Tag Archive for koncerny

Smart shopping patriotyczny

Przedstawiciel sieci Biedronka informuje, że jego sieć zyskuje w Polsce głównie na upowszechnieniu się tzw. smart shoppingu, czyli kupowania „z głową”. Polscy konsumenci mają jego zdaniem kierować się „racjonalizmem”, dzięki któremu będą sięgać po towary nawet luksusowe, ale po zdecydowanie niższych cenach.

Zastanawiam się, czy jeśli Biedronka ma rację (a wiele na to wskazuje – chociażby ich sukces w naszym kraju i wzrost sprzedaży o 25%), to jak ma się ten trend do możliwości rozwoju patriotyzmu ekonomicznego (PE)? Czy da się pogodzić taką racjonalność z PE?

Chciałabym wierzyć, że tak. Skoro trend smart shoppingu polegać ma poszukiwaniu produktów posiadających oczekiwaną cechę (luksus, sprecyzowana marka, symboliczne skojarzenia z danym produktem), ale po dobrej cenie, to widzę tu szanse dla rozwoju PE. Aby tak się jednak stało, konieczne jest wyrobienie w konsumentach automatyzmu poszukiwania produktów polskich. Wyobrażam sobie, że za jakiś czas będziemy mieć w kraju do czynienia ze sporą grupą konsumentów, którzy chcą koniecznie kupić tanio polskie płytki ceramiczne do łazienki czy będą szukać w internecie polskich kosmetyków za dobrą cenę.

Sądzę, że patriotyczny smart shopping jest możliwy, ale wymaga najpierw wykreowania mody na polskość produktów w różnych branżach. Na razie udaje się to częściowo w żywności, czy na rynku piw. Tam korelacja ceny i polskości jest atutem. Ale ciągle wolimy niestety kupować włoskie buty lub francuskie kremy do twarzy. Tyle że teraz chcemy je kupić jeszcze jak najtaniej.

 

 

Kapitał zagraniczny: korzyści czy straty?

buty

Jak co roku Narodowy Bank Polski opublikował raport prezentujący wyniki jakie osiągnęły zagraniczne firmy w Polsce. W 2010 roku zagraniczni inwestorzy mimo kryzysu zarobili 11,3 mld euro. Nie jest to kwota dużo mniejsza niż w rekordowym roku 2008, kiedy to z Polski wypłynęło 13,8 mld. Wg raportu średnia rentowność zainwestowanego w Polsce kapitału wyniosła 7,5%.

Najwięcej zarabiają na polskim rynku firmy z Holandii, Francji i Niemiec, natomiast najlepiej (czyli mając największą rentowność) Rosjanie. Zagraniczne firmy realizują swoje zyski poprzez wypłatę dywidendy, zwrotu pożyczek i ich oprocentowania lub opłat (na przykład za korzystanie ze znaków towarowych). Wysokość wyprowadzonego z Polski kapitału wystarczyłaby na załatanie dziury budżetowej. Oczywiście inwestycje kapitału zagranicznego w Polsce mają też swoje dobre strony. Niestety – nie wiem jakie.

Wydaje mi się, że lepiej dla polskiej gospodarki kiedy zysk wypracuje firma polska niż zagraniczna. Tym bardziej, że zagraniczne inwestycje w Polsce nie zapewniają nam na przykład skoku cywilizacyjnego. Nie dorobiliśmy się swojej Nokii jak Finowie. Przez inwestorów z Zachodu jesteśmy traktowani równorzędnie z krajami rozwijającymi się i inwestuje się u nas ze względu na tanią siłę roboczą. Przejęcie Telekomunikacji Polskiej przez Francuzów nie poprawiło jakoś znacząco zadowolenia polskich konsumentów z usług tej firmy. Poziom usług pozostał ten sam, ale ileś osób straciło pracę, żeby francuski właściciel mógł mieć większe zyski.

Nie uważam, aby inwestycje zagraniczne same w sobie były zjawiskiem niepożądanym. Nie podzielam jednak również bałwochwalczego entuzjazmu niektórych ekonomistów i komentatorów, którzy każdą inwestycję witają jak księcia na białym koniu, a nominalny poziom zaangażowania zagranicznych firm uważają za wskaźnik postępu. Przy inwestorach zagranicznych należy brać pod uwagę, czy wnoszą coś nowego do naszej gospodarki, czy uczą nas czegoś, na czym w przyszłości my Polacy będziemy mogli zarobić. Po co nam inwestycje, które pogryzają polskie firmy? Czy naprawdę dobrym rozwiązaniem jest oddanie w obce ręce ponad 3/4 sektora bankowego? Czy musieliśmy sprzedawać sieci komórkowe, które rozwijały się w tempie takim samym jak ich zagraniczni konkurenci. Krótko mówiąc pomyślmy też o jakości zagranicznych inwestycji nie podniecając się tylko ich ilością.

I chociaż wiele dobrych firm zostało sprzedanych całkiem niepotrzebnie to nie należy rozpaczać, że mleko zostało rozlane. Wszystko w rękach zwykłych konsumentów. Wystarczy, że zaczną wiedzieć który kapitał jest polski i uwzględniać tę zmienną w swoich codziennych zakupach.