Archive for Dyskusje

Patriotyzm ekonomiczny młodego konsumenta (cz II.)

Grafika2

Przedstawiamy drugą część pracy badawczej przesłanej PatriotyzmowiEkonomicznemu.pl do publikacji przez młodego badacza Roberta Stempkowskiego.

——————————————————————————————————————————

4. Wyniki i ich omówienie

Wstęp

W ankiecie wzięło udział łącznie 344 uczniów. Wykłady połączone z badaniem zostały przeprowadzone w maju i czerwcu 2013 r. oraz we wrześniu i październiku 2013 r. w czasie zajęć z przedsiębiorczości oraz wiedzy o społeczeństwie.

Anonimowa ankieta składała się z dwóch części – „PRZED” – 8 pytań i „PO” – 9 pytań. Została przeprowadzana w dwóch momentach: przed prezentacją w celu sprawdzenia wiedzy początkowej uczniów i ich deklaracji czy zwracają uwagę na polskość produktów w czasie zakupów; po prezentacji w celu sprawdzenia tego co uczniowie zapamiętali z lekcji oraz jak zmienił się ich stosunek co do wybierania polskich produktów. Ankieta „PO” zawierała także pytanie dotyczące lekcji – czy była ciekawa, średnia, nudna. Miało to na celu potwierdzenie zainteresowania tematyką zajęć.

Cel

Ankieta była przeprowadzona w celu sprawdzenia wiedzy uczniów z zakresu znajomości produktów, polskich firm i marketów oraz tego, czy młodzi ludzie zwracają uwagę na pochodzenie firmy i miejsce wytworzenia produktów. Większość pytań, bo aż pięć, odnosiła się do sprawdzenia znajomości produktów polskich, które najczęściej nabywają młodzi uczniowie.

 

Wybór pytań

Pytania były wybrane tak, żeby uczniowie mogli uzmysłowić sobie jak mała jest ich świadomość związana z określaniem pochodzenia polskiego produktu.

Pytanie o kupowanie polskich produktów celowo zostało skonstruowane w formie zero-jedynkowej, żeby uczniowie nie mieli możliwości pozostania biernymi i zaznaczania opcji „nie wiem”. Wiązało się to z przeświadczeniem, że w takich sprawach młodzieży będzie trudno podjąć decyzję i będą woleli uciec w nie wiążącą odpowiedź „nie wiem”. Dzięki temu uczniowie musieli odpowiedzieć po dłuższym zastanowieniu i zgodnie ze stanem swojej wiedzy. Dla niektórych osób chwila podjęcia decyzji po prezentacji, przy ostatnim pytaniu mogła być momentem refleksji nad tym, czy w przyszłości będą przywiązywali uwagę do założeń patriotyzmu ekonomicznego w swoim życiu oraz czy dzięki prezentacji nauczyli się przynajmniej w podstawowym stopniu rozpoznawać polskie produkty. Odpowiedź na ostatnie pytanie była także deklaracją każdego ankietowanego przed samym sobą, co z punktu widzenia psychologii może mieć wpływ na decyzje podejmowane przez uczniów (nikt nie lubi okłamywać samego siebie). Pytanie 2 zostało skonstruowane tak, by wystąpiły w nim wszystkie najbardziej znane polskie markety oraz kilka zagranicznych. Pytania od 3 do 6 miały na celu dać uczniom jak największe pole wyboru, żeby ankieta jak najlepiej odzwierciedlała realną wiedzę ankietowanych, w tym zakresie. Pytanie 7 odnosiło się do znanych firm polskich, których obcojęzyczne nazwy niekoniecznie mogą kojarzyć się z Polską i celowo zostało skonstruowane tak, że wszystkie odpowiedzi były prawidłowe.

 

Analiza ilościowo-jakościowa
Ankieta PRZED

 

Pytanie 2 – Które sklepy są polskie?

Według przypuszczeń, aż 89% ankietowanych uznało Almę za firmę zagraniczną, Piotr i Paweł, Lewiatan, Polo i Stokrotka w większości prawidłowo ocenione jako polskie, Real, Tesco, Netto i Kaufland jako zdecydowanie zagraniczne, zaś Żabka błędnie jako polska. Jedynym zaskoczeniem jest sieć Biedronka, którą zadziwiająco dużo uczniów zaklasyfikowało poprawnie, jako market zagraniczny (Wykres 1).

wykres1

Wykres 1.  Ankieta „PRZED” – które sklepy są polskie wg badanych
Źródło: badania własne

 

Pytanie 3 – Które czekolady są produkowane przez (100%) polskie firmy?

wykres2

Wykres 2. Ankieta „PRZED” – które czekolady są polskie wg badanych
Źródło: badania własne

 

Okazuje się, że uczniowie zaskakująco prawidłowo rozpoznają Milkę i Alpen Gold jako produkty zagraniczne oraz Goplanę jako produkt polski. Gorzej jest z Baronem, który mimo, że jest wyrobem polskim został przyporządkowany jako zagraniczny oraz Wawel, który błędnie został uznany za produkt wytwarzany przez polską firmę. Wyrównana sytuacje jest w przypadku Wedla, który przez połowę ankietowanych jest uważany za produkt polski.

