Tag Archive for polskie marki

Ile jesteśmy w stanie zagospodarować z pieniędzy UE?

logo PŚ

Czy ma znaczenie, ile rząd wynegocjuje z unijnego budżetu? Mniejsze niż się wydaje. Na 10 euro, które zostanie nam przyznane w budżecie, 7 natychmiast wróci do starych krajów UE w postaci kontraktów dla tamtejszych firm. Być może właśnie dlatego koszt budowy autostrad jest w Polsce taki wysoki (budujemy drożej niż np.: w Danii), bo płacimy firmom zachodnim a nie polskim. Z pozostałych 3 euro, które na jakiś czas zostaje w polskim obiegu gospodarczym, część też umknie, bo to, co Polak zarobi, wyda w Lidlu, Biedronce czy Auchan (żadna z tych sieci nie jest polska, więc zysk i część podatków może wyprowadzać z Polski).

Dlatego ważniejsze od tego, ile jesteśmy w stanie wynegocjować z budżetu UE jest to, ile umiemy zatrzymać w obiegu naszej, polskiej gospodarki. Czy umiemy stworzyć legalne mechanizmy, które pozwolą bardziej wspierać nam polskich przedsiębiorców? Polski rząd ma w tej kwestii częściowo związane ręce (chociaż mniej niż twierdzi, bo kiedy upadały polskie stocznie, polski rząd tłumaczył to ograniczeniami w zakresie pomocy publicznej nakładanymi przez przepisy UE, a tymczasem rząd niemiecki swoje stocznie dotował i teraz statki buduje się w Niemczech).

Zwykle kiedy nie można liczyć na oficjalne czynniki, pozostają tylko inicjatywy oddolne i pozarządowe. Jedną z nich jest Polski Ślad. Program opiera się na zasadzie pomocniczości, którą można by streścić jako „preferujemy nasze, ale bez zbytniego fanatyzmu”. Polacy chętnie wybieraliby produkty polskie… gdyby wiedzieli, które są polskie. Ostatnie 20 lat namieszało w naszej gospodarczej świadomości. Sprzedane zostały zagranicznym koncernom takie marki, jak Wedel, Biedronka, Tyskie, Lech, Żywiec, Idea (dziś Orange), Era (dziś T-Mobile), większość banków. Jednocześnie jednak przedsiębiorczość Polaków pozwoliła zachować część marek i rozwinąć zupełnie nowe.

Przekazujemy apel od Polskiego Śladu do polskich przedsiębiorców. Rejestrujcie się (Strefa Przedsiębiorcy) i pozwólcie tym samym konsumentom świadomie wybierać Wasze produkty.

Polski Ślad – program dla polskich przedsiębiorców i konsumentów

Polski Ślad

Ruszył właśnie program Polskiego Śladu. Program ten można uznać za odpowiedź na pytania stawiane od dawna na naszej stronie.

Jest to inicjatywa, która w sposób niepolityczny, społeczny i obywatelski ma na celu zwiększenie siły ekonomicznej polskiej przedsiębiorczości oraz zamożności i dobrobytu polskich obywateli.

Polski Ślad w prosty i intuicyjny sposób łączy konsumentów i polskie firmy tworząc społeczność wzmacniającą swój ekonomiczny potencjał. Idea Polskiego Śladu oparta jest o teorię zgodności dobra indywidualnego i dobra społecznego.

Polski Ślad  to kampania społeczna oraz program, który:

  • wskazuje konsumentom  firmy, produkty i usługi, w których i które warto kupować, gdyż pozostawia to pozytywne skutki w polskiej gospodarce (które nazywamy Polskim Śladem), a więc w szeroko rozumianym polskim portfelu
  • namawia i komunikuje polskie firmy z różnych części Polski do współpracy i wymiany ekonomicznej przysparzającej im dodatkowe zyski
  •  tworzy narzędzia reklamy i marketingu, które pozwolą polskim firmom zwiększać swoje obroty oraz stawać się bardziej widocznymi dla konsumentów
  • pozwala integrować polskich przedsiębiorców wokół wspólnych strategii biznesowych, czyniąc je ekonomicznie silniejszymi od zagranicznej konkurencji.

Uczestnictwo w Polskim Śladzie i pozostawianie Polskiego Śladu podczas zakupów opłaca się każdemu z nas.

Działamy dla dobra wspólnego!

Działamy dla dobra wspólnego!

