Tag Archive for patriotyzm gospodarczy

Prof. A. Koźmiński o patriotyzmie ekonomicznym

Idea patriotyzmu ekonomicznego nie umknęła uwadze polskich naukowców. W Realiach(nr 6/2008) Andrzej Koźmiński – profesor zarządzania i rektor Akademii im. Leona Koźmińskiego – jednej z bardziej znanych polskich uczelni prywatnych – w krytyczny sposób analizuje ideę patriotyzmu ekonomicznego.

Zdjęcie autora artykułu

prof. Andrzej Koźmiński (źródło: franchising.pl)

Cały artykuł jest do przeczytania tutaj: http://realia.com.pl/pdf/6_2008/06_06_2008.pdf

Profesor Koźmiński odróżnia przede wszystkim patriotyzm od nacjonalizmu ekonomicznego

Patriotyzm jest „za” a nacjonalizm „przeciw”.

…i w wielu punktach daje wyraz krytyki dla wszelkich (nawet domniemanych) form protekcjonizmu w gospodarce, które utożsamia z działaniem „przeciw”.

Godny odnotowania jest wątek patriotyzmu ekonomicznego, jako wspólnej odpowiedzialności ludzi biznesu i polityki za dobrobyt gospodarczy kraju.

Zasada odpowiedzialności publicznej wymaga przestrzegania przez obie strony, czyli biznes i władze publiczne pewnych norm i wartości odwołujących się do „wspólnego dobra”, czyli innymi słowy właśnie do „patriotyzmu ekonomicznego”.

Jednak z tekstu wyziera przede wszystkim przekonanie autora, iż nie ma alternatywy dla ekonomicznego rozwoju Polski poprzez dalszą integrację naszej gospodarki z rynkiem globalnym. Żeby wykluczyć z dyskusji refleksję nad tym procesem używa on instrumentalnie wcześniejszego rozróżnienia – błędnie klasyfikując politykę gospodarczą II RP jako nacjonalizm. Czy zdaniem profesora patriotyzm gospodarczy np. w stylu Eugeniusza Kwiatkowskiego jest anachronizmem? Czy naprawdę…

w warunkach postępującej integracji ekonomicznej i globalizacji nie ma najmniejszych szans na jego realizację [?]

Teza autora zaskakuje w świetle sukcesów gospodarek państw azjatyckich. Przecież to m.in. dzięki narodowej polityce gospodarczej, przypominającej tą jaka obowiązywała w Polsce przed wojną, takie kraje jak Japonia, Korea Pd., czy Malezja osiągają kolejno swoje sukcesy ekonomiczne na skalę globalną.

Na koniec tekstu prof. Koźmiński zdradza, że jest zwolennikiem „pragmatycznej wykładni” patriotyzmu ekonomicznego, której przejawem miałaby być przede wszystkim inwestycja w wykształcenie przyszłych pokoleń Polaków.

Oczywiście bez kapitału ludzkiego rozwój gospodarczy Polski nie jest możliwy, ale w tekście wyraźnie brakuje odpowiedzi na pytanie dla czyich firm Ci wykształceni Polacy mieliby pracować?

Zapraszam do dyskusji nad artykułem!

 

Patriotyzm ekonomiczny a wolny rynek

Wielu współczesnych publicystów uważa idee wolnego rynku za bezdyskusyjne co do zasady, do dyskusji co do szczegółów. Postulaty deregulacji są w świecie wprowadzane od lat – z różnymi skutkami. To, co nazywamy od lat 90. globalizacją, jest właściwie postępującym procesem upraszczania i ujednolicania zasad obrotu handlowego i inwestycyjnego w świecie, a więc przynajmniej w teorii, jest działaniem mającym na celu budowę globalnego, wolnego rynku. Piszę „w teorii”, ponieważ jest wiele kontrowersji związanych z preferencjami, które kształt nadawany globalizacji daje pewnego rodzaju podmiotom gospodarczym, co w zasadzie przeczy idei równości i konkurencyjności podmiotów gospodarczych.

www.naludowo.pl

Po upadku żelaznej kultury, po bankructwie systemu sowieckiego nastąpiło, zwłaszcza w naszej części świata, globalizacyjne przyśpieszenie, zresztą z różnymi konsekwencjami, które warto będzie kiedyś, w osobnym wątku, opisać i przedyskutować. Natomiast w czasach kryzysu pojęcie deregulacji zaczyna wśród wielu osób budzić wątpliwości, a państwa zaczynają interweniować w obszarach, które miały być oddane tzw. prawom rynku.