Nasuwają się wnioski, że w przypadku czekolad dużą role gra nazwa produktu. Milka i Alpen Gold jako nazwy nie kojarzące się z językiem polskim zostały zaklasyfikowane jako zagraniczne, a z drugiej strony Goplana jako polsko brzmiąca nazwa oraz Wawel zostały określone jako polskie. Przy określeniu Wedla uczniowie kierowali się prawdopodobnie ogólną informacją na temat tej firmy oraz polską historią marki. Baron został zaklasyfikowany jako firma zagraniczna prawdopodobnie przez mniejszą rozpoznawalność firmy oraz nazwę nie brzmiącą jednoznacznie jako polska (Wykres 2).

Pytanie 4 – Które napoje energetyzujące są produkowane przez (100%) polskie firmy?

wykres3

Wykres 3. Ankieta „PRZED” – które energetyki są polskie wg badanych
Źródło: badania własne

 

W tym przypadku także nie ma dużego zaskoczenia. Red Bull został prawidłowo zaklasyfikowany jako produkt zagraniczny, a co do Blacka i Tigera głosy były podzielone (Wykres 3).

 

Pytanie 5 – Które napoje są produkowane przez (100%)  polskie firmy?

wykres4

Wykres 4. Ankieta „PRZED” – które napoje są produkowane przez polskie firmy wg badanych
Źródło: badania własne               

 

Jak widać znowu przy określeniu polskości danego produktu dużą rolę grała nazwa. Tuptuś, brzmiący bardzo swojsko, przez większość ankietowanych został prawidłowo zaklasyfikowany jako polski. Także Fortuna jako nazwa znana Polakom została określona błędnie jako polska. Z drugiej strony mamy Caprio, Coste i Garden, które mając obco brzmiące nazwy zostały przyporządkowane jako zagraniczne. Przy Jupiku głosy były podzielone z przewagą głosów wskazujących, że produkt nie jest wytwarzany przez polską firmę (Wykres 4).

 

Pytanie 6 – Które wody są produkowane przez (100%) polskie firmy?

wykres5

Wykres 5. Ankieta „PRZED” – które wody są polskie wg badanych
Źródło: badania własne

 

Kolejnym bardzo dobrym przykładem odnośnie wpływu nazw na ocenę polskości produktu będą wody. Aqua Virgo w ponad 95% przypadków została błędnie oceniona jako woda produkowana przez firmę zagraniczną.

Pozostałe, polsko-brzmiące wody zostały w większości zaklasyfikowane jako produkowane przez polskie firmy (Wykres 5).

 

Pytanie 7 – Które firmy są polskie?

wykres6

Wykres 6. Ankieta „PRZED” – które firmy są polskie wg badanych
Źródło: badania własne

 

W oparciu o firmy Gino Rossi i Wittchen ponownie możemy wysnuć wnioski, że nazwa ma bardzo duże znaczenie przy określaniu polskości firmy. Pozostałe firmy poza Reserved były zarówno określane jako polskie jak i zagraniczne. Widać, że Smyk wiedzie prym rozpoznawalności przez uczniów (Wykres 6).

 

Pytanie 8 – Czy zwracasz uwagę na „polskość” produktów w czasie zakupów?

wykres7

Wykres 7. Ankieta „PRZED” – czy ankietowani zwracają uwagę na polskość produktów w czasie zakupów
Źródło: badania własne

 

Jak widać tylko trochę ponad 20% analizowanej grupy uczniów zwraca uwagę na polskość produktów w czasie zakupów. Podejrzewam, że te 20% chciałoby zdobyć większą wiedzę z zakresu rozpoznawania polskich produktów i firm, która pomogłaby im w zakupach. Pozostałe 80% uczniów nie zwraca uwagi na polskość produktów w czasie zakupów. Opcja, o której wspominałem wcześniej, czyli „nie wiem”. Pomimo, że nie było jej w ankiecie, przez dwie osoby została dopisana w ankiecie (Wykres 7).

Z ankiety „PRZED” można wyciągnąć wniosek, że wiedza uczniów z zakresu polskości wybranych produktów jest szczątkowa. Tylko najbardziej flagowe firmy i produkty zostały prawidłowo zaklasyfikowane, a większość wyborów opierała się prawdopodobnie o polsko lub niepolsko brzmiące nazwy.