Koordynatorzy Polskiego Śladu zachęcają, aby polskie firmy rejestrowały się na stronie Polskiego Śladu, zgłaszając akces do programu.  Uczestnictwo w Polskim Śladzie jest całkowicie bezpłatne.

W celu rozbudowy Polskiego Śladu oraz zwiększenia korzyści, jakie płyną z niego dla polskiej gospodarki i społeczeństwa, warto informować znajomych o Polskim Śladzie, polubić Polski Ślad na portalach społecznościowych oraz zachęcać polskie firmy do rejestrowania się na stronie www.polskislad.pl.

Jak piszą koordynatorzy Polskiego Śladu:

Wspieram siebie => Wspieram Polski Ślad => Wspieram Polskę => Wspieram siebie.

Tak pozytywne koło się zamyka. Działanie dla dobra wspólnego nie jest bowiem sprzeczne z działaniem dla własnego dobra.

Czekając na tramwaj..

przystanek

W najbliższym czasie Urząd Miasta Torunia ogłosi przetarg na dostawę taboru niskopodłogowych tramwajów. Duży kontrakt, o który zechcą powalczyć liczni producenci pojazdów szynowych w Europie a może i świecie.

Takich przetargów było zresztą już kilka i będą zapewne następne. Jedyne polskie firmy, która mają szanse stanąć do nich to Pesa z Bydgoszczy i Solaris z Poznania. Dlaczego tylko te dwie? Bo według dostępnej mi wiedzy są to jedyni polscy (w tym sensie, że produkują w Polsce i właścicielami przynajmniej większościowymi są Polacy) producenci tramwajów.

PESA to zakład z ponad 100-letnią tradycją zakładu kolejowego, szczęśliwie przeszedł gospodarczą zawieruchę lat 90. i jakimś cudem nie został sprzedany zagranicznym koncernom. Przynajmniej na razie. Jechałem tramwajami PESY w Warszawie i bardzo pozytywnie oceniam komfort i stylistykę. Solaris z kolei to takie „cudowne dziecko” lat 90. założone przez osoby, które najpierw składały Neoplany na niemieckiej licencji, a potem wykorzystując zdobyte doświadczenie stworzyły własną markę. Bardziej znani z autobusów, ale produkowane przez nich tramwaje też wyglądają uroczo.

Nie wiem, jakie będą kryteria przetargu, ale domyślam się, że jednym z głównych będzie cena. Zastanawiam się jednak czy jako cenę rozumiemy tylko wyrażoną w złotówkach cenę za wagon? Kiedy kupujemy tanią żywność zwykle wykładając mało złotówek płacimy za to zdrowiem. Płacimy drożej za transport, który oszczędza nam czas.

Przypomina mi się sprzedaż Wedla. Wyceniając wtedy ten szacowny zakład wzięto pod uwagę cenę budynków (wtedy śmiesznie niską) i maszyn. Nie wyceniono marki WEDEL, której wartość była z pewnością większa niż budynki i maszyny! Przyjmowanie jako kryterium „gołej” ceny i parametrów technicznych jest podejściem nieco prymitywnym. Od osób, które decydują o jakości naszego życia dziś i w przyszłości, oczekiwałbym większej subtelności i uwzględniania głębszych aspektów.

W przetargach z pieniędzy publicznych ważne jest, jakie będą koszty społeczne podjętych decyzji. Jednym z istotnych pytań, które należy zadać jest takie: czy fakt, że tramwaje będą produkowane w Polsce i przez polską firmę ma wpływ na decyzję urzędników rozstrzygających przetarg?

To pytanie szczególnie trafne dla Torunia, od którego granic zakłady PESY dzieli 40 km i jestem przekonany, że pracują w niej torunianie. Każdy pracujący to nie tylko przychód z jego podatków, ale też brak potencjalnej straty w postaci zasiłków, gdyby ten pracujący stał się bezrobotnym. Pytanie o polskość firmy dotyczy nie tylko Torunia, ale wszystkich polskich miast, które będą kupować tramwaje. Pewne dobra wspólne są opłacane z podatków centralnych, na przykład: Policja (a więc bezpieczeństwo)  i szpitale (a więc zdrowie).

Określoną kwotę trzeba będzie wydać na zakup taboru, ale to, czy wrócą one, żeby dalej polepszać nasze życie, czy też powędrują ulepszać życie w np.: w Niemczech (gdzie ma siedzibę firma Siemens, producent tramwajów jeżdżących po Poznaniu) zależy do urzędników. Wierzę w ich rozsądek.