Bez względu jednak na nasz stosunek wobec idei wolnego rynku i deregulacji, wszyscy dobrze wiemy, że idealny wolny rynek nie jest empirycznie możliwy, tak jak nie jest empirycznie możliwy  w pełni kontrolowany rynek. Z jednej bowiem strony pewne sfery muszą być poddane kontroli – nie jest np. możliwe, aby każdy z nas emitował swój pieniądz lub by każdy produkował broń atomową, z drugiej zaś nie da się kontrolować wszystkiego, gdyż takie próby prowadzą do powstawania czarnego rynku (tu akurat mamy duże doświadczenie – wielu z nas pamięta jak sprawy się miały ponad dwadzieścia lat temu). Gdzieś właśnie pomiędzy tymi dwoma skrajnymi niemożliwościami może sytuować się realny wolny rynek – jego rzeczywista lokacja zależy oczywiście od poglądów prawodawców, polityków,  działań lobbystów itd.

Wolny rynek to przede wszystkim daleko posunięte uwolnienie konkurencji, którą konsumenci premiują lub karzą swoimi decyzjami konsumenckimi. Według teoretyków wolnego rynku to właśnie konsumenci powinni kształtować rynek swoimi wyborami, a państwo/prawo powinno jak najszerzej umożliwić sprzedawcom i producentom usług oraz towarów konkurować jakością i ceną (oraz innymi walorami, bliżej nieokreślonymi). Rynek jest więc wolny w jakimś – mniejszym lub większym – stopniu, gdy to kupujący i sprzedający dzięki kalkulowaniu swojej opłacalności i związanymi z nią decyzjami kształtują jego formę.

Czy patriotyzm gospodarczy zakłóca funkcjonowanie wolnego rynku?

– postawienie tego pytanie wydaje się konieczne, jeśli weźmiemy pod uwagę realia współczesnego świata oraz przewodni wątek tego bloga.  Patriotyzm ekonomiczny – jak wskazywałem – to patriotyzm konsumencki + patriotyzm gospodarczy.

Patriotyzm konsumencki w żaden sposób nie koliduje z ideą wolnego rynku, ponieważ jest wyrazem woli konsumentów, na którą rynek musi reagować. Naturalnie, wyklucza bądź stawia w gorszej pozycji niektóre podmioty gospodarcze, to jednak o niczym nie decyduje. W świecie pozbawionym patriotyzmu konsumenckiego wiele podmiotów również jest w naturalny sposób w gorszej pozycji od innych.  Moglibyśmy dla przykładu twierdzić, że geografia koliduje z wolnym rynkiem, ponieważ firmy fińskie nie są w stanie wyprodukować bananów, które konkurowałyby z bananami wyprodukowanymi w Ameryce Południowej. Podobne przykłady, sprowadzające obiekcje wobec patriotyzmu konsumenckiego do absurdu, można by  - jak widać – podawać w wielu wariantach, nie tylko w geograficznym.

folkownia.pl

Mówienie więc, że patriotyzm konsumencki szkodzi wolnemu rynkowi przypomina argumentację, że bycie Eskimosem szkodzi wolnemu rynkowi, ponieważ Eskimosi niepotrzebnie koncentrują się na zakupie ciepłej odzieży, zamiast kupować również stroje kąpielowe i leżaki do opalania. Eskimosi kupują to, co wydaje się im potrzebne, co opłaca im się kupować, podobnie jak osoby, które kierują się w wyborach patriotyzmem konsumenckim.