 

Dalsze części wkrótce!

Niemiecka obecność w mediach w Polsce

mapa

Gdy mieszkaniec kraju leżącego nad Wisła sięga po gazetę to z dużym prawdopodobieństwem pomnaża zysk jakiegoś niemieckiego potentata medialnego. Również, gdy słucha radia to pieniądze za reklamy, które sączą się mu do uszu wypełniają konta niemieckich koncernów. Nawet w Internecie obecność niemiecka jest znaczna, bo największy „polski” portal informacyjny Onet nie jest tak naprawdę polski. To samo dotyczy niewiele mniejszej Interii.

Ktoś zadał sobie trud i sporządził mapę obecności niemieckiego kapitału na rynku medialnym w Polsce*.

Mapa dostępna tu:

Jakie to ma konsekwencje. W mediach praca redakcji i praca sprzedawców reklamy to naczynia połączone. Niewiele mediów stać na to, żeby zaatakować koncert dopuszczający się złych praktyk, gdy jednocześnie ten koncert jest dużym reklamodawcą. Czy spotkaliście się kiedykolwiek z prasie lokalnej z opisem złych praktyk w wykonaniu koncernów niemieckich? Pamiętamy jakie cięgi zebrała kiedyś Biedronka za traktowanie pracowników. Biedronka jest portugalska a ten kraj nie kupił w Polsce mediów. Czy wierzycie, że pracownicy w Lidlu mają lepiej od tych z Biedronki? W społeczeństwie polskim pokutuje przekonanie, że niemiecki przedsiębiorca do dobry pracodawca. Może dlatego, że grzechy niemieckich firm nigdy nie ujrzą w Polsce światła dziennego. Jak już jakiś dziennikarz upiera się na to, żeby prześwietlać ciemne sprawy biznesu to się go wypuszcza na polskich przedsiębiorców – oni w swoim kraju nie mają parasola ochronnego w postaci koniunkturalnych mediów.

Czy kiedy słuchasz radia lub przeglądasz wcześniej wspomniany Onet płacisz za coś? Oczywiście, że… tak. Na każdej podstronie Onetu znajdziesz reklamy. Każda komercyjna stacja przerywa swoje audycje reklamami. Czy Ci się to podoba czy nie za te reklamy zapłacisz w sklepie kupując reklamowane towary.

Większości współczesnych Polaków ta prawda nie obchodzi nic a nic podobnie jak naszych przodków w XVIII wieku nie obchodziło to, że w Polsce faktycznie rządził ambasador rosyjski, że szczytem zaradności ekonomicznej było zostać opłacanym przez obcy dwór zdrajcą Ojczyzny.

Nasi przodkowie doznali momentu przebudzenia, gdy nagle polskość stała się dla nich ważniejsza od rosyjskich rubli. Co prawda naiwnie wierzyli, że Prusy są po ich stronie (przedstawiciel Prus intensywnie tę wiarę podsycał aż do drugiego rozbioru).

Czy nas dziś stać na przebudzenie i zauważenie, że niemiecka obecność gospodarcza w Polsce działa na pewno na korzyść Niemiec – naszą niekoniecznie.

 

* Mapa zawiera jedną informację nieaktualną: Media Regionalne i Polskapresse zostały zmuszone przez UOKiK do sprzedaży Dziennika Wschodniego – gazety wydawanej na terenie woj. lubelskiego. Ta decyzja to listek figowy, którym UOKiK zakrywa fakt, że dopuścił do stworzenia monopolu na rynku prasy regionalnej. Niemiecki koncern Polskapresse ma tej chwili 95% prasy regionalnej w naszym kraju.

Patriotyzm ekonomiczny młodego konsumenta (cz I.)

Grafika2

Przedstawiamy pierwszą część pracy badawczej przesłanej PatriotyzmowiEkonomicznemu.pl do publikacji przez młodego badacza Roberta Stempkowskiego.

——————————————————————————————————————————
1. Wstęp

Tematem pracy jest zbadanie świadomość uczniów w wieku 15 lat – 17 lat szkoły gimnazjalnej oraz licealnej z zakresu patriotyzmu ekonomicznego ze szczególnym uwzględnieniem patriotyzmu konsumenckiego oraz wpływ wyborów, jakie młodzi konsumenci dokonują podczas zakupów, na rozwój i funkcjonowanie gospodarki polskiej. Jeśli młodzież będzie przyswajała tę wiedzę od najmłodszych lat to w przyszłości poprzez podejmowanie właściwych decyzji konsumenckich przyczyni się do realnego wzrostu gospodarczego Polski.