DCD z tytułem Marka Śląskie

Konstruktorzy DQ80251 hq

Digital Core Design, polskie laboratoria projektowe układów scalonych zostały laureatem III edycji konkursu Marka Śląskie, organizowanego przez Marszałka Województwa oraz Regionalną Izbę Przemysłowo-Handlową. Bytomska firma została nagrodzona w prestiżowej kategorii Produkt za stworzenie najszybszego na świecie procesora z rodziny 8051 – układu DQ80251.

Pierwszego września odbyła się gala podsumowująca III Edycję konkursu Marka Śląskie. Kapituła konkursu pod przewodnictwem Marszałka Województwa Śląskiego, Adama Matusiewicza przyznała nagrody w dziewięciu kategoriach. Tegorocznym laureatem prestiżowej kategorii Produkt Marka Śląskie został procesor DQ80251, stworzony przez bytomską firmę Digital Core Design. – Cieszę się, że nasz procesor spotkał się z uznaniem w skali międzynarodowej, lokalnej a teraz także regionalnej – powiedział Jacek Hanke, prezes Digital Core Design, podczas sobotniej gali. Układ zaprojektowany w Bytomiu znalazł się również wśród polskich finalistów konkursu European Business Awards, został też wyróżniony Nagrodą Gospodarczą przez prezydenta Bytomia. Firma Digital Core Design pod koniec zeszłego roku zaprezentowała procesor DQ80251, najszybszy na świecie układ z rodziny 8051. Dzięki nowatorskim rozwiązaniom, jego moc obliczeniowa jest po-nad 50 krotnie większa od standardu opracowanego przez firmę Intel, czy też innych, konkurencyj-nych rozwiązań. – Nasz procesor wykonuje więcej operacji, w krótszym czasie i przy mniejszym zużyciu energii – wyjaśnia Hanke – a o to przecież chodzi we współczesnej elektronice. Digital Core Design została założona w 1999 roku, od samego początku specjalizując się w projektowaniu układów scalonych, tzw. IP Core. W ciągu kilkunastu lat bytomscy inżynierowie zaprojektowali ponad 70 różnych architektur, począwszy od popularnych 8. bitowych procesorów przemysłowych, przez IP Core dla urządzeń USB, czy motoryzacyjny interfejs CAN, na 16/32 bitowych układach scalonych skończywszy. Wśród klientów DCD znajdują się m.in. Intel, Sony, Philips, czy Siemens. Więcej informacji na www.dcd.pl.

Fasola z orzełkiem…

Polska fasola z orzełkiem

Dziś o fasolce z orzełkiem. Najpierw rys historyczny zaczerpnięty ze strony Ministerstwa Rolnictwa:
„Polska fasola z orzełkiem ma niezwykłą i długą historię. Już na pierwszy rzut oka wywołuje zdumienie i urzeka kształtem. Jej białe nasiona natura ozdobiła oryginalnym znamieniem w kolorze wiśniowo-czerwonym w kształcie „orzełka”. Co więcej, na niektórych ziarnach, nad orzełkiem, występuje niewielka plamka, przypominająca koronę polskiego godła. Według przekazów ustnych na Sądecczyznę fasola trafiła z dawnych kresów wschodnich. W okresie zaborów traktowano ją tam jako symbol patriotyczny. Tak też postrzegali ją zaborcy represjonując tych, którzy ją uprawiali. Z tego powodu zwykle sadzono ją w tajemnicy, pośród ziemniaków, aby nie była widoczna. W ten sposób przetrwała do czasów niepodległości. Wyrazem tradycji patriotycznych związanych z tą fasolą był także zwyczaj przygotowywania z niej przynajmniej jednej potrawy wigilijnej. Patriotyczne znaczenie tej niezwykłej fasoli potwierdzają źródła historyczne. Prof. dr Kazimierz Roupert w artykule „Polska fasola z orzełkiem” z 1923 roku przywołuje pamięć o podobnych odmianach fasoli uprawianej w XIX w. z pobudek patriotycznych w różnych rejonach Polski. „(…) Będąc małym chłopcem natknąłem się na Kujawach na ciekawą rzecz, która mnie ogromnie przejęła: w Plebance, opodal znanej miejscowości kąpielowej – Ciechocinka, pokazał całemu towarzystwu, bawiącemu tam na wycieczce, właściciel p. Stanisław Gębczyński, całą grządkę fasoli i przyciszonym głosem oświadczył: – To jest polski „szablak z orzełkiem”. Dostaliśmy wtedy kilka strąków, tej tycznej fasoli i z nabożnem wzruszeniem rozdłubywaliśmy z bratem strąki, by – ku naszemu wówczas rozczarowaniu – zobaczyć białe ziarna z nieregularnymi plamkami czerwonej barwy w okolicy znaczka, od strony brzusznej ziarna. Była to, jak dziś widzę, odmiana fasoli z „oczkiem”, jak wspomniana amerykańska, jeno nie zółtem, lecz czerwonem”.

