Archive for Idee

W kryzysie kapitał wraca na swój bazowy rynek

zielonawyspa

Czy w Polsce żyje się dobrze? Zależy jaki punkt odniesienia przyjmiemy. Z punktu widzenia mieszkańca afrykańskiego Czadu, w którym codziennym problemem jest zdobycie wody i jedzenia, Polska jest krajem dobrobytu. Z kolei jeżeli porównamy się do naszego bezpośredniego, zachodniego sąsiada jesteśmy krajem biednym, w którym marnuje się wiele ludzkiej energii poprzez biedę, bezrobocie i coraz gorszy system edukacji. Jestem daleki od fatalizmu i uważam, że w Polsce jest dobrze. Jednak wyznaję zasadę, że kto stoi w miejscu ten się cofa i dlatego za naturalne uznaję dążenie do poprawiania bytu ekonomicznego obywateli Rzeczypospolitej.

Jednym z kierunków wzrostu dobrobytu może być kształtowanie się wśród Polaków postawy patriotyzmu gospodarczego i konsumenckiego. Patriotyzm gospodarczy to odpowiednia polityka państwa sprzyjająca przedsiębiorstwom z rodzimym kapitałem. Mimo wielu wiążących umów międzynarodowych, szczególnie w Unii Europejskiej, jest to możliwe. Wiedzą o tym przedsiębiorcy w Niemczech, których rząd aktywnie wspiera „swoich”. Polscy przedsiębiorcy nie bardzo mogą liczyć na poparcie swoich władz. Może to zmieni się. Niebagatelna w tym rola mediów, które swoją narracją mogą ukierunkować zmiany społeczne i gospodarcze.

Ostatnio z dużą satysfakcją zauważyłem, że temat patriotyzmu gospodarczego wreszcie zaczął być dostrzegany przez polskich dziennikarzy. W Dzienniku Gazecie Prawnej możemy zobaczyć w tytule: „Ciemna strona polskiej gospodarki: Obce koncerny miały w 2013 roku 16,1 mld euro dochodu”. Autor przytacza opinię:

„Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ, mówi, że duże wypłaty dla zagranicy nie powinny dziwić przy takim stanie gospodarki, w jakim była ona w ubiegłym roku. – W czasie spowolnienia mało kto inwestuje. Poza tym ostatni kryzys dość wyraźnie pokazał, że kapitał ma jakiś paszport i wraca na swój bazowy rynek, gdy dzieje się na nim źle – dodaje ekonomista”.

Po latach lansowania tezy, że kapitał nie ma ojczyzny polscy ekonomiści zaczynają więc mówić do rzeczy. Dla ścisłości dodajmy, że kapitał z BGŻ wraca na rynek holenderski, ponieważ tam mieści się siedziba Rabobanku, który jest właścicielem BGŻ.

W miesięczniku UważamRze pojawił się artykuł „Problem krajowy brutto”, w którym autor przedstawia w przystępny sposób różnicę między wskaźnikami: produkt narodowy brutto i produkt krajowy brutto. Ten drugi został w Polsce wprowadzony w 1990 roku. Jak zauważa autor zysk niemieckiej firmy operującej w Polsce (np.: Lidla) zwiększa PKB, ale nie zwiększa PNB. Kiedy zatem cieszymy się ze wzrostu polskiego PKB (i np.: nazywamy Polskę „zieloną wyspą”) pamiętajmy, że istotna część tego PKB to zyski i dochody zagranicznych koncernów, które nie przyczyniają się do wzrostu zamożności Polaków.

Takie publikacje w mediach można poczytywać za oznakę dobrych zmian, ale te zmiany nie odbędą się same. Potrzebne są zorganizowane działania zarówno odgórne (rządowe/parlamentarne) jak i oddolne. Jeżeli nam Polakom nie będzie zależało, żeby nasze rodzime firmy wzrastały to ani UE, ani Opatrzność za nas tego nie zrobią.