Inspiracja do przedstawienia młodzieży metod i założeń patriotyzmu ekonomicznego, mająca na celu zwiększeniem ich chęci do kupowania polskich produktów, zaczerpnięta została ze stron internetowych 590x.pl – „Gospodarka, polskie produkty i kapitał, jak wpływają na nasze życie i dobrobyt” oraz inicjatywa Polski Ślad – „pokazująca szeroki wachlarz korzyści płynący z postaw patriotyzmu ekonomicznego wśród konsumentów i przedsiębiorców”.

W prezentacji przygotowanej do zajęć zostały porównane, sprawdzone produkty, kupowane przez młodzież, najczęściej za swoje kieszonkowe, tj. słodycze, napoje, przekąski, które są sprzedawane w sklepie m.in. Stempkowski_Robert_Grafika1POLOmarket. Wiedza i świadomość wyboru polskiego produktu lub polskiej firmy została sprawdzona u młodzieży przed przedstawieniem prezentacji w formie krótkiej ankiety nazwanej „PRZED” oraz po zaprezentowaniu tematu ankiety nazwanej „PO”.

Read more

Prezes PESA zarzuca politykom, że nie pomagają przedsiębiorcom

portalkujawski

Na PortaluKujawskim.pl znajdujemy ciekawy artykuł, który stanowi egzemplifikację szerszego problemu. Jest to problem tak zwanego patriotyzmu gospodarczego, który stanowi istotną część patriotyzmu ekonomicznego – a więc problem współpracy rządzących i instytucji publicznych z polskim biznesem (szczegóły terminologiczne można znaleźć tutaj).

Za zgodą Portalu Kujawskiego przedrukowujemy cały artykuł, a następnie dodajemy krótkie podsumowanie.

 

W dodatku biznesowym do ogólnopolskiego wydania Gazety Wyborczej ukazał się wywiad z Tomaszem Zaboklickim, właścicielem jednej z najprężniejszych firm w naszym regionie – PESA Bydgoszcz.

W wywiadzie prezes Tomasz Zaboklicki dziwi się, że przy zakupie nowoczesnych pociągów Pendolino od włoskiej firmy Fiat Ferroviana, PKP nie zadbało, aby część wartości zamówienia trafiła do polskich firm.

Będziemy mieli w Polsce włoskie Pendolino, ale widzieli państwo, aby ktoś z władz walczył, żeby w tych pociągach były jakieś polskie urządzenia, polskie elementy? Wydajemy 2,7 mld zł i jest nam to obojętne! – wypowiada się w Gazecie Wyborczej Zaboklicki, który zaznacza, że w przypadku państw zachodnich politycy dbają o interesy swojego przemysłu – Mało brakowało, a do umowy z Deutsche Bahn by nie doszło. Niemieccy związkowcy podnieśli bunt: „Jak to, jakaś nieznana firma z Polski będzie robić nam pociągi? Zabiorą nam pracę. Nie pozwolimy!”.

Grozili strajkiem, jeżeli wygracie – czytamy w wywiadzie. Efektem tych strajków było porozumienie, na mocy którego PESA zdecydowała się wykorzystać w produkowanych dla Deutsche Bahn podzespoły wyprodukowane przez niemieckie firmy.

Niedawno wygraliśmy przetarg na budowę pociągów dla Czechów. I co się dzieje? Przyjechał do nas, do Bydgoszczy ambasador Czech w Polsce z sześcioma firmami czeskimi, prosząc, abyśmy coś od tych firm kupili do tego czeskiego kontraktu. Prosił sam ambasador. Nie jakiś pracownik placówki dyplomatycznej czy niższej rangi urzędnik. On się nie wstydził – przedstawia jeden z przykładów Tomasz Zaboklicki.

W najsilniejszych europejskich gospodarkach obywatele robiąc zakupy starają się wybierać towary rodzimej produkcji. W ten sposób zyskuje zarówno budżet ich państwa, jak i więcej pieniędzy trafia do przedsiębiorców, co przekłada się na sytuację na rynku pracy. Ważne jest, abyśmy także jako Polacy się tego nauczyli.

 

 

Politycy powinni pamiętać, za czyje pieniądza pracują i dla kogo powinni pracować. My zaś jako wyborcy powinniśmy pamiętać, czyje interesy powinni reprezentować nasi politycy, i powinniśmy im to cały czas przypominać.

Jak widać w podanych przykładach, patriotyzm gospodarczy to norma w innych krajach. To musi się też stać normą w Polsce.

 

Patriotyzm gospodarczy jest na czasie

Fiat

Co jest problemem polskiej gospodarki?  Jest ich wiele, ale podstawowy sprowadza się do tego, że bardzo mało w niej… polskiej gospodarki. Od początku lat 90. rządzący z ochotą rzucili się do prywatyzowania gospodarki, która dotychczas była państwowa. W większości przypadków miało to uzasadnienie ekonomiczne, ponieważ przedsiębiorstwa ponosiły straty, były źle zarządzane i produkowały niekonkurencyjne produkty. Niestety proces ten został tak bardzo pozostawiony sam sobie, że doszło tu do wielu niekorzystnych dla budżetu Polski zjawisk, a niekiedy nawet oszustw.