Patriotyzm gospodarczy – czyli druga strona medalu – wydaje się być mniej koherentny z ideą wolnego rynku. Wszak potencjalnie wchodzą w jego zakres decyzje osób publicznych – urzędników i polityków. Jednak decyzje tych osób również powinny się kierować kryterium opłacalności oraz dodatkowo kryterium woli suwerena, czyli obywateli.  Nie ma więc powodu, aby sądzić że istnieje jakaś fundamentalna sprzeczność między opłacalnością, kalkulacją decydentów a wolnym rynkiem.

Dołączanie czynnika patriotyzmu przy decyzjach ekonomicznych nie przeczy więc wolnemu rynkowi, nadal bowiem wybieramy to, co jest lepsze, bez względu na to, czy dotyczy to produktów/usług z naszego kraju czy z zewnątrz.

Zresztą problem konkurencji można uzupełnić o wyższy poziom. Tak jak konkurują jednostki i firmy, tak też konkurują państwa i regiony. W naszym interesie jest, aby nasze państwo wypadało w tej konkurencji jak najlepiej. Kierując się tu ideą deregulacji powinniśmy więc wymagać, aby nikt i nic nie ograniczał naszego państwa w decyzjach ekonomicznych, które podejmuje ono w interesie swoich obywateli.

pap.pl

pap.pl

Takie podejście do zagadnienia decyzji prowadzi do fundamentalnego pytania: czy nie moglibyśmy potraktować własnego państwa jako wielkiej firmy, w której każdy z nas ma udziały i którego rządy mają zadanie pracować nad tym, aby udziałowcy (obywatele) mieli jak największe zyski? Jeśli odpowiemy na to pytanie pozytywnie, to patriotyzm ekonomiczny nie tylko nie wydaje się dziwny, lecz staje się najlepszą (i jedyną) strategią podnoszenia kursu naszych akcji.

Nad zagadnieniem państwa jako wspólnej firmy obywateli zastanowię się w jednym z kolejnych wpisów. Perspektywa ta wydaje się bowiem niezwykle kusząca, łącząc idee zarówno indywidualistyczne (liberalne – konkurujemy jako państwo i jako jednostki) oraz kolektywne (wspólnotowe – działamy razem).

Wolny rynek z założenia ma opierać się na woli jednostek, a więc także i grup. Skoro jednostki i grupy uważają, że opłaca im się dokonywać pewnego rodzaju wyborów, to znaczy, że odmawianie im prawa do tych wyborów byłoby niczym innym jak właśnie niszczeniem zasady wolnego rynku. Zatem pytanie o związek wolnego rynku z patriotyzmem ekonomicznym można by postawić inaczej:

 

czy w sytuacji, gdy ludzie chcą, aby ich wybory ekonomiczne pozytywnie oddziaływały na ich środowisko społeczne i państwowe, to właśnie odmowa prawa do patriotyzmu ekonomicznego nie narusza tak hołubionej przez wielu zasady konkurencji i wolności wyboru, w skrócie zwanej wolnym rynkiem?

Obywatele przeciw sprzedaży Lotosu

Na ostatnim posiedzeniu sejmu VI kadencji odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zachowaniu przez Państwo Polskie większościowego pakietu akcji Grupy Lotos SA (treść projektu i uzasadnienia).

Jest to wspaniały i bardzo budujący przykład odwagi i determinacji w walce o dobrobyt gospodarczy naszego kraju. Warto zapoznać się z wystąpieniem pełnomocnika komitetu inicjatywy ustawodawczej, który przedstawia szereg rzeczowych argumentów ekonomicznych za tym, aby gdańska firma pozostała w polskich rękach (treść wystąpienia).

O Grupie Lotos SA (źródło: polskilotos.pl)

Grupa LOTOS to polska grupa kapitałowa skupiająca kilkanaście spółek produkcyjnych, handlowych oraz usługowych, głównie z branży przetwórstwa ropy naftowej i dystrybucji produktów ropopochodnych (paliw, olejów, asfaltu, smarów itp.). Najważniejszą jej częścią jest rafinacja ropy naftowej zlokalizowana w Gdańsku – jest to największe przedsiębiorstwo na Pomorzu i druga pod względem przerobu rafineria w Polsce.

