dla nas?

Mój znajomy odwiedził ostatnio Pragę. Praga, wiadomo, kto tam nie był? Mniejsza więc o to, co tam jest, a czego nie ma. Wśród wielu rzeczy, o których rozmawialiśmy, pojawił się również wątek kultury, niepowtarzalności, tradycji i tożsamości narodowej.

Są to zagadnienia bardzo generalne, skomplikowane i ważne, więc nie zamierzam się nawet mierzyć z nimi. Chciałbym jednak wskazać na jeden aspekt kultury narodowej, właśnie na aspekt ekonomiczny.

Otóż Czesi zarabiają na promocji swojej kultury pod każdą postacią. Wiele piwiarni i pubów nosi imię dzielnego wojaka Szwejka, a sceny z żywota tego sympatycznego – skądinąd – bohatera dekorują i tworzą nastrój miejsc, w których goście z przyjemnością pozostawiają swoje pieniądze.

 

Nie znaczy to, że cała Praga taka jest. W wielu miejscach Praga jest równie bezduszna (plastykowa, korporacyjna, żarówiasta) jak polskie miasta.

To jednak, co interesuje i przyciąga turystów jest wyjątkowe, właśnie szwejkowe. I tu przechodzimy do zarządzania cennym zasobem, jakim jest własna, narodowa kultura.

Błędem jest więc zapominanie o własnej kulturze – także w ekonomii. Zaściankowy nie jest Zagłoba – jest on oczywiście zaściankowy w dobrym rozumieniu słowa zaścianek – zaściankowe jest małpowanie stylu tak bezjakościowego, że nie wiesz już, czy jesteś w Paryżu, Nowym Jorku czy Warszawie.

Małpowanie to symbol mentalnego postkolonializmu. Twórcze prezentowanie własnej kultury, to niezależność i powód do dumy, ale także przyczyna dobrych dochodów.

Czekam więc na piwiarnie jegomościa Zagłoby, karczmy grunwaldzkie czy tawerny marynarzy spod Oliwy.

To dzięki takiemu umiejętnemu wykorzystaniu naszej kultury nie tylko poczujemy własną wartość, ale przede wszystkim przekonamy cudzoziemców do tego, że warto pieniądze wydać u nas, w Rzeczypospolitej Pana Zagłoby.