Przede wszystkim sprzedawano za tanio (nie uwzględniając lub niedoszacowując takich walorów, jak cena marki – co w przypadku na przykład Wedla na pewno oznacza stratę liczoną w mln zł). W przypadku PZU dopiero zmiana rządu doprowadziło do cofnięcia bardzo niekorzystnej dla Polski prywatyzacji. Nie obyło się to bez wysokich kosztów. Trudno też zrozumieć działania obecnego rządu, który w najgorszym momencie sprzedaje przedsiębiorstwa, które przynoszą zyski!

Po drugie sprzedawano pochopnie firmy kluczowe dla gospodarki, jak chociażby banki, co spowodowało, że jesteśmy pod względem finansowym kolonią, gdyż zaledwie 15% bankowości (liczonej zasobami finansowymi banków) pozostało już w rękach rodzimego kapitału. A w bankowości nie ma sentymentów. Gdy w czasie kryzysu włoski UniCredit miał kłopoty ratował się wydrenowaniem PeKaO S.A., którego jest właścicielem. Poza tym skąd mamy pewność, że zagraniczne banki nie faworyzują, na przykład za pomocą polityki kredytowej, firm ze swojego kraju? Przesłanką do postawienia takiego pytania jest historia fabryki makaronów Malma.

Po trzecie często prywatyzowano nie prywatyzując. Telekomunikacja Polska oraz sieć Idea zostały sprzedane państwowej (francuskiej) spółce France Telekom (właściciel marki Orange). Dlaczego Francuzi swoje telekomy utrzymują w formie firm państwowych, a my musieliśmy je „sprywatyzować”? Nie ma to chyba uzasadnienia biznesowego, bo przecież sieci komórkowe w Polsce rozwijały się razem ze ścisłą czołówką europejską. Nie mieliśmy tu zaszłości, weszliśmy razem z innymi i byliśmy jednymi z najlepszych.

Z drugiej strony mamy do czynienia z szeregiem ulg podatkowych serwowanych zagranicznym koncernom w zamian za to, że raczą założyć u nas fabrykę. Dlaczego tych pieniędzy nie przeznacza się na wspieranie polskich przedsiębiorców, którzy często muszą potem walczyć z tymi zagranicznymi? Nie mówiąc o tym, że z ulg korzystają u nas zagraniczni inwestorzy z takich branż jak handel, gdzie nie powinno być w ogóle mowy o ulgach.

Chaotyczne prywatyzowanie i faworyzowanie „zagranicznych inwestorów” nie jest poparte rachunkiem ekonomicznym, nie mówiąc już o kosztach społecznych. Jest wyłącznie wynikiem politycznej ideologii. Jakaś wpływowa grupa ludzi w Polsce wierzy, że prywatyzowanie jest dobre dla gospodarki. Wierzą, że „przyciąganie zagranicznych inwestorów” jest dobre dla naszych (czy ich?) portfeli.

Nietrudno dopatrzyć się w tym przeświadczeniu jakiegoś cienia PRL-u. Wtedy „zachodni produkt” z automatu oznaczał „lepszy produkt”. Państwowe to było niczyje i źle zarządzane. Ale PRL skończył się ponad 20 lat temu. Czas chyba zacząć myśleć kategoriami tu i teraz. A współcześnie świat powraca do patriotyzmu gospodarczego. Odczuliśmy to na własnej skórze, gdy Fiat zabrał produkcję Pandy do Włoch.

Czy polscy pracownicy pracowali gorzej od włoskich? Wręcz przeciwnie. Prezes Fiata przyznał, że decyzja nie miała uzasadnienia ekonomicznego, tylko chodziło o to, żeby dawać pracę ludziom we Włoszech. Obecnie produkcję do własnego kraju przywracają  Ford i  Apple a amerykańska sieć Walmart zobowiązuje się, do kupowania określonego % towarów na amerykańskim rynku. Niektóre kraje po prostu nigdy nie przestały był patriotyczne gospodarczo (Francja, Niemcy, Skandynawia). Warto zauważyć, że cały czas mówimy o krajach, które są od nas bogatsze i do poziomu których ciągle staramy się dobić. Ile to już lat? Może po prostu do tej pory robiliśmy to źle?