Patriotyzm konsumencki na co dzień, czyli o kupowaniu polskich samochodów

fot. Olek Remesz / creative commons licence / wikimedia

Kiedy piszącemu te słowa zdarza się dyskutować o patriotyzmie ekonomicznym, nieważne czy z nieznajomą osobą na forum internetowym, czy z jakimś dalszym lub bliższym znajomym, regularnie powraca jeden motyw. Brzmi on mniej więcej tak „no dobrze, wszystko pięknie, tylko powiedz mi, jaki polski samochód mam kupić?”

Zamiast samochodu może być wymieniony telefon komórkowy, komputer, aparat cyfrowy czy jakieś inny produkt, w przypadku którego mamy do czynienia ze spełnieniem dwóch warunków: (1) jest to produkt powszechnie używany; (2) żadna polska firma nie zajmuje się obecnie jego produkcją.

Rozmówca – jeśli rzecz dzieje się w trakcie rozmowy twarzą w twarz – zazwyczaj po zadaniu takiego pytania uśmiecha się tryumfalnie, zakładając, że właśnie wykazał nierealność i bezsens patriotyzmu ekonomicznego.

Czy rzeczywiście tak jest? Chyba jednak nie. Spróbujmy więc powiedzieć bardzo krótko, na czym zasadza się w praktyce istota tej części patriotyzmu ekonomicznego, którą określamy jako patriotyzm konsumencki. Otóż wyobraźmy sobie dwa skrajne sposoby działania:

1. Kupujemy polskie produkty (lub usługi) w polskim sklepie (firmie).

2. Kupujemy zagraniczne produktu (lub usługi) w sklepie (firmie) poza granicami Polski, nie będącej własnością Polaków.

Patriotyzm konsumencki polega na tym, żeby dążyć – o ile to możliwe – ku temu pierwszemu. Nie zawsze będzie to możliwe – oczywiste jest, że są rozliczne produkty niewytwarzane i niedystrybuowane w Polsce. Jasne jest jednak również, że pomiędzy dwoma tu wymienionym sposobami działania istnieje wiele możliwości pośrednich. Za tym jednak idą pewne możliwości praktyczne. Na przykład, jeżeli kupujemy towary importowane – róbmy to w firmie będącej polską własnością. Jeżeli robimy zakupy w sklepie będącej własnością niemieckiego czy portugalskiego kapitału – wybierajmy polskie towary. Kierunek, w którym powinniśmy zmierzać jest więc wyraźny.

Przy zaistnieniu wielu okoliczności naraz – (a) konsumenci zaczynają działać racjonalnie, kalkulują swój zysk w szerszej perspektywie oraz (b) przedsiębiorcy doceniają takich konsumentów, sygnalizują, że korzyści z kupowania ich towarów i usług stanowią zysk także w szerszej perspektywie – patriotyzm konsumencki zaczyna być najkorzystniejszą postawą wyboru.

Nad tym, że nie ma polskich telefonów komórkowych można oczywiście ubolewać. Jeśli jednak patriotyzm konsumencki będzie się rozwijał, to z czasem pojawią się na rynku polskie telefony komórkowe, komputery czy samochody. I ku temu trzeba dążyć, bo wszystkim nam opłaca się sytuacja, w której bogacą się nasi sąsiedzi, nasze państwo oraz nasze społeczeństwo i naród.  Wtedy bowiem siłą rzeczy wzrasta także zawartość naszego portfela.

Polski Ślad – program dla polskich przedsiębiorców i konsumentów

Polski Ślad

Ruszył właśnie program Polskiego Śladu. Program ten można uznać za odpowiedź na pytania stawiane od dawna na naszej stronie.

Jest to inicjatywa, która w sposób niepolityczny, społeczny i obywatelski ma na celu zwiększenie siły ekonomicznej polskiej przedsiębiorczości oraz zamożności i dobrobytu polskich obywateli.

Polski Ślad w prosty i intuicyjny sposób łączy konsumentów i polskie firmy tworząc społeczność wzmacniającą swój ekonomiczny potencjał. Idea Polskiego Śladu oparta jest o teorię zgodności dobra indywidualnego i dobra społecznego.