Fasolka z orzełkiem jest wpisana na listę produktów regionalnych województwa małopolskiego i stąd jej opis na oficjalnych stronach rządowych. Mnie w tej historii zastanawia jak dziwne atrybuty mogą wiązać się z patriotyzmem.

Kiedy mówi się o wyjątkowej w całej historii Polski patriotycznej postawie pokoleń XIX i pierwszej połowy XX wieku, to mówi się często o „wychowaniu na trylogii Sienkiewicza”. Na pewno trylogia była ważna, ale przecież nie tylko ona inspirowała. Szukano natchnienia w różnych obszarach życia, także w wizji nowoczesności. W II Rzeczypospolitej patriotyzm przyświecał przecież wielkim projektom modernizacyjnym: Gdyni, COP-owi, budowie najnowocześniejszego samolotu (Łoś) czy pociągów (Luxtorpeda). Również w PRL-u pojawiały się projekty patriotyczne –  jak chociażby polski samochód Syrenka. Kiedy przyjrzeć się wielkim projektom ludzkości czy indywidualnym sukcesom różnych ludzi, zawsze widać stojącą za nimi wielką ideę. Patriotyzm niewątpliwie jest taką ideą, która może napędzać do ciekawych działań. Kiedy robi się coś nie tylko dla siebie, ale też dla Ojczyzny, dla potomków wtedy łatwiej znaleźć w sobie kreatywność czy wytrzymałość do dalszej pracy (także wtedy, gdy projekt nie idzie tak jak trzeba). Myślę, że tak właśnie było przez pokolenia z Polakami na Kresach sadzącymi między ziemniakami fasolę „z orzełkiem”. Dziś bycie fanem polskiej gospodarki i polskich wynalazków jest jeszcze bardziej potrzebne i jeszcze bardziej sensowne.

W globalnym świecie nadal występują narodowe produkty: fińska Nokia, niemieckie samochody, brazylijska kawa, kubańskie cygaro, węgierskie salami, francuskie wina. Nawet jeżeli część produkcji jest umiejscowiona poza macierzystym krajem, to największe zyski zawsze płyną do centrali. Czy my możemy mieć takie marki? Może to będzie najszybszy procesor na świecie z Bytomia (firma DCD), może produkty Bella (które stają się monopolistami w obszarze byłego ZSRR), może nasze piwa, które w browarach typu Kormoran czy Amber osiągają szczyty jakości, może w końcu nasza żywność, w tym może i owa fasolka z orzełkiem. Należy jednak zauważyć, że wielkie światowe marki najpierw znalazły zaufanie i zbyt u konsumentów w swoich rodzinnych krajach. To poparcie dało im siłę do ekspansji zagranicą.  Czy chcemy i umiemy zaufać naszym?

.

Sprzedaż Onetu a sprawa polska.

Onet.pl w 2000

Stało się: niemiecko-szwajcarski Ringier Springer Media  kupił od TVN portal Onet.pl. Za 956 mln złotych stał się właścicielem 75% akcji. Oznacza to, że jeden z głównych graczy w polskim internecie i jeden z nielicznych wśród czołowej dziesiątki, który jeszcze należał do polskiego kapitału przechodzi w obce ręce. Inna sprawa, że gdyby pozostał w ręku TVN to też przestałby być polskim, bo koncern telewizyjny przechodzi w ręce francuskiego Vivendi (Canal+).

Należy się liczyć z tym, że w związku z tym część podatków powędruje zagranicę i na pewno cały zysk. W przypadku takiej branży jak media sprawa jest o tyle istotna, że nie chodzi tylko o pieniądze, ale o wpływ na nasze zbiorowe wyobrażenia. Czy dziennikarz zatrudniony w gazecie, radiu, TV czy portalu należącym do niemieckiego właściciela nie zastosuje samoograniczenia w dociekliwości w sprawie np.: wykorzystywania pracowników w niemieckiej sieci sklepów działającej w Polsce? Mam nadzieję, że nie, ale jestem przekonany, że w mediach tych, często przeczytamy/usłyszymy, że kapitał nie ma ojczyzny, że obcy kapitał inwestujący w Polsce to same dobrodziejstwa, a patriotyzm to przestarzała idea, która musi ustąpił przed prawem do nieograniczonej konsumpcji. Na Onet.pl co miesiąc wchodzi 70% polskich internautów – to potężne narzędzie, które między wierszami tysiąca informacji dziennie wskazuje nam co jest fajne, a co wypada taktownie wyśmiać.

