Archive for Kujawiak z miasta Lwowa

„Polska tradycja. Polska firma. Polski ślad”

Znalazłem ciekawy film o patriotyzmie ekonomicznym. Dzielę się nim z Czytelnikami. Widać, że nie jesteśmy sami. Wielu ludzi w Polsce zaczyna myśleć o tym, jak ulepszyć nasze życie, dzięki mądrej ekonomii.

The video cannot be shown at the moment. Please try again later.

Ratujmy polskie bogactwa naturalne

gas2

Poniżej prezentuję artykuł Adam Bednarczyka: Ratujmy polskie bogactwa naturalne, opublikowany pierwotnie na Nowym Ekranie (09.11.2011). Otrzymaliśmy zgodę od redakcji  na przedruk tego materiału, co czynimy, ponieważ dostarcza on porażającej wiedzy, na temat braku patriotyzmu gospodarczego, który każdego z nas, obywateli RP naraża na tysiące złotych strat, poprzez groszowe pozwolenia na wydobycie surowców mineralnych w Polsce przez zagraniczne firmy. Artykuł ten nawiązuje do dyskusji o gazie łupkowym, którą rozpoczęliśmy w poprzednich wpisach. Zapraszamy do (smutnej) lektury, refleksji i dyskusji, a także działań:

 

Rząd udziela koncesji na poszukiwanie i wydobywanie bogactw naturalnych w Polsce. Jednej z nich – dotyczącej wydobywania ropy naftowej w Bieszczadach – chciałbym poświęcić więcej uwagi.

 

Adam Bednarczyk

Informacja o tej eksploatacji ukazała się w amerykańskiej edycji Reutersa w dniu 8 lipca 2010 roku. Dotyczy ona licencji na wydobywanie ropy naftowej na powierzchni około 35,000 kilometrów kwadratowych w Bieszczadach. EuroGas posiadający swoje biura we Frankfurcie i Hamburgu poinformował, że rozpocznie wiercenie pierwszych otworów do wydobywania ropy naftowej na obszarze o powierzchni około 3500 kilometrów kwadratowych co stanowi około 10% obszaru koncesyjnego. Partnerami wydobycia ropy naftowej w tej udzielonej licencji są PGNiG SA (51%), Aurelian Oil @ Gas Plc (25%) oraz Eurogas (24%), przy czym w licencji PGNiG SA udział Rządu R.P. wynosi 72.42% a pozostała część udziału PGNiG SA posiadają akcjonariusze prywatni. W odniesieniu do całości udział Rządu R.P. wynosi około 36.93% a osoby fizyczne krajowe i zagraniczne posiadają 63.07%.

 

680 milionów baryłek

Miejsce odwiertów zostało wybrane po intensywnych badaniach sejsmicznych przeprowadzonych w latach 2008 i w 2009. W wyniku tych poszukiwań tylko z jednego zbiornika na tym terenie Eurogas spodziewa się wydobyć około 100,000,000 baryłek ropy naftowej (jedna baryłka – około 159 litrów). Czas wiercenia jednego otworu wynosi około od dwóch do trzech miesięcy. Na podstawie badań sejsmicznych geolodzy nie mają wątpliwości, że na terenie tych 3500 kilometrów kwadratowych znajduje się więcej niż 680,000,000 baryłek ropy naftowej. Pozostała część tego obszaru koncesyjnego jest również roponośna.

 

Mniej niż 5 procent

Zastanówmy się jaką wartość posiada odkryte złoże. Załóżmy, że cena baryłki ropy wynosi około 110 USD. Te 680 mln baryłek ropy po wydobyciu będzie miało na rynku wartość około 74.8 mld USD. Jaką wartość ta suma będzie miała dla obywateli R.P. to jest tych, którzy byli właścicielami tego złoża w całości. Obecny rząd – jeśli wierzyć informacji podanej przez Telewizję Trwam udziela koncesji na wydobycie bogactw naturalnych albo dokładniej sprzedaje bogactwa naturalne w złożach za 5% ich wartości. Moim zdaniem, realna suma uzyskana ze sprzedaży licencji na wydobycie jest jeszcze niższa niż 5%, ponieważ firmy które wykupiły licencje korzystają z polskich dróg, niszczą środowisko naturalne, uprawy, dezorganizują życie społeczne w rejonie w którym dokonują budowy kopalni czy też otworów wiertniczych. Bez znajomości dokładnych danych podających warunki kontraktu z Aurelian Oil @ Gas Plc (25%) oraz Eurogas (24%) nie można dokonać dokładnej analizy finansowej.

Przy założeniu równomiernego rozkładu ropy na całej powierzchni udzielonej koncesji wydobycie wyniesie 6.8 miliarda baryłek ropy naftowej o wartości 748 miliardów dolarów. Sprzedaż 63% wydobytej ropy spółkom zagranicznym i osobom prywatnym za 5% wartości przyniesie stratę dla skarbu państwa i społeczeństwa wynoszącą 400 miliardów dolarów amerykańskich to jest około 10,000 dolarów amerykańskich albo około 30,000 złotych na każdego z mieszkańców R.P.

 

Dziwi mnie brak chęci wykorzystania przez rząd R.P. rozwiazań, które byłyby dla obywateli tego kraju najkorzystniejsze. Na świecie istnieją setki jeśli nie tysiace firm, ktore specjalizują sie w poszukiwaniach złóż mineralnych i które oczekują na uzyskanie zlecenia na poszukiwania. Pewna firma z Texasu w USA za znalezione złoże domaga sie 20% zawartości złoża. Dochód skarbu R.P. byłby jeszcze wyższy w przypadku zaangażowania zarówno do poszukiwań jak i wydobycia ropy naftowej polskich firm.

 

Bez wiedzy społeczeństwa

Z danych Ministerstwa Środowiska wynika że do dnia 1 lutego 2009 wydano: 68 koncesji na wydobywanie torfu, wód leczniczych i termalnych, 16 koncesji na wydobycie rud: cynku, ołowiu, miedzi oraz siarki i soli. Dodatkowo wydano 60 koncesji na wydobycie węgla kamiennego, 14 koncesji na wydobycie węgla brunatnego i 227 koncesji na wydobycie gazu ziemnego i ropy naftowej.

Razem stanowi to 394 koncesje na wydobywanie surowców mineralnych w Polsce.

W moim przekonaniu rząd R.P przekracza swoje uprawnienia sprzedając bogactwa mineralne. Oferowanie złóż mineralnych za 5% ich wartości jest moim zdaniem karygodne. Tym bardziej, że te transakcje podobnie jak wyprzedaż zakładów przemysłowych, odbywa się również bez konsultacji ze społeczeństwem.

 

Swoje wątpliwości umieściłem w piśmie dostarczonym w dniu 27 czerwca 2011 r do Trybunału Stanu:

 

Zwracam się do Trybunału Stanu o wprowadzenie zakazu udzielania koncesji przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na wydobywanie kopalin do czasu uzyskania przez Rząd R.P. społecznej akceptacji na wydawanie tych koncesji przez właścicieli złóż to jest obywateli R.P. na warunkach podyktowanych przez właścicieli.

Udzielanie koncesji na wydobywanie kopalin jest równoznaczne ze sprzedażą tych kopalin. Z definicji – sprzedaż- jest transakcją pomiędzy właścicielem a nabywcą. Właścicielami bogactw naturalnych w Polsce są wszyscy obywatele Polski. Społeczeństwo polskie nie było i nie jest informowane o ich sprzedaży jak również o warunkach tej sprzedaży. Rząd R.P. nie uzyskał od społeczeństwa polskiego prawa do sprzedaży polskich bogactw naturalnych. W moim przekonaniu rząd R.P. przekracza swoje uprawnienia dokonując sprzedaży tych bogactw naturalnych.

 

Z przeglądu prasowego dowiedziałem się, na rynkach światowych złoża do eksploatacji są sprzedawane w zakresie od 20% do 80% ich wartości. Nasze bogactwa naturalne są sprzedawane za 5% wartości złóż (Telewizja Trwam). To nie jest racjonalne sprzedawanie. Sprzedawanie bogactw naturalnych za pięć procent ich wartości jest znacznie bliżej rozdawania tych bogactw naturalnych niż ich racjonalnego sprzedawania. Zwracam się do Trybunału Stanu o pilne rozpatrzenie mojego wniosku. Istnieje niebezpieczeństwo, że do zakończenia obecnej kadencji Rządu R.P. może zostać dokonana wyprzedaż większości naszych bogactw naturalnych na bardzo niekorzystnych dla nas warunkach.

Z poważaniem,

mgr inż. Adam Bednarczyk

 

 

Odpowiedź Trybunału Stanu

TRYBUNAŁ STANU Warszawa, dnia 18 sierpnia 2011 r.

TS 052-22/11

 

Szanowny Panie,

Odpowiadając na Pana pismo z dnia 23 czerwca 2011 adresowane do Trybunału Stanu, uprzejmie wyjaśniam, że sprawy w nim poruszone nie należą do właściwości Trybunału Stanu, który orzeka o odpowiedzialności konstytucyjnej osób zajmujących najwyższe stanowiska państwowe, wyłącznie na podstawie uchwały Sejmu RP (ustawa z dnia 26 marca 1982 r. o Trybunale Stanu – jednolity tekst – Dz.U. z 2002 r., Nr 101, poz.925).

Ustawa ta nie przewiduje składania wniosków przez osoby prywatne.

Wobec powyższego pismo Pana pozostaje bez dalszego biegu.

Za Sekretariat Trybunału Stanu

(Pieczęć) Dyrektor

Biura Organizacyjnego

w Sądzie Najwyższym

Krzysztof Śledziewski

 

W Gazecie Finansowej w ubiegłym roku w dniu 16 kwietnia pojawiła się informacja o sprzedaży polskich łupków za mniej niż 1% ich wartości złoża, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych stawki za eksploatację takich złóż wynoszą 20% wartości złoża. W dniu 21 kwietnia ubiegłego roku złożyłem pisemne protesty do Marszałka Senatu R.P. Pana Bogdana Borusewicza oraz Marszałka Sejmu/p.o. Prezydenta R.P. Pana Bronisława Komorowskiego przeciw tej transakcji z sugestią o jej anulowanie. Niestety do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi.

 

W Internecie znalazłem, że Norwegowie sprzedawali swoje podmorskie złoża ropy naftowej za 70% ich wartości.

 

W czerwcu ubiegłego roku dokonałem zgłoszenia patentowego na wynalazek pt: Technologia pozyskiwania węglowodorów z podziemnych złóż poprzez podgrzewanie złoża i dotyczącego eksploatacji łupków gazowych.W publikatorach na kilka miesięcy zarówno przed moim zgłoszeniem jak i po moim zgłoszeniu pojawiały się artykuły o konieczności sprzedaży polskich łupków dlatego, że Polacy nie potrafią ich wykorzystywać. Próbowałem dokonać sprostowania tych informacji przynajmniej poprzez krótką notatkę o moim zgłoszeniu patentowym. Zwracałem się do wielu wielkonakładowych dzienników jak i stacji telewizyjnych. Niestety pełna blokada. Jedynie tylko w niskonakładowym tygodniku Nasza Polska w udało mi się umieścić krótki artykuł.

 

Obywatele Polski oczekują od swojego Rządu działań w interesie R.P. z podaniem pełnych informacji dotyczących: uzasadnienia sprzedaży, nazwy sprzedanych obiektów lub bogactw mineralnych, cen i rynkowej wartości tych obiektów. Społeczeństwo jako właściciel majątku narodowego poniża się gdy prosi wynajętego przez siebie administratora to jest Rząd R.P. o zaniechanie sprzedaży pewnych obiektów jak i o informowania o stanie finansowym państwa.

 

Ograniczenie dostępu do informacji

Uzyskanie pełnych informacji o transakcjach Rządu R.P. jest znacznie utrudnione od momentu podpisania przez Prezydenta R.P. Pana Bronisława Komorowskiego w dniu 2011-09-26 nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nowelizacja została uchwalona przez posłów z Klubów PJN, PO, PSL i SLD (dane z Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych Sejmu, druk 4555-A). Zdaniem posłów sprzeciwiających się wprowadzeniu tej nowelizacji, nowelizacja do ustawy o dostępie do informacji publicznej spowodowała, że Polacy nie mają dostępu do informacji i nie mogą patrzeć na ręce rządzących. Polacy nie będą wiedzieć , co się dzieje w poszczególnych resortach i ministerstwach. Poseł Jarosław Kaczyński przyrzekł dokonać zmiany tej znowelizowanej ustawy na ustawę w pełni demokratyczną, jeśli PIS wygra wybory.

 

Walka o duże pieniądze

Do 1 lutego 2009 roku sprzedano nasze bogactwa naturalne poprzez udzielenie 394 koncesji na wydobycie. Wrócę jeszcze do licencji na wydobycie ropy naftowej w Bieszczadach. Ta licencja oznacza, że tracimy tam 400 miliardów dolarów to jest 10,000 dolarów na osobę. Dokładniej zająłem się tylko jedną koncesją. Pozostały jeszcze do przeanalizowania 393 koncesje. Jeśli te koncesje na wydobycie bazują na 5% odpłatności w odniesieniu do wartości złoża, to przy wszystkich 394 koncesjach można się spodziewać strat dla skarbu państwa i społeczeństwa rzędu wielu tysięcy miliardów dolarów a może nawet i więcej. Tylko ta jedna koncesja w Bieszczadach oznacza, że oddajemy w obce ręce około 8% powierzchni kraju. Do chwili obecnej sądzę, że liczba udzielonych koncesji na wydobycie jest znacznie wyższa. W wyżej wymienionym spisie koncesji nie było podanych koncesji na wydobycie pierwiastków ziem rzadkich. Niektóre z tych pierwiastków osiągają ceny porównywalne z ceną złota jeśli są sprzedawane w stanie surowym t.j. w postaci sztabek. W wyrobach ich cena przekracza kilkunastokrotnie ceny złota. Duże zasoby tych pierwiastków znajdują się w województwie Suwalskiem. Jeśli obecny Rząd R.P. dokonał sprzedaży tych pierwiastków ziem rzadkich to byłoby to olbrzymią dodatkową stratą dla naszego skarbu państwa i obywateli. Nie można wykluczyć, że wartość pokładów tych pierwiastków ziem rzadkich w Polsce może przekraczać wartość bogactw naturalnych w udzielonych już 394 licencjach. Dokładniejszą analizę strat dotyczącą złoża ropy w Bieszczadach można znaleźć na stronie <wiernipolsce.pl>. Również pod ten adres bardzo proszę o kierowanie uwag i propozycji co należy zrobić ażeby odzyskać utracone bogactwa naturalne.

 

Adam Bednarczyk

(kliknij w poniższe zdjęcie:)

 

Na 11. listopada roku 2011

grabski

Z okazji Święta Niepodległości chciałbym podzielić się następującym cytatem (z artykułu Leszka Pietrzaka (Zapomniana duma Polaków, 10.11.2011):

O pozycji każdego państwa w świecie decyduje jego gospodarka. Oczywiście w 1918 r. Polska potęgą gospodarcza nie była, była krajem rolniczym. Jednak stan ten po roku 1918 ulegał stopniowej zmianie. Bardzo ważnym momentem w życiu II Rzeczypospolitej było podjęcie odważnych reform przez premiera Władysława Grabskiego. Polegały one m.in. na radykalnym obcięciu wydatków państwowych i emisji nowej polskiej waluty: złotego przez nowo powstały Bank Polski. Reformy finansowe Grabskiego zostały przeprowadzone bez finansowej pomocy z zagranicy i praktycznie tylko dzięki własnym środkom polskiego społeczeństwa. Mimo światowego kryzysu gospodarczego i wojny gospodarczej z Niemcami udało się w II połowie lat trzydziestych przywrócić koniunkturę gospodarczą w Polsce. Sprzyjały temu państwowe programy inwestycyjne realizowane przez wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego lokowane przede wszystkim w systematycznie rozbudowywanej Gdyni i w Centralnym Okręgu Przemysłowym (Kieleckie, Lubelskie, Rzeszowskie). Zmieniała się struktura społeczna kraju i niwelowaniu uległy różnice pomiędzy zachodnią częścią kraju a kresami wschodnim. Polskie społeczeństwo pod względem struktury zbliżyło się do krajów europejskiego środka. (…) Wskrzeszone w 1918 r.państwo polskie po raz pierwszy objęło opiekę Polonię tworząc m.in. w 1934r. Światowy Związek Polaków z Zagranicy. Tym samym niepodległa Polska stała się Macierzą także dla swoich rodaków na obczyźnie. (…)

Zatem dzisiaj świętujmy i kupujmy polskie usługi i towary, jutro myślmy, co dobrego można by dla wspólnej gospodarki zrobić, a od poniedziałku bierzmy się do pracy i współpracy. Sukcesów i wszystkiego dobrego Rodakom, w dniu tego wielkiego święta!

Gaz łupkowy – fakty i mity

Bez tytułu

W odpowiedzi na mój apel z artykułu Gaz łupkowy – nadzieja czy przekleństwo? jeden z komentatorów podesłał link do bardzo interesującego filmu, w którym dowiadujemy się wielu interesujących informacji. Nie są jednak one optymistyczne, ponieważ mówią o nieklarowności w poszukiwaniu i dzieleniu zysków z gazu łupkowego w Polsce.

Jest całkiem prawdopodobne, że właśnie w tej chwili tracimy miliardy złotych właśnie z powodu braku patriotyzmu gospodarczego i wkraczamy na drogę Nigerii. Zapraszam do obejrzenia filmu i do komentowania:

The video cannot be shown at the moment. Please try again later.

Fakty i mity o gazie łupkowym.

 

Ciekawy artykuł na ten temat można poczytać także tutaj:

Ratujmy polskie  bogactwo naturalne. 

 

Gaz łupkowy – nadzieja czy przekleństwo?

Wydaje się, że wstępne informacje napływające na temat ilości złóż gazu łupkowego w Polsce są niesłychanie optymistyczne. Jak piszą media (niezalezna.pl 14.10.2011):

Eksploatacja złóż gazu łupkowego znajdujących się na terenie Polski to olbrzymia szansa dla naszego kraju – szansa, jaka trafia się raz na setki lat. To klucz do realnego zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski i solidnego wzmocnienia polskiej gospodarki. Zgodnie z ogłoszonymi w kwietniu br. szacunkami amerykańskiej Agencji ds. Energii, na terenie Rzeczypospolitej może znajdować się nawet 5,3 bln metrów sześciennych możliwego do eksploatacji gazu łupkowego. Ta ilość, zgodnie z wyliczeniami ekspertów, zaspokoi nasze potrzeby surowcowe na najbliższe trzysta lat. Co więcej, z importera rosyjskiego gazu możemy stać się eksporterem własnego gazu niekonwencjonalnego.

Pytanie, które się w tym kontekście nasuwa, brzmi:

czy Polska pójdzie drogą Nigerii, czy drogą Norwegii?

Pierwszemu z tych krajów bogate złoża surowców energetycznych przyniosły wojny i przekleństwo. Drugi z krajów dzięki gazowi i ropie awansował z biednego i egzotycznego krewnego do grona niezależnych i bogatych państw.

Śmiem twierdzić, że tym co zdecydowało o różnicy w efekcie, był nie tylko kontekst oraz ingerencja zewnętrznych podmiotów w sprawy Nigerii. Uważam, że czynnikiem decydującym był poziom patriotyzmu gospodarczego, który spowodował, że Norwegia nie oddała swoich surowców pod obcą kontrolę, tylko kierując się zdrowym narodowym egoizmem, zaczęła konsumować zyski głównie samemu.

Wraz z informacjami o dużych złożach gazu łupkowego pojawiły się pogłoski, że podział dostępu do złóż jest bardzo niekorzystny dla Polski, czyli że grozi nam raczej pokojowy, ale jednak raczej wariant nigeryjski niż norweski.

Jak jest naprawdę, tego jeszcze nie wiem Zachęcam każdego, kto ma wiedzę na ten temat i argumenty, żeby podzielił się tutaj z nami.

Tymczasem trwają w europarlamencie tarcia grup lobbingowych na rzecz zakazu poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego na terenie UE. W wypadku, gdybyśmy mieli być ograbieni w stylu nigeryjskim, może to i lepiej, jeśliby zakazano wydobycia (gaz się nie przeterminuje, UE ma coraz większą szansę się przeterminować).

Jeśli ktoś uważa, że wydobycie gazu łupkowego nie będzie miało w Polsce charakteru „nigeryjskiego” (swoją drogą współczuję i życzę dobrze narodowi nigeryjskiemu), to może poprzeć apel do europarlamentu o nieblokowanie wydobycia, sformułowany przez PGNiG:

www.plomiennadziei.eu

oraz poczytać, co PGNiG na ten temat pisze na Polskiej Platformie Prac Rozwojowych dla Gazu Niekonwencjonalnego:

www.3prgn.pl/3prgn/

W jakiej mierze platforma ta jest polska oraz w jakiej mierze możemy my, Polacy mieć z tego korzyść – powtórzę – tego nie wiem. Proponuję więc wspólne drążenie tego tematu na patriotyzmieekonomicznym.pl. Sprawa bowiem idzie o ogromną stawkę naszej przyszłości.

 

„Wybierając żywność tradycyjną wspierasz polskie dziedzictwo kulinarne”

Idąc po ulicy Kopcińskiego w Łodzi napotkałem sklep, który reklamował się taką tablicą:

Nigdy nie myślałem o takim argumencie na rzecz kupowania „swojej” żywności. Zawsze miałem na uwadze zagadnienie korzyści wypływających z przesłanek ekonomicznych lub zdrowotnych. Właściwie jednak, czemu nie kultura i tradycja?

Przecież kultura i tradycja są równie cennym zasobem jak zbiorniki czystej wody czy lasy.  Skoro więc te drugie mogą przynosić zyski (i powinno się o nie dbać oraz racjonalnie używać), to dlaczego nie te pierwsze wartości?

Przekonałem się. Warto dbać o polskie smaki i dziedzictwo kulinarne. Warto także z powodów merkantylnych, dla zwiększenia ilości brzęczących blaszek w naszych portfelach.

Cieszy mnie to, że takie inicjatywy są stale obecne w Polsce. Martwi jednak, że mają lokalny lub rozproszony charakter. Przydałoby się je jakoś usieciowić, wzmocnić, pójść z nimi pod strzechy i do mediów.

Jak to zrobić? Ma ktoś pomysł?

Szwejk zarabia na Czechów, czemu Zagłoba nie pracuje dla nas?

Mój znajomy odwiedził ostatnio Pragę. Praga, wiadomo, kto tam nie był? Mniejsza więc o to, co tam jest, a czego nie ma. Wśród wielu rzeczy, o których rozmawialiśmy, pojawił się również wątek kultury, niepowtarzalności, tradycji i tożsamości narodowej.

Są to zagadnienia bardzo generalne, skomplikowane i ważne, więc nie zamierzam się nawet mierzyć z nimi. Chciałbym jednak wskazać na jeden aspekt kultury narodowej, właśnie na aspekt ekonomiczny.

Otóż Czesi zarabiają na promocji swojej kultury pod każdą postacią. Wiele piwiarni i pubów nosi imię dzielnego wojaka Szwejka, a sceny z żywota tego sympatycznego – skądinąd – bohatera dekorują i tworzą nastrój miejsc, w których goście z przyjemnością pozostawiają swoje pieniądze.

 

Nie znaczy to, że cała Praga taka jest. W wielu miejscach Praga jest równie bezduszna (plastykowa, korporacyjna, żarówiasta) jak polskie miasta.

To jednak, co interesuje i przyciąga turystów jest wyjątkowe, właśnie szwejkowe. I tu przechodzimy do zarządzania cennym zasobem, jakim jest własna, narodowa kultura.

Błędem jest więc zapominanie o własnej kulturze – także w ekonomii. Zaściankowy nie jest Zagłoba – jest on oczywiście zaściankowy w dobrym rozumieniu słowa zaścianek – zaściankowe jest małpowanie stylu tak bezjakościowego, że nie wiesz już, czy jesteś w Paryżu, Nowym Jorku czy Warszawie.

Małpowanie to symbol mentalnego postkolonializmu. Twórcze prezentowanie własnej kultury, to niezależność i powód do dumy, ale także przyczyna dobrych dochodów.

Czekam więc na piwiarnie jegomościa Zagłoby, karczmy grunwaldzkie czy tawerny marynarzy spod Oliwy.

To dzięki takiemu umiejętnemu wykorzystaniu naszej kultury nie tylko poczujemy własną wartość, ale przede wszystkim przekonamy cudzoziemców do tego, że warto pieniądze wydać u nas, w Rzeczypospolitej Pana Zagłoby.

Patriotyzm ekonomiczny a wolny rynek

Wielu współczesnych publicystów uważa idee wolnego rynku za bezdyskusyjne co do zasady, do dyskusji co do szczegółów. Postulaty deregulacji są w świecie wprowadzane od lat – z różnymi skutkami. To, co nazywamy od lat 90. globalizacją, jest właściwie postępującym procesem upraszczania i ujednolicania zasad obrotu handlowego i inwestycyjnego w świecie, a więc przynajmniej w teorii, jest działaniem mającym na celu budowę globalnego, wolnego rynku. Piszę „w teorii”, ponieważ jest wiele kontrowersji związanych z preferencjami, które kształt nadawany globalizacji daje pewnego rodzaju podmiotom gospodarczym, co w zasadzie przeczy idei równości i konkurencyjności podmiotów gospodarczych.

www.naludowo.pl

Po upadku żelaznej kultury, po bankructwie systemu sowieckiego nastąpiło, zwłaszcza w naszej części świata, globalizacyjne przyśpieszenie, zresztą z różnymi konsekwencjami, które warto będzie kiedyś, w osobnym wątku, opisać i przedyskutować. Natomiast w czasach kryzysu pojęcie deregulacji zaczyna wśród wielu osób budzić wątpliwości, a