Spółką matką grupy kapitałowej jest spółka Grupa LOTOS S.A., co powoduje, że dla uniknięcia nieporozumień używa się czasem nazw Grupa Lotos S.A.(dla spółki) i Grupa kapitałowa LOTOS (dla grupy kapitałowej). W skład grupy kapitałowej wchodzi kilkanaście spółek córek zatrudniających łącznie ponad 5 tys. pracowników. Jedną z nich jest najnowocześniejszy przewoźnik towarowy na polskim rynku kolejowym – spółka LOTOS Kolej – o której pisaliśmy niedawno w kontekście zakupu pierwszej od 20 lat lokomotywy elektrycznej polskiej produkcji. Rafineria Gdańska zakończyła w kwietniu 2011 proces rozbudowy nazywany Programem 10+, dzięki czemu może przerabiać ponad 10 mln ton ropy naftowej rocznie i dzięki czemu jest najnowocześniejszą rafinerią na świecie!!!

Lotos to także jeden z największych mecenasów sportu w Polsce. To sponsor klubu żużlowego GKS Wybrzeże, Lechii Gdańsk, koszykarek Lotos Gdynia, siatkarzy Lotos Trefl Sopot , Polskiego Związku Narciarskiego i wielu innych. To miedzy innymi dzięki Lotosowi biega Justyna Kowalczyk i skakał Adam Małysz.

Historia obywatelskiego projektu

Powstanie projektu było reakcją na złożoną rok temu zapowiedź ministra Aleksandra Grada sprzedaży posiadanych przez Skarb Państwa 53,19% udziałów w spółce. Od początku nie była brana przez rząd możliwość przejęcia Lotosu przez jedną z polskich firm z branży, np. Orlen lub PGNiG. 16 września 2010 roku Dziennik.pl pisał:

Minister skarbu Aleksander Grad powiedział w czwartek, że resort chce jeszcze we wrześniu zaprosić inwestorów branżowych do międzynarodowego przetargu w sprawie prywatyzacji Lotosu. „Spróbujemy to zrobić jak najszybciej” – powiedział dziennikarzom. Pytany o możliwość udziału w tym przedsięwzięciu PGNiG, odparł: „Nie rozważam takiego scenariusza”.

Jeszcze większy niepokój o los polskiego koncernu paliwowego wzbudziła wypowiedź Premiera w marcu tego roku. Chociaż lista oferentów została przez rząd utajniona to od początku mówiło się o zainteresowaniu koncernów rosyjskich. Odnosząc się do pytania o możliwość zakupu Grupy Lotos SA przez Rosjan Donald Tusk powiedział (źródło: money.pl):

Na pewno nie będzie jakichś ideologicznych zakazów na robienie wspólnych interesów. Nasi sąsiedzi są również od tego, abyśmy robili z nimi wspólne interesy. [...] Nie ma kraju, który wzgardziłby pieniędzmi inwestorów i Polska nie jest krajem, który może się od inwestorów odwracać. [...] Ze względu na pozycję surowcową Rosji i na nasze częściowe – Bogu dzięki – tylko, ale jednak uzależnienie od strony rosyjskiej, wskazana jest pewna ostrożność i powściągliwość. [...] To nie będzie rewolucyjna czujność, ale wystarczająca, żeby nie popełnić żadnego błędu.

Zupełnie innego zdania są nie tylko polscy politycy, ale także były komisarz Unii Europejskiej Günther Verheugen. Podczas marcowej konferencji „Bezpieczeństwo w sektorze energii w basenie Morza Bałtyckiego” Verheugen powiedział (źródło: wybrzeze24.pl):

Aktywa strategiczne, a z takimi mamy do czynienia w tym przypadku, nie powinny być kontrolowane przez kraje spoza Unii. Do takich inwestycji należy podchodzić z dużym dystansem.

