Tag Archive for kolej

Polskie (Słowackie?) Koleje Linowe

źródło obrazka:  Rynek Kolejowy

Portal wplityce.pl informuje o możliwości prywatyzacji Polskich Kolei Linowych w Tatrach. Jako potencjalnego kupującego wskazuje w sumie konkurencyjne dla PKL słowackie przedsiębiorstwo z tej samej branży. Wskazuje hipotetyczny przypadek, gdy Słowacy po zakupie PKL mogą czasowo zamykać (np.: z przyczyn technicznych) przewozy po stronie polskiej po to, żeby napędzić ruch na swoich stokach. Co ciekawe jest też polski inwestor zainteresowany kupnem.

W tej historii jest jeszcze inny wymiar, który nie został poruszony przez portal. Ziemie pod PKL zostały znacjonalizowane w czasach PRL, po to, żeby stworzyć kolejkę służącą wszystkim Polakom. Tak to tłumaczono góralom, którym zabierano ziemię. Dlaczego dziś, gdy ma dojść do denacjonalizacji po prostu nie oddać PKL rodzinom, którym zabrano ziemię w PRL?

 

 

Czekając na tramwaj..

przystanek

W najbliższym czasie Urząd Miasta Torunia ogłosi przetarg na dostawę taboru niskopodłogowych tramwajów. Duży kontrakt, o który zechcą powalczyć liczni producenci pojazdów szynowych w Europie a może i świecie.

Takich przetargów było zresztą już kilka i będą zapewne następne. Jedyne polskie firmy, która mają szanse stanąć do nich to Pesa z Bydgoszczy i Solaris z Poznania. Dlaczego tylko te dwie? Bo według dostępnej mi wiedzy są to jedyni polscy (w tym sensie, że produkują w Polsce i właścicielami przynajmniej większościowymi są Polacy) producenci tramwajów.

PESA to zakład z ponad 100-letnią tradycją zakładu kolejowego, szczęśliwie przeszedł gospodarczą zawieruchę lat 90. i jakimś cudem nie został sprzedany zagranicznym koncernom. Przynajmniej na razie. Jechałem tramwajami PESY w Warszawie i bardzo pozytywnie oceniam komfort i stylistykę. Solaris z kolei to takie „cudowne dziecko” lat 90. założone przez osoby, które najpierw składały Neoplany na niemieckiej licencji, a potem wykorzystując zdobyte doświadczenie stworzyły własną markę. Bardziej znani z autobusów, ale produkowane przez nich tramwaje też wyglądają uroczo.

Nie wiem, jakie będą kryteria przetargu, ale domyślam się, że jednym z głównych będzie cena. Zastanawiam się jednak czy jako cenę rozumiemy tylko wyrażoną w złotówkach cenę za wagon? Kiedy kupujemy tanią żywność zwykle wykładając mało złotówek płacimy za to zdrowiem. Płacimy drożej za transport, który oszczędza nam czas.

Przypomina mi się sprzedaż Wedla. Wyceniając wtedy ten szacowny zakład wzięto pod uwagę cenę budynków (wtedy śmiesznie niską) i maszyn. Nie wyceniono marki WEDEL, której wartość była z pewnością większa niż budynki i maszyny! Przyjmowanie jako kryterium „gołej” ceny i parametrów technicznych jest podejściem nieco prymitywnym. Od osób, które decydują o jakości naszego życia dziś i w przyszłości, oczekiwałbym większej subtelności i uwzględniania głębszych aspektów.

W przetargach z pieniędzy publicznych ważne jest, jakie będą koszty społeczne podjętych decyzji. Jednym z istotnych pytań, które należy zadać jest takie: czy fakt, że tramwaje będą produkowane w Polsce i przez polską firmę ma wpływ na decyzję urzędników rozstrzygających przetarg?

To pytanie szczególnie trafne dla Torunia, od którego granic zakłady PESY dzieli 40 km i jestem przekonany, że pracują w niej torunianie. Każdy pracujący to nie tylko przychód z jego podatków, ale też brak potencjalnej straty w postaci zasiłków, gdyby ten pracujący stał się bezrobotnym. Pytanie o polskość firmy dotyczy nie tylko Torunia, ale wszystkich polskich miast, które będą kupować tramwaje. Pewne dobra wspólne są opłacane z podatków centralnych, na przykład: Policja (a więc bezpieczeństwo)  i szpitale (a więc zdrowie).