Polski Ślad  to kampania społeczna oraz program, który:

  • wskazuje konsumentom  firmy, produkty i usługi, w których i które warto kupować, gdyż pozostawia to pozytywne skutki w polskiej gospodarce (które nazywamy Polskim Śladem), a więc w szeroko rozumianym polskim portfelu
  • namawia i komunikuje polskie firmy z różnych części Polski do współpracy i wymiany ekonomicznej przysparzającej im dodatkowe zyski
  •  tworzy narzędzia reklamy i marketingu, które pozwolą polskim firmom zwiększać swoje obroty oraz stawać się bardziej widocznymi dla konsumentów
  • pozwala integrować polskich przedsiębiorców wokół wspólnych strategii biznesowych, czyniąc je ekonomicznie silniejszymi od zagranicznej konkurencji.

Uczestnictwo w Polskim Śladzie i pozostawianie Polskiego Śladu podczas zakupów opłaca się każdemu z nas.

Działamy dla dobra wspólnego!

Działamy dla dobra wspólnego!

Koordynatorzy Polskiego Śladu zachęcają, aby polskie firmy rejestrowały się na stronie Polskiego Śladu, zgłaszając akces do programu.  Uczestnictwo w Polskim Śladzie jest całkowicie bezpłatne.

W celu rozbudowy Polskiego Śladu oraz zwiększenia korzyści, jakie płyną z niego dla polskiej gospodarki i społeczeństwa, warto informować znajomych o Polskim Śladzie, polubić Polski Ślad na portalach społecznościowych oraz zachęcać polskie firmy do rejestrowania się na stronie www.polskislad.pl.

Jak piszą koordynatorzy Polskiego Śladu:

Wspieram siebie => Wspieram Polski Ślad => Wspieram Polskę => Wspieram siebie.

Tak pozytywne koło się zamyka. Działanie dla dobra wspólnego nie jest bowiem sprzeczne z działaniem dla własnego dobra.

Patriotyzm ekonomiczny a wolny rynek

Wielu współczesnych publicystów uważa idee wolnego rynku za bezdyskusyjne co do zasady, do dyskusji co do szczegółów. Postulaty deregulacji są w świecie wprowadzane od lat – z różnymi skutkami. To, co nazywamy od lat 90. globalizacją, jest właściwie postępującym procesem upraszczania i ujednolicania zasad obrotu handlowego i inwestycyjnego w świecie, a więc przynajmniej w teorii, jest działaniem mającym na celu budowę globalnego, wolnego rynku. Piszę „w teorii”, ponieważ jest wiele kontrowersji związanych z preferencjami, które kształt nadawany globalizacji daje pewnego rodzaju podmiotom gospodarczym, co w zasadzie przeczy idei równości i konkurencyjności podmiotów gospodarczych.

www.naludowo.pl

Po upadku żelaznej kultury, po bankructwie systemu sowieckiego nastąpiło, zwłaszcza w naszej części świata, globalizacyjne przyśpieszenie, zresztą z różnymi konsekwencjami, które warto będzie kiedyś, w osobnym wątku, opisać i przedyskutować. Natomiast w czasach kryzysu pojęcie deregulacji zaczyna wśród wielu osób budzić wątpliwości, a państwa zaczynają interweniować w obszarach, które miały być oddane tzw. prawom rynku.

Bez względu jednak na nasz stosunek wobec idei wolnego rynku i deregulacji, wszyscy dobrze wiemy, że idealny wolny rynek nie jest empirycznie możliwy, tak jak nie jest empirycznie możliwy  w pełni kontrolowany rynek. Z jednej bowiem strony pewne sfery muszą być poddane kontroli – nie jest np. możliwe, aby każdy z nas emitował swój pieniądz lub by każdy produkował broń atomową, z drugiej zaś nie da się kontrolować wszystkiego, gdyż takie próby prowadzą do powstawania czarnego rynku (tu akurat mamy duże doświadczenie – wielu z nas pamięta jak sprawy się miały ponad dwadzieścia lat temu). Gdzieś właśnie pomiędzy tymi dwoma skrajnymi niemożliwościami może sytuować się realny wolny rynek – jego rzeczywista lokacja zależy oczywiście od poglądów prawodawców, polityków,  działań lobbystów itd.