Być może wypowiedź premiera na otwarciu nowych instalacji technicznych w gdańskiej rafinerii stała się katalizatorem dla zawiązania się obywatelskiego komitetu inicjatywy ustawodawczej. 24 marca złożono w Sejmie projekt ustawy, a 5 maja Marszałek Sejmu zarejestrował Komitet, który od tej chwili mógł zbierać podpisy poparcia pod projektem ustawy. Do zebrania wymaganych 100 tys. i jeszcze dodatkowych 55 tys. wystarczyły 3 miesiące. W zbieranie podpisów zaangażowało się szereg organizacji, m.in. Kluby Gazety Polskiej, NSZZ Solidarność, Prawo i Sprawiedliwość.

Ostatecznie udało się doprowadzić do I czytania w Sejmie. Pierwszym sukcesem na tym etapie jest fakt, iż nie odrzucono projektu w I czytaniu. Przegłosowano na razie skierowanie ustawy do prac w komisji, co przedstawiciele inicjatywy Polski Lotos skomentowali słowami:

trzeba tu dodać że klub PO nie popiera samego projektu, ale niby ze względu na szacunek dla osób które złożyły podpisy wnioskuje o skierowanie sprawy do komisji … tak naprawdę zapewne przestraszyli się że tą sprawę przegrają w głosowaniu

Pytanie, które się nasuwa w związku z tą sprawą na koniec to, o które głosowanie chodziło? O te nad projektem, czy o te większe – 9 października?

Patriotyzm ekonomiczny, gospodarczy, konsumencki – terminologia, czyli o co tu chodzi?

Nie wszyscy lubią rozróżnienia pojęciowo-terminologiczne. Jednak pewna ich dawka jest niestety zawsze absolutnie konieczna, aby nie popaść  w logomachię, czyli spór tylko słowny.  Kiedy jednak ustali się już terminologię, przypisując terminom w miarę ostre znaczenia, można potem używać jej mniej zobowiązująco, podkreślając co mamy na myśli, gdy danego terminu używamy. Właśnie ustaleniu terminologii, niezobowiązującemu, ale jednak akcentującymi pewne intuicje semantyczne, służy ten artykuł.

Patriotyzm ekonomiczny

Z patriotyzmem ekonomicznym  możemy mieć do czynienia wszędzie tam, gdzie podejmowane są decyzje o szeroko rozumianym charakterze ekonomicznym (sprzedaż, kupno, wymiana, kooperacja itd.). Jeśli decyzje te świadomie i z rozmysłem uwzględniają element pozytywnego wpływu podejmowanego działania na środowisko społeczno-kulturowo-przyrodnicze (kraj, społeczność, wspólnotę etniczno-kulturową), z którym decydent się identyfikuje, to w działaniu tym zachodzi zjawisko patriotyzmu ekonomicznego.

Dla przykładu, kupując w sklepie jogurt możemy nie brać pod uwagę miejsca jego produkcji a jedynie cenę. Kiedy jednak przy wyborze pokierujemy się czynnikiem miejsca produkcji (Polska) lub/i firmy produkującej go (polska firma lub spółdzielnia będąca właścicielem mleczarni), to ewidentnie realizujemy patriotyzm ekonomiczny.

Zjawisko to zachodzi również wtedy, kiedy urzędnicy zadecydują, że realizację zadania zlecą lokalnej firmie, która utożsamia się z regionem i płaci w nim podatki, zamiast globalnej korporacji, traktującej dany kraj tylko jako rynek zbytu (decyzji tej nie należy mylić z korupcją, która ma miejsce wtedy, gdy decydenci odniosą prywatny zysk, niezasłużony, a region stratę z jakiegoś powodu).

I w końcu, patriotyzm ekonomiczny pojawi się tam, gdzie jedna firma wybierze sobie na kontrahenta inną firmę, która „gra w tej samej drużynie”, czyli jest związana z tym samym państwem, dzięki czemu łatwiej o zaufanie, zrozumienie – komunikację i poczucie wspólnych ram działania, a także wspólny wzrost potencjału ekonomicznego  powodujący korzyści organizmowi państwowemu,  którego właściciele tych firm są obywatelami i z którym czują się kulturowo i uczuciowo związani.