Powyżej opisany mechanizm uważam za normalny – nie zamierzam z nim walczyć. Chodzi jednak o to, że pozostawanie części gospodarki w rękach narodowych to najlepszy mechanizm zabezpieczający demokrację przed zakusami wielkich koncernów, które na dłuższą metę ideę demokracji wypaczają i wykorzystują tylko do pomnażania zysków kilku osób na szczycie. Należy pamiętać, że kupiła go firma, która w Polsce posiada już jedną z najczęściej czytanych gazet codzinnych: Fakt, tygodnik opinii Newsweek,  Forbes’a oraz kilka pomniejszych portali tematycznych. Nasz umysł działa tak, że jeżeli usłyszymy jakąś informację raz to nie koniecznie jej ulegamy, ale już powtórzenie w niezależnym źródle uprawomocnia wiadomość. Ilu odbiorców informacyjnej papki czytając coś w Newsweeku i na Onecie jednocześnie będzie wiedziało, że to nie są niezależne źródła informacji? Jest to w pewien sposób zagrożenie dla pluralizmu.

Rozwój mediów internetowych ciągle postępuje. Chociaż nadal nie zarabiają one tak dużo, jak telewizje to jednak wielu analityków oczekuje, że w najbliższym czasie nastąpi tu duża zmiana. Na zakończenie pozostaje pytanie, dlaczego rodziny założycieli Grupy ITI sprzedali Onet.pl? Ano musieli! Sukces tej spółki został opłacony z kredytów, które w końcu trzeba spłacić. Niestety nie udało się stworzyć polskiego koncernu, który reprezentowałby naszą gospodarkę na arenie światowych mediów. Została stworzona silna telewizja, która będzie francuska (ciekawe, czy Canal+ w ogóle pozwoli na zachowanie marki TVN) oraz duży portal, który w naszym kraju będzie reprezentował interesy niemiecko-szwajcarskiego koncernu.

Sprawdź się

Z badań wynika, że w roku 2011 prawie 60% Polaków woli kupować polskie produkty (tak przynajmniej deklaruje). Ale czy na pewno wiemy kiedy kupujemy produkty polskie a kiedy nie? Od roku 1990 przez Polskę przeszedł prawdziwy tajfun zagranicznego kapitału. Państwo polskie sprzedało większość „klejnotów rodowych” bardzo często w ręce zagranicznych koncernów (czasami państwowych francuskich, państwowych niemieckich). W naszej świadomości często jeszcze te sprzedane firmy figurują jako „polskie”. Z drugiej strony wybuch przedsiębiorczości Polaków doprowadził do rozwoju świetnych, nowych firm, których nazwy czasami nie brzmią zbyt polsko. Czy macie odwagę sprawdzić swoją wiedzę o tym, które firmy są a które nie są polskie?

Test świadomości konsumenckiej

W każdym pytaniu można zaznaczyć dowolną liczbę odpowiedzi. Kryterium "polskości" jest kapitałowe, czyli czy firma należy od obywateli polskich i jest zarejestrowana (płaci podatki) w Polsce.
Start
Gratulacje - ukończyłeś quiz "Test świadomości konsumenckiej". Twoja wiedza została oceniona na %%PERCENTAGE%% "%%RATING%%".
Twoje odpowiedzi są podświetlone poniżej.
Powrót
Przyciemnione pytania są ukończone.
12345
678910
Koniec
Powrót

Lidl manipuluje godłem „Teraz Polska”?

teraz polska

Jakiś czas temu dokonałem niefajnego odkrycia. Zainspirowany pytaniem Rebisa w komentarzu do tekstu Sejny o eksporcie zysków z firm w Polsce Przyznaję, że robię to z pewnym żalem, bo zawsze bardzo ceniłem sobie to co robiła Fundacja „Teraz Polska”. Musiałem zweryfikować swoją opinię.

Niemiecki Lidl nagrodzony godłem „Teraz Polska”?