Wolny rynek to przede wszystkim daleko posunięte uwolnienie konkurencji, którą konsumenci premiują lub karzą swoimi decyzjami konsumenckimi. Według teoretyków wolnego rynku to właśnie konsumenci powinni kształtować rynek swoimi wyborami, a państwo/prawo powinno jak najszerzej umożliwić sprzedawcom i producentom usług oraz towarów konkurować jakością i ceną (oraz innymi walorami, bliżej nieokreślonymi). Rynek jest więc wolny w jakimś – mniejszym lub większym – stopniu, gdy to kupujący i sprzedający dzięki kalkulowaniu swojej opłacalności i związanymi z nią decyzjami kształtują jego formę.

Czy patriotyzm gospodarczy zakłóca funkcjonowanie wolnego rynku?

– postawienie tego pytanie wydaje się konieczne, jeśli weźmiemy pod uwagę realia współczesnego świata oraz przewodni wątek tego bloga.  Patriotyzm ekonomiczny – jak wskazywałem – to patriotyzm konsumencki + patriotyzm gospodarczy.

Patriotyzm konsumencki w żaden sposób nie koliduje z ideą wolnego rynku, ponieważ jest wyrazem woli konsumentów, na którą rynek musi reagować. Naturalnie, wyklucza bądź stawia w gorszej pozycji niektóre podmioty gospodarcze, to jednak o niczym nie decyduje. W świecie pozbawionym patriotyzmu konsumenckiego wiele podmiotów również jest w naturalny sposób w gorszej pozycji od innych.  Moglibyśmy dla przykładu twierdzić, że geografia koliduje z wolnym rynkiem, ponieważ firmy fińskie nie są w stanie wyprodukować bananów, które konkurowałyby z bananami wyprodukowanymi w Ameryce Południowej. Podobne przykłady, sprowadzające obiekcje wobec patriotyzmu konsumenckiego do absurdu, można by  - jak widać – podawać w wielu wariantach, nie tylko w geograficznym.

folkownia.pl

Mówienie więc, że patriotyzm konsumencki szkodzi wolnemu rynkowi przypomina argumentację, że bycie Eskimosem szkodzi wolnemu rynkowi, ponieważ Eskimosi niepotrzebnie koncentrują się na zakupie ciepłej odzieży, zamiast kupować również stroje kąpielowe i leżaki do opalania. Eskimosi kupują to, co wydaje się im potrzebne, co opłaca im się kupować, podobnie jak osoby, które kierują się w wyborach patriotyzmem konsumenckim.

Patriotyzm gospodarczy – czyli druga strona medalu – wydaje się być mniej koherentny z ideą wolnego rynku. Wszak potencjalnie wchodzą w jego zakres decyzje osób publicznych – urzędników i polityków. Jednak decyzje tych osób również powinny się kierować kryterium opłacalności oraz dodatkowo kryterium woli suwerena, czyli obywateli.  Nie ma więc powodu, aby sądzić że istnieje jakaś fundamentalna sprzeczność między opłacalnością, kalkulacją decydentów a wolnym rynkiem.

Dołączanie czynnika patriotyzmu przy decyzjach ekonomicznych nie przeczy więc wolnemu rynkowi, nadal bowiem wybieramy to, co jest lepsze, bez względu na to, czy dotyczy to produktów/usług z naszego kraju czy z zewnątrz.

Zresztą problem konkurencji można uzupełnić o wyższy poziom. Tak jak konkurują jednostki i firmy, tak też konkurują państwa i regiony. W naszym interesie jest, aby nasze państwo wypadało w tej konkurencji jak najlepiej. Kierując się tu ideą deregulacji powinniśmy więc wymagać, aby nikt i nic nie ograniczał naszego państwa w decyzjach ekonomicznych, które podejmuje ono w interesie swoich obywateli.

pap.pl

pap.pl

Takie podejście do zagadnienia decyzji prowadzi do fundamentalnego pytania: czy nie moglibyśmy potraktować własnego państwa jako wielkiej firmy, w której każdy z nas ma udziały i którego rządy mają zadanie pracować nad tym, aby udziałowcy (obywatele) mieli jak największe zyski? Jeśli odpowiemy na to pytanie pozytywnie, to patriotyzm ekonomiczny nie tylko nie wydaje się dziwny, lecz staje się najlepszą (i jedyną) strategią podnoszenia kursu naszych akcji.