 

Prof. Rybiński o kulturowych barierach dla patriotyzmu ekonomicznego

KR

 

W najnowszym numerze „Uważam Rze” możemy znaleźć interesujący artykuł prof. Krzysztofa Rybińskiego „Jak pokonać antypolski szowinizm gospodarczy”. Autor posługuje się wprawdzie pojęciem patriotyzmu ekonomicznego, ale odnosi sie przede wszystkim do działań administracji publicznej.

(…) patriotyzm ekonomiczny to podejmowanie takich działań przez jednostki i administrację publiczną, które prowadzą do szybkiego rozwoju gospodarczego i społecznego kraju (…).

Zatem prof. Rybiński zajmuje się tym, co na łamach niniejszego bloga określamy mianem patriotyzmu gospodarczego. Mniejsza jednak o terminologię. Pierwsza część tekstu podaje przykłady różnych form patriotyzmu ekonomicznego w rozumieniu autora. O wiele bardziej ciekawa jest jednak druga część artykułu. Prof. Rybiński zwraca uwagę, że jednym z najpoważniejszych problemów, który sprawia, że idee patriotyzmu ekonomicznego nie są czymś oczywistym dla Polaków, jest istnienie w naszym kraju specyficznych norm kulturowych:

 (…) do tej pory funkcjonuje u nas kod kulturowy, zgodnie z którym ogłaszany jest wielki sukces, gdy zagraniczna firma otworzy u nas fabrykę. (…) Tymczasem taki model rozwoju powoduje, że nasz kraj staje się dawcą rąk do pracy, a dla Polaka sukcesem jest znalezienie zatrudnienia w zagranicznej firmie. Ten kod kulturowy jest zresztą tak silny, że większość studentów do tej pory marzy o karierze w obcych korporacjach.

Cała argumentacja prowadzi do dość mocnej konkluzji:

(…) polskim firmom najtrudniej walczyć z zakorzenionym w  Polsce kodem kulturowym, który gloryfikuje zagraniczne firmy. Zmiana tego kodu jest możliwa i bardzo potrzebna, szczególnie w administracji publicznej. Musimy wyplenić z naszego kraju antypolski szowinizm gospodarczy.

Z takimi tezami piszącemu te słowa trudno się nie zgodzić.

Warto też zajrzeć na blog prof. Rybińskiego, gdzie oprócz fragmentu omawianego tekstu znajdziemy komentarz de facto wpisujący tezy artykułu w problem peryferyjności systemu gospodarczego Polski.

 

Na ile się otworzyć?

telefon

W historii było kilka państw, które dążyły do samowystarczalności gospodarczej. Dążenia te na przykład w ZSRR okazały się zgubną utopią. Dlatego kiedy twierdzę, że patriotyzm ekonomiczny jest czymś potrzebnym, czymś co może przyczyniać się do poprawy naszego życia, nie zachęcam do polityki samowystarczalności. Ważne jest natomiast uchwycenie złotego środka między otwartością a samowystarczalnością.

Otwartość jest potrzebna każdemu społeczeństwu jednak otwartość totalna może prowadzić tylko do skutków negatywnych. Otwartość jakiejś społeczności w stosunku do świata można porównać do otwierania okien w domu: czasami trzeba je otworzyć, żeby wprowadzić ożywcze powietrze, zoptymalizować temperaturę, ale zwykle zamykamy okna przy dużej ulewie, huraganie czy śnieżycy. Dobrym przykładem zrównoważonego otwierania się na inne kultury była XIX-wieczna Japonia, która zmuszona przez U.S.A. do otwarcia portów utrzymała swoją tożsamość kulturową i potrafiła „ugiąć się aby zwyciężyć” (termin dotyczy japońskich sztuk walki). Przejęła tylko to co uznała dla siebie za korzystne.

Sytuacja społeczeństwa polskiego obecnie ma pewne podobieństwa do XIX-wiecznej Japonii. Też po latach izolacji od świata zachodniego zostaliśmy gwałtownie otwarci. Odnoszę jednak wrażenie, że nie umiemy do końca oddzielać ziarna od plew. Zafascynowaliśmy się produkcją z państw zachodnich nawet, gdy polskie firmy produkują lepsze lub równie dobre produkty (na PatriotyzmEkonomiczny.pl omawialiśmy te zjawiska na przykładzie sektora bankowego, rynku piwa czy rynku spożywczego). Sprzedaliśmy kapitałowi zagranicznemu tak kluczowe branże jak bankowość i telekomunikacja. Warto zauważyć, że polskie sieci komórkowe (ERA, IDEA, PLUS) rozwijały się równie szybko i efektywnie jak ich zachodni konkurenci nie było więc mowy o potrzebie sprzedaży w celu unowocześnienia ich. Warto zauważyć, że  Telekomunikację Polską i sieć Idea sprzedano narodowemu operatorowi francuskiemu, więc nie ma tu mowy o prywatyzacji (własność prywatna jest rzekomo lepsza od państwowej).