Seria produktów sprzedawanych w Polsce w sklepach Lidl pod marką własną PIKOK otrzymała godło „Teraz Polska”. Sieć niemieckich sklepów chwali się tym faktem na prawo i lewo. Generalnie wchodząc do sklepu tej sieci można by odnieść wrażenie, że to sam Lidl ten znak otrzymał. Tak w zasadzie się stało: link. Problem w tym, że prawa do używania godła otrzymały konkretne produkty pochodzące z kilku różnych zakładów w Polsce. Niby ok – polska kiełbasa, wyprodukowana przez polski zakład, np. Balcerzak czy BMC (nie pamiętam które, bo takiej informacji oczywiście na stronie sklepów nie znajdziemy), czemu miała by nie dostać tego zaszczytnego godła. Jednak na stronie lidl.pl informacja przedstawiona jest pod nieco innym kątem:

KOLEJNY KONKURS – KOLEJNA WYGRANA! XXI edycja Konkursu „Teraz Polska” wyłoniła zwycięzców – wędliny oryginalnej marki PIKOK dołączyły do szerokiego grona laureatów.

Z obrazka umieszczonego na stronie obok nie wynika, że nagrodę dostały określone wędliny, pochodzące z określonych zakładów:

Pikok = Teraz Polska? (źródło: lidl.pl)

Ponadto w zakładce NASZE NAGRODY o tych samych produktach czytamy w informacji zatytułowanej: „Lidl Laureatem Konkursów Wędliniarskich Polagra 2011″, że nagrody za wędliny Pikok otrzymał właśnie Lidl. Otrzymał nawet „II miejsce w Konkursie o tytuł Najlepszego Producenta Wędlin w grupie zakładów większych”. ANI SŁOWA o polskich producentach wędlin, z których zakładów tak naprawdę pochodzą produkty sprzedawane pod marką Pikok! Czyżby eksperci uznali, że Lidl jest producentem wędlin? To tak jakby księgarnia za książkę, którą ma na półkach, otrzymała literackiego Nobla.

„Teraz Polska”, jutro…?

Niestety na tym nie koniec. Jeśli kierujesz się przy zakupie wędlin godłem „Teraz Polska” nie licz, że wybierając wędlinę Pikok kupisz polski produkt.

Wędlina PIKOK z CZECH!

„Teraz Polska” jutro… Czechy!

Polski SPAR planuje rozwój

Mało kto wie, że za wieloma polsko brzmiącymi nazwami stoją zagraniczni właściciele. Swojsko brzmiąca Biedronka – ulubiony sklep tysięcy Polaków – w rzeczywistości należy do portugalskiej firmy Jeronimo Martins. Inna popularna sieć, która odniosła wielki sukces na rodzimym rynku – Żabka – od kilku lat nie jest już w polskich rękach.

Prawdopodobnie jeszcze mniej osób wie, że z kolei za niemiecko brzmiącą nazwą sklepów SPAR kryje się od niedawna polski właściciel – firma Bać-Pol. Dysponująca 9 hurtowniami cash & carry grupa kapitałowa zapewni solidne zaplecze logistyczne znanej przede wszystkim na południu Polski sieci sklepów SPAR.

– Dzięki temu sklepy będą mogły zaoferować asortyment nie tylko po atrakcyjnej cenie, lecz i z przyzwoita marżą. To powinno przełożyć się na sukces rynkowy – zauważa Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

(źródło: gazetaprawna.pl)

Prawo do korzystania z międzynarodowej marki SPAR nowy właściciel wykupił razem z 61 sklepami, które obecnie funkcjonują pod nią w Polsce. Sklepy SPAR można spotkać przede wszystkim w Niemczech i Austrii, gdzie z powodzeniem konkurują z międzynarodowymi koncernami. W tej chwili sklepy SPAR w Polsce i innych krajach są osobnymi firmami.

Nowy właściciel planuje dalszy rozwój polskiej sieci. Tylko do końca tego roku do istniejących obecnie 61 sklepów ma dołączyć kolejnych 25. Polski SPAR będzie konkurować na bardzo trudnym i zdominowanym przez zagraniczne firmy rynku sklepów dyskontowych – a więc sklepach oferujących niewielki asortyment, ale w konkurencyjnych cenach. Ten segment handlu detalicznego rozwija się obecnie w Polsce najdynamiczniej. Jeśli spośród portugalskiej Biedronki, angielskiego Tesco, czy niemieckiego Lidla polscy konsumenci będą mogli wybierać także polskie dyskonty – jest to z pewnością dobra wiadomość.