Ekonomia opisuje działanie rynku jako abstrakcyjnego miejsca wymiany dóbr i usług, które jest stymulowane potrzebami jednostek. Patriotyzm ekonomiczny jest świadomie realizowaną przez jednostki potrzebą pozytywnego oddziaływania na rozwój swojego środowiska przy zachowaniu realizacji innych swoich potrzeb, zatem jest częścią zjawiska zwanego wolnym rynkiem. Może stać się nawet jedną z jego podstawowych składowych, jeśli patriotyzm ekonomiczny stanie się zjawiskiem w miarę masowym.

Patriotyzm konsumencki

Patriotyzm konsumencki to nazwa zjawiska, w którym postawa konsumenta jest świadomie nakierowana na preferowanie podczas zakupów towarów i usług, których produkcja, promocja i związany z nimi obieg pieniędzy dotyczy kraju, wspólnoty czy kultury, z którą utożsamia się konsument. Czynnik patriotyzmu konsumenckiego może mieć różny wpływ na dokonywany wybór (niekiedy może być czynnikiem dominującym, innym razem dodatkowym). Niemniej czynnik ten musi świadomie wystąpić, aby mówić o patriotyzmie konsumenckim.

W wypadku tego zjawiska, konsument kieruje się zwykle wiedzą o konsekwencjach swoich wyborów – stoi więc za nimi dobrze rozpropagowana wiedza o zależnościach między wydanymi przez konsumenta pieniędzmi a pozytywnymi konsekwencjami decyzji dla otoczenia konsumenta, a zatem pośrednio dla samego konsumenta. Jak widać patriotyzm konsumencki wpisuje się więc w szeroki wachlarz świadomych, obywatelskich ruchów konsumenckich.

Patriotyzm gospodarczy

Czynnik patriotyzmu ekonomicznego  nie występuje wyłącznie po stronie konsumentów (zwłaszcza, że wielu konsumentów pełni również rolę producentów i decydentów wyższych stopni, czyli ponadjednostkowych). Także przedsiębiorcy i firmy mogą podejmować wysiłki w celu zmobilizowania konsumentów oraz zwiększenia synergii pomiędzy krajowymi podmiotami gospodarczymi, co należy właśnie do istoty patriotyzmu gospodarczego. Patriotyzm gospodarczy ma również wymiar polityczny, chociaż ponadpartyjny. Obowiązkiem każdego polityka jest przecież podejmować takie decyzje, które dadzą jak najlepsze efekty społeczeństwu, krajowi i regionowi, którego dotyczą.

Nie ma więc nic dziwnego w tym, że o ile patriotyzm gospodarczy w wypadku konsumentów  i przedsiębiorców wymaga wiedzy i pewnej edukacji, to w wypadku polityków i urzędników powinien być obowiązkiem, bez względu na opcję polityczną. Zadaniem polityka jest bowiem przede wszystkim dbać o nasze wspólne gospodarstwo.

Oto przykłady patriotyzmu gospodarczego. Dwie firmy próbują stać się dostawami części dla miejscowej firmy, która składa gotowy produkt. Oferują podobne ceny. Jedna jest miejscowa, druga zagraniczna. Firma, która decyduje, wybiera firmę miejscową, ponieważ buduje to stałą kooperację i promocję wyrobów i firm krajowych, zwiększa obroty finansowe wspólnego państwa, a poza tym daje sygnał miejscowym konsumentom, że warto kupować nasze produkty.

Inny przykład, urząd wojewódzki musi zakupić pewną ilość mebli do szkół. Ma wiele ofert, ale nie wybiera najtańszej. Wybiera nieco droższą ofertę. Jednak meble wyprodukuje konsorcjum miejscowych firm, z miejscowych materiałów. Tańszą ofertę proponowała firma zagraniczna, która miała zamiar przywieźć produkt i „wywieźć” pieniądze. Skąd decyzja? Korzystniejsze dla województwa jest wsparcie firm miejscowych. Nie chodzi o sentymenty. Chodzi o wzmocnienie miejscowej firmy, a w konsekwencji stabilności zatrudnienia w niej miejscowych pracowników, kooperacji z miejscowymi podwykonawcami, płacenia lokalnych podatków, promocji regionu przez silną markę, płacenia datków charytatywnych, bogacenia się miejscowych obywateli itd. Czy nie opłaca się więc zapłacić „drożej”?