Określoną kwotę trzeba będzie wydać na zakup taboru, ale to, czy wrócą one, żeby dalej polepszać nasze życie, czy też powędrują ulepszać życie w np.: w Niemczech (gdzie ma siedzibę firma Siemens, producent tramwajów jeżdżących po Poznaniu) zależy do urzędników. Wierzę w ich rozsądek.

PKP Cargo na szerokie tory?

cargo

Operator rosyjskich kolei zgłasza polskiemu rządowi chęć zakupienia PKP Cargo. Rosjanie mają dużo pieniędzy ze sprzedaży surowców i zamiast przeznaczyć je na poprawę życia swoich obywateli przede wszystkim inwestują w ekspansję zagraniczną, która przywróciłaby im blask z czasów ZSRR. Polska niestety leży w strefie, którą Rosjanie uważają nadal za swoją. Tyle politycznego kontekstu tej propozycji.

 

A jaka jest strona biznesowa? Po pierwsze rosyjskie koleje to spółka w całości kontrolowana przez rząd Federacji Rosyjskiej, a więc sprzedaż PKP Cargo nie byłaby prywatyzacją tylko pozbyciem się kontroli nad przewoźnikiem przez państwo polskie na rzecz państwa rosyjskiego. Czy to może przynieść korzyści biznesowe. Trudno mi sobie je wyobrazić. Jeżeli idei prywatyzacji przyświeca liberalne założenie, że podmioty prywatne lepiej zarządzają przedsiębiorstwami, to Rosjanie powinni na postawie tego założenia być wykluczeni z procesu pozbywania się PKP Cargo przez rząd polski.

 

Pamiętajmy, że jednym z naszych atutów geograficznych (a nie mamy ich za wiele) jest położenie na najkrótszym szlaku między Rosją i Niemcami i dalej Europą Zachodnią. Wymiana handlowa między Rosją cały czas rośnie, a co za tym idzie również wzrasta obrót przewozów (również kolejowych). Biznesowo pozbywanie się PKP Cargo jest sprzedażą kury znoszącej złote jaja. Politycznie kolejnym krokiem uzależniającym nas od Rosji oraz tworzeniem z Polski transterytorialnego korytarza między Rosją i Niemcami.

Pierwsza od 20 lat polska lokomotywa

Zakłady Naprawcze Lokomotyw Elektrycznych w Gliwicach oddały w tym roku do testowania polskim przewoźnikom kolejowym swój najnowszy produkt – ponad stutonowego smoka – lokomotywę E6ACT DRAGON.

ZNLE jest przedsiębiorstwem prywatnym, którego większościowym udziałowcem jest od 2008 roku kontrolowany przez Zbigniewa Jakubasa Newag S.A. w Nowym Sączu. Gliwickie przedsiębiorstwo po zaledwie 2 latach od pozyskania inwestora wyprodukowało pierwszą od ponad 20 lat polską lokomotywę elektryczną. Nie jest to jedyny sukces Newagu. W zeszłym roku firma, w konsorcjum z niemieckim Siemensem, wygrała przetarg na dostarczenie taboru na II linię warszawskiego metra. Pierwsze 10 składów wyprodukują Niemcy, pozostałe 25 sześciowagonowych pociągów powstanie w zakładach w Nowym Sączu.

W projekcie DRAGONa uwzględniono zarówno uwarunkowania rodzimej infrastruktury kolejowej (lokomotywa jest 6 a nie 4-osiowa celem zmniejszenia nacisku osi na tory), jak i potrzeby polskich przewoźników – moc pozwalająca ciągnąć nawet 50 wagonowe składy z prędkością 120km/h. Więcej o nowej lokomotywie można dowiedzieć się z odcinka programu Jak to ruszyć? z TVN Turbo: http://www.youtube.com/watch?v=76uyK3Xsu34

Obecnie lokomotywę testuje od miesiąca LOTOS Kolej. Jest to należąca do państwowego koncernu naftowego spółka zajmująca się transportem kolejowym. Posiada ona jeden z najnowocześniejszych taborów w Polsce oraz 7% udział w rynku. Dotychczas jej flotę zasilały lokomotywy firm niemieckich i kanadyjskich – mamy nadzieję, że lokomotywa przejdzie testy celująco i przyszedł czas na zakup sprzętu od polskich producentów.