Nad zagadnieniem państwa jako wspólnej firmy obywateli zastanowię się w jednym z kolejnych wpisów. Perspektywa ta wydaje się bowiem niezwykle kusząca, łącząc idee zarówno indywidualistyczne (liberalne – konkurujemy jako państwo i jako jednostki) oraz kolektywne (wspólnotowe – działamy razem).

Wolny rynek z założenia ma opierać się na woli jednostek, a więc także i grup. Skoro jednostki i grupy uważają, że opłaca im się dokonywać pewnego rodzaju wyborów, to znaczy, że odmawianie im prawa do tych wyborów byłoby niczym innym jak właśnie niszczeniem zasady wolnego rynku. Zatem pytanie o związek wolnego rynku z patriotyzmem ekonomicznym można by postawić inaczej:

 

czy w sytuacji, gdy ludzie chcą, aby ich wybory ekonomiczne pozytywnie oddziaływały na ich środowisko społeczne i państwowe, to właśnie odmowa prawa do patriotyzmu ekonomicznego nie narusza tak hołubionej przez wielu zasady konkurencji i wolności wyboru, w skrócie zwanej wolnym rynkiem?

Patriotyzm ekonomiczny, gospodarczy, konsumencki – terminologia, czyli o co tu chodzi?

Nie wszyscy lubią rozróżnienia pojęciowo-terminologiczne. Jednak pewna ich dawka jest niestety zawsze absolutnie konieczna, aby nie popaść  w logomachię, czyli spór tylko słowny.  Kiedy jednak ustali się już terminologię, przypisując terminom w miarę ostre znaczenia, można potem używać jej mniej zobowiązująco, podkreślając co mamy na myśli, gdy danego terminu używamy. Właśnie ustaleniu terminologii, niezobowiązującemu, ale jednak akcentującymi pewne intuicje semantyczne, służy ten artykuł.

Patriotyzm ekonomiczny

Z patriotyzmem ekonomicznym  możemy mieć do czynienia wszędzie tam, gdzie podejmowane są decyzje o szeroko rozumianym charakterze ekonomicznym (sprzedaż, kupno, wymiana, kooperacja itd.). Jeśli decyzje te świadomie i z rozmysłem uwzględniają element pozytywnego wpływu podejmowanego działania na środowisko społeczno-kulturowo-przyrodnicze (kraj, społeczność, wspólnotę etniczno-kulturową), z którym decydent się identyfikuje, to w działaniu tym zachodzi zjawisko patriotyzmu ekonomicznego.

Dla przykładu, kupując w sklepie jogurt możemy nie brać pod uwagę miejsca jego produkcji a jedynie cenę. Kiedy jednak przy wyborze pokierujemy się czynnikiem miejsca produkcji (Polska) lub/i firmy produkującej go (polska firma lub spółdzielnia będąca właścicielem mleczarni), to ewidentnie realizujemy patriotyzm ekonomiczny.

Zjawisko to zachodzi również wtedy, kiedy urzędnicy zadecydują, że realizację zadania zlecą lokalnej firmie, która utożsamia się z regionem i płaci w nim podatki, zamiast globalnej korporacji, traktującej dany kraj tylko jako rynek zbytu (decyzji tej nie należy mylić z korupcją, która ma miejsce wtedy, gdy decydenci odniosą prywatny zysk, niezasłużony, a region stratę z jakiegoś powodu).

I w końcu, patriotyzm ekonomiczny pojawi się tam, gdzie jedna firma wybierze sobie na kontrahenta inną firmę, która „gra w tej samej drużynie”, czyli jest związana z tym samym państwem, dzięki czemu łatwiej o zaufanie, zrozumienie – komunikację i poczucie wspólnych ram działania, a także wspólny wzrost potencjału ekonomicznego  powodujący korzyści organizmowi państwowemu,  którego właściciele tych firm są obywatelami i z którym czują się kulturowo i uczuciowo związani.

Ekonomia opisuje działanie rynku jako abstrakcyjnego miejsca wymiany dóbr i usług, które jest stymulowane potrzebami jednostek. Patriotyzm ekonomiczny jest świadomie realizowaną przez jednostki potrzebą pozytywnego oddziaływania na rozwój swojego środowiska przy zachowaniu realizacji innych swoich potrzeb, zatem jest częścią zjawiska zwanego wolnym rynkiem. Może stać się nawet jedną z jego podstawowych składowych, jeśli patriotyzm ekonomiczny stanie się zjawiskiem w miarę masowym.

Patriotyzm konsumencki

Patriotyzm konsumencki to nazwa zjawiska, w którym postawa konsumenta jest świadomie nakierowana na preferowanie podczas zakupów towarów i usług, których produkcja, promocja i związany z nimi obieg pieniędzy dotyczy kraju, wspólnoty czy kultury, z którą utożsamia się konsument. Czynnik patriotyzmu konsumenckiego może mieć różny wpływ na dokonywany wybór (niekiedy może być czynnikiem dominującym, innym razem dodatkowym). Niemniej czynnik ten musi świadomie wystąpić, aby mówić o patriotyzmie konsumenckim.

W wypadku tego zjawiska, konsument kieruje się zwykle wiedzą o konsekwencjach swoich wyborów – stoi więc za nimi dobrze rozpropagowana wiedza o zależnościach między wydanymi przez konsumenta pieniędzmi a pozytywnymi konsekwencjami decyzji dla otoczenia konsumenta, a zatem pośrednio dla samego konsumenta. Jak widać patriotyzm konsumencki wpisuje się więc w szeroki wachlarz świadomych, obywatelskich ruchów konsumenckich.

Patriotyzm gospodarczy

Czynnik patriotyzmu ekonomicznego  nie występuje wyłącznie po stronie konsumentów (zwłaszcza, że wielu konsumentów pełni również rolę producentów i decydentów wyższych stopni, czyli ponadjednostkowych). Także przedsiębiorcy i firmy mogą podejmować wysiłki w celu zmobilizowania konsumentów oraz zwiększenia synergii pomiędzy krajowymi podmiotami gospodarczymi, co należy właśnie do istoty patriotyzmu gospodarczego. Patriotyzm gospodarczy ma również wymiar polityczny, chociaż ponadpartyjny. Obowiązkiem każdego polityka jest przecież podejmować takie decyzje, które dadzą jak najlepsze efekty społeczeństwu, krajowi i regionowi, którego dotyczą.

Nie ma więc nic dziwnego w tym, że o ile patriotyzm gospodarczy w wypadku konsumentów  i przedsiębiorców wymaga wiedzy i pewnej edukacji, to w wypadku polityków i urzędników powinien być obowiązkiem, bez względu na opcję polityczną. Zadaniem polityka jest bowiem przede wszystkim dbać o nasze wspólne gospodarstwo.

Oto przykłady patriotyzmu gospodarczego. Dwie firmy próbują stać się dostawami części dla miejscowej firmy, która składa gotowy produkt. Oferują podobne ceny. Jedna jest miejscowa, druga zagraniczna. Firma, która decyduje, wybiera firmę miejscową, ponieważ buduje to stałą kooperację i promocję wyrobów i firm krajowych, zwiększa obroty finansowe wspólnego państwa, a poza tym daje sygnał miejscowym konsumentom, że warto kupować nasze produkty.

Inny przykład, urząd wojewódzki musi zakupić pewną ilość mebli do szkół. Ma wiele ofert, ale nie wybiera najtańszej. Wybiera nieco droższą ofertę. Jednak meble wyprodukuje konsorcjum miejscowych firm, z miejscowych materiałów. Tańszą ofertę proponowała firma zagraniczna, która miała zamiar przywieźć produkt i „wywieźć” pieniądze. Skąd decyzja? Korzystniejsze dla województwa jest wsparcie firm miejscowych. Nie chodzi o sentymenty. Chodzi o wzmocnienie miejscowej firmy, a w konsekwencji stabilności zatrudnienia w niej miejscowych pracowników, kooperacji z miejscowymi podwykonawcami, płacenia lokalnych podatków, promocji regionu przez silną markę, płacenia datków charytatywnych, bogacenia się miejscowych obywateli itd. Czy nie opłaca się więc zapłacić „drożej”?

Patriotyzm gospodarczy wyraża się także w budowaniu miejscowego lobby producenckiego, które namawia polityków do wspierania decyzji korzystnych dla miejscowego rynku, reprezentując interesy kraju, konsumentów. Wszak politycy się zmieniają, a rozwiązania i interes społeczeństwa są bardziej trwałe niż kadencje. Rozwiązania prawne nigdy nie są neutralne, zawsze dla kogoś działają. Dlaczego nie mają działać dla nas?

Patriotyzm gospodarczy działa także w drugą stronę. Oznacza również postawy charakterystyczne dla osób będących właścicielami i zarządcami firm. Charakteryzuje je lojalność w stosunku do swoich rodzimych klientów oraz państwa, w którym firma powstała i dzięki którego otoczeniu mogła się rozwinąć. Patriotyzmem gospodarczym można nazwać rezygnację z „okazji” jaką jest oferta rajów podatkowych. Podobnie wybór jaki stoi przed właścicielami każdego rozwiniętego przedsiębiorstwa – czy i jak sprzedać w nim udziały? Miarą patriotyzmu w tej sytuacji jest ważenie konsekwencji, jakie transakcja przyniesie nie tylko dla kieszeni sprzedających, ale także dla samego przedsiębiorstwa, jego pracowników, kooperantów i konsumentów. Znowu w dłuższej perspektywie opłaca się być lojalnym swojej wspólnocie, państwo. Płacenie podatków na miejscu może być np. świetnym elementem marketingu, przekonującym konsumentów do sięgania na półce po produkt tej a nie innej firmy.

Konkluzje

Można oczywiście zadać pytanie o kwestię ceny, jaką przyjdzie zapłacić za uwzględnienie czynnika patriotyzmu ekonomicznego. Niekiedy poczucie kierowania się tym czynnikiem może być tak mocne, że podmiot uważa kwestię ceny czy jakości za drugorzędną. Innym razem podmiot może działać bardziej zachowawczo, wybierając w oparciu o równorzędność tych różnych czynników oceny. Nie możemy podać ogólnego, właściwego wzorca zachowania, zależy on bowiem od indywidualnej sytuacji.

Decyzja o wyborze polskiego dostawcy jest zawsze racjonalna tylko w kontekście tego, w jakiej sytuacji znajduje się podmiot decydujący. Nieracjonalne jest natomiast ignorowanie tego, co się stanie i gdzie trafią pieniądze, którymi zapłacimy za usługę lub towar, gdy dokonamy wyboru. Uwzględnienie czynnika patriotyzmu ekonomicznego może sprawić, że dokonamy wyboru, który z punktu widzenia samej transakcji wydaje się nieracjonalny. Jednak świadomość zmian jakie przynoszą na rynkach wybory dokonywane przez konsumentów, firmy i instytucje jest podstawą do podejmowania decyzji racjonalnych w długim terminie.

Patriotyzm ekonomiczny wychodzi ze słusznego założenia, że wszystkim nam statystycznie opłaca się tworzyć synergię działania oraz lokalny, państwowy splot relacji i zależności ekonomicznych, bo dzięki temu wiele pieniędzy zostaje tutaj i wiele spraw załatwianych jest tutaj, w naszym domu, a każda złotówka tak czy inaczej do nas wraca. Wystarczy tylko masowo zacząć świadomie wybierać na swoim poziomie decyzji.

Biorąc pod uwagę przedstawioną terminologię, właśnie dlatego dla naszego bloga wybraliśmy domenę „patriotyzmekonomiczny.pl” -  ma on bowiem zakresowo zajmować się zarówno aspektem patriotyzmu gospodarczego, jak i patriotyzmu konsumenckiego, a te zjawiska współtworzą właśnie patriotyzm ekonomiczny.