Patriotyzm gospodarczy wyraża się także w budowaniu miejscowego lobby producenckiego, które namawia polityków do wspierania decyzji korzystnych dla miejscowego rynku, reprezentując interesy kraju, konsumentów. Wszak politycy się zmieniają, a rozwiązania i interes społeczeństwa są bardziej trwałe niż kadencje. Rozwiązania prawne nigdy nie są neutralne, zawsze dla kogoś działają. Dlaczego nie mają działać dla nas?

Patriotyzm gospodarczy działa także w drugą stronę. Oznacza również postawy charakterystyczne dla osób będących właścicielami i zarządcami firm. Charakteryzuje je lojalność w stosunku do swoich rodzimych klientów oraz państwa, w którym firma powstała i dzięki którego otoczeniu mogła się rozwinąć. Patriotyzmem gospodarczym można nazwać rezygnację z „okazji” jaką jest oferta rajów podatkowych. Podobnie wybór jaki stoi przed właścicielami każdego rozwiniętego przedsiębiorstwa – czy i jak sprzedać w nim udziały? Miarą patriotyzmu w tej sytuacji jest ważenie konsekwencji, jakie transakcja przyniesie nie tylko dla kieszeni sprzedających, ale także dla samego przedsiębiorstwa, jego pracowników, kooperantów i konsumentów. Znowu w dłuższej perspektywie opłaca się być lojalnym swojej wspólnocie, państwo. Płacenie podatków na miejscu może być np. świetnym elementem marketingu, przekonującym konsumentów do sięgania na półce po produkt tej a nie innej firmy.

Konkluzje

Można oczywiście zadać pytanie o kwestię ceny, jaką przyjdzie zapłacić za uwzględnienie czynnika patriotyzmu ekonomicznego. Niekiedy poczucie kierowania się tym czynnikiem może być tak mocne, że podmiot uważa kwestię ceny czy jakości za drugorzędną. Innym razem podmiot może działać bardziej zachowawczo, wybierając w oparciu o równorzędność tych różnych czynników oceny. Nie możemy podać ogólnego, właściwego wzorca zachowania, zależy on bowiem od indywidualnej sytuacji.

Decyzja o wyborze polskiego dostawcy jest zawsze racjonalna tylko w kontekście tego, w jakiej sytuacji znajduje się podmiot decydujący. Nieracjonalne jest natomiast ignorowanie tego, co się stanie i gdzie trafią pieniądze, którymi zapłacimy za usługę lub towar, gdy dokonamy wyboru. Uwzględnienie czynnika patriotyzmu ekonomicznego może sprawić, że dokonamy wyboru, który z punktu widzenia samej transakcji wydaje się nieracjonalny. Jednak świadomość zmian jakie przynoszą na rynkach wybory dokonywane przez konsumentów, firmy i instytucje jest podstawą do podejmowania decyzji racjonalnych w długim terminie.

Patriotyzm ekonomiczny wychodzi ze słusznego założenia, że wszystkim nam statystycznie opłaca się tworzyć synergię działania oraz lokalny, państwowy splot relacji i zależności ekonomicznych, bo dzięki temu wiele pieniędzy zostaje tutaj i wiele spraw załatwianych jest tutaj, w naszym domu, a każda złotówka tak czy inaczej do nas wraca. Wystarczy tylko masowo zacząć świadomie wybierać na swoim poziomie decyzji.

Biorąc pod uwagę przedstawioną terminologię, właśnie dlatego dla naszego bloga wybraliśmy domenę „patriotyzmekonomiczny.pl” -  ma on bowiem zakresowo zajmować się zarówno aspektem patriotyzmu gospodarczego, jak i patriotyzmu konsumenckiego, a te zjawiska współtworzą właśnie patriotyzm ekonomiczny.