Kiedy sprzedawano TP S.A. robiono tej firmie czarny PR próbując przekonać społeczeństwo polskie, że tylko sprzedaż może uleczyć ten rynek. Chyba nie uleczyła skoro Polacy najwięcej w Europie płacą za dostęp do Internetu i jednocześnie jesteśmy w ogonie pod względem udziału osób, które w ogóle z niego korzystają. Również w przypadku prywatyzacji warszawskiego Stoena często pojawiły się głosy, że zamiana monopolu państwowego na prywatny to zły pomysł (na transakcji suchej nitki nie zostawił NIK wykazując wiele nieprawidłowości już w samym pomyśle sprzedaży przedsiębiorstwa).

Podobny zabieg próbuje się obecnie uskutecznić w odniesieniu do Poczty Polskiej. Zaczyna się o czarnego PR, który jest uzasadniony, bo nie jest to idealna firma. Należy jednak pamiętać, że wadliwe funkcjonowanie Poczty Polskiej nie wynika z tego, że jest ona polska tylko z tego, że jest monopolistą. Tymczasem mamy na rynku polskim konkurenta prywatnego (z polskim kapitałem), któremu ogranicza się swobodę gospodarczą poprzez monopolistyczne uprawnienia dla państwowego molocha (przesyłki do 50g). W ten sposób, gdy rynek usług pocztowych zostanie otwarty dla koncernów z UE ani Poczta Polska ani InPost nie będą na tyle silne, żeby obronić przed nimi rynek polski.

A czy warto bronić? Oczywiście tak! Państwo, żeby sprawnie funkcjonować  potrzebuje pieniędzy z podatków. Gdy większość kluczowych i najbardziej dochodowych sektorów będzie w rękach zagranicznych koncernów to podatki i zyski będą płynęły do Niemiec, Francji, Holandii, Włoch, U.S.A, Rosji itd. Każdy wysłany przez nas list to będzie jakaś kwota, którą wspomożemy państwo niemieckie (jeżeli nasz rynek zdominuje niemiecki operator pocztowy), tak jak obecnie z każdą wygadaną minutą w TP S.A. i Orange wspieramy państwo francuskie.

 

Jednolity patent europejski szkodzi polskim firmom! Wyślij petycję.

czerwony telefon

Trwają rozmowy dotyczące przystąpienia Rzeczypospolitej Polskiej do jednolitego patentu europejskiego. Wszystko wskazuje na to, że byłaby to szkodliwa dla Polski umowa. Według rzeczników patentowych, PKPP Lewiatan, Business Centre Club, Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, NSZZ „Solidarność” oraz licznej grupy naukowców jednolity patent będzie faworyzował międzynarodowe koncerny i postawi w dużo gorszej pozycji polskie firmy. Stanie się tak, bo zgłoszenia patentu można dokonać w języku angielskim, niemieckim lub francuskim. Więc koszty tłumaczeń będą trudne do udźwignięcia dla mniej zamożnych polskich firm. Patent zgłoszony gdziekolwiek w Europie ma automatycznie obowiązywać we wszystkich państwach, które przystąpią do porozumienia. W związku z tym każda firma, zanim zacznie produkcję nawet tylko na polski rynek, będzie musiała zainwestować w przeszukanie tysięcy dokumentów, by sprawdzić, czy dane rozwiązanie nie zostało już opatentowane w innym kraju.

„Czeka nas czwarty rozbiór Polski. Tym razem dokonany na naszej gospodarce”  – tak skomentowała możliwość przystąpienia do jednolitego patentu europejskiego Anna Korbela, prezes Izby Rzeczników Patentowych.

Spróbujmy to zatrzymać! Czasami masowy sprzeciw „otrzeźwia” trochę polityków. Wyślij proszę poniższą petycję do Ministra Administracji i Cyfryzacji oraz do Premiera RP Donalda Tuska. To w ich rękach leży możliwość przystąpienia lub nie do jednolitego patentu.

Podaj swoje imię i nazwisko oraz adres email, następnie kliknij „Wyślij”.

STOP jednolitemu patentowi europejskiemu

406 signatures

Poleć petycję znajomym

 

„W całej Europie nie ma drugiego kraju, który by tak lekkomyślnie sprzedał banki”.

bank-placowka

Na portalu Niezalezna.pl ukazał się artykuł autorstwa profesora Andrzej Zybertowicza. Chciałbym zwrócić uwagę na przytoczony przez autora fragment ze słynnych, nagranych rozmów byłego premiera RP Józefa Oleksego z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym:
„Przekręty szły, tak (…) w bankach zrobiono krętactwo, tylko naukowe. (…) W całej Europie nie ma drugiego kraju, który by tak lekkomyślnie sprzedał banki”.

Oleksy jako były premier i osoba z dostępem do informacji tajnych wie więcej niż przeciętny obywatel, myślę, że również więcej niż przeciętny dziennikarz.

Wtedy dziennikarze skupili się na wulgarnym języku rozmówców – ten fragment w mediach być może ukazał się po raz pierwszy. A przecież przekaz w nim zawarty mówi nam o naszej sytuacji gospodarczej więcej niż tysiące stron ekonomicznych publikacji i wystąpień Ministra Finansów. Wynika z niego, że jeden z kluczowych sektorów polskiej gospodarki został po prostu Polakom ukradziony.Zastanawiam się czy kogoś kto bierze kredyt, zakłada konto lub lokatę w jednym z tych „lekkomyślnie sprzedanych bankach” nie można porównać do delikwenta kupującego kradziony towar od złodzieja.

Nie wierzę, że sprzedane, polskie, banki można będzie łatwo odzyskać. O takich próbach mówiło się przy okazji wystawienia na sprzedaż przez Irlandczyków banku BZ WBK. Plan był taki, żeby PKO BP, który jest jeszcze pod kontrolą polskiego rządu wykupił BZ WBK tworząc tym samym bardzo silny bank w rejonie Europy Środkowej i Wschodniej. Rząd jednak wolał pieniądze przeznaczyć na łatanie dziury budżetowej i BZ WBK został przejęty przez hiszpańskiego Santandera.

Walka o polskich sektor bankowy to gra zespołowa. Tu naprawdę wszyscy jesteśmy reprezentacją. Wyobraźmy sobie jak spadnie wartość zagranicznych banków działających w Polsce, gdy większość z nas przeniesie swoje konta do Kas Stefczyka, banków spółdzielczych lub do PKO B.P. O ile nasze marzenia o lepszej jakości życia traktujemy poważnie to musimy odzyskać banki, ponieważ dla współczesnych gospodarek stanowią one niezbędny fundament. Najwyraźniej wszyscy poza nami zdają sobie z tego sprawę, ponieważ chyba nie ma w UE kraju, który taki procent sektora bankowego oddałby w obce ręce.

Czytaj także Kolonializm bankowy.

Polski przemysł

stocznia gdańska

Zakończenie epoki w PRL-u wiązało się z odcinaniem się często nieprzemyślanym od tego co wiązało się z tym niesuwerennym etapem w historii Polski. Część z tych procesów doprowadziło do upadku wielu zakładów przemysłowych, których Polska socjalistyczna nabudowała wiele. W latach 90. na świecie panowało przekonanie, że państwa nowoczesne stopniowo pozbędą się przemysłu (który przeniesie się do państwo dopiero rozwijających się) na rzecz usług i innowacji. Nie wszyscy dali się ogarnąć tej postmodernistycznej modzie – na przykład Niemcy, posiadające rozbudowany przemysł wiele zrobiły (jako państwo), żeby go zachować. Dziś, po (lub w trakcie) kryzysie finansowym widać, że posiadanie przemysłu nie kłóci się z byciem nowoczesnym krajem. Pracujący od wielu lat na bremeńskim uniwersytecie prof. Zdzisław Krasnodębski twierdzi:

Ich przewaga wynika przede wszystkim z ich gospodarki. To, że Niemcy nie pozbyły się swojego przemysłu maszynowego, co kiedyś uważano za warunek modernizacji, okazało się zbawienne. Ich przemysł samochodowy wytwarza 20 proc. PKB, a sprzedaż aut do Chin rośnie lawinowo. Niemcy mocno zacisnęli pasa – realna płaca spadała w latach 1999 – 2009 o 4,5 proc. Czerpią też wielkie korzyści ze wspólnego rynku europejskiego. Można nawet powiedzieć, że zalewają go swoim eksportem” (rp.pl, „Czy Niemcy to hegemon Europy”, 29 sty 2012).

Rozwój przemysłu był jednym z priorytetów, który stawiała sobie świeżo odbudowana II Rzeczpospolita. Ktoś kiedyś porównując II i III RP stwierdził, że do jednej i do drugiej wracali z emigracji Polacy: do II RP głównie inżynierowi, do III RP głównie poeci. Ta sugestywna metafora ilustruje szereg zjawisk, które zdecydowały o tym, że przemysł został w naszej obecnej Polsce zaniedbany. Przeciw temu próbuje działać Polskie Lobby Przemysłowe – organizacja, która w tym roku obchodzi 19-lecie istnienia. Być może z tej okazji ukazał się bardzo dobry raport opisujący to, co stało się z polskim przemysłem od roku 1989. Zapraszam do lektury, bo zawsze można zacząć od początku, ale do tego niezbędna jest wiedza.

Raport do pobrania ze strony pisma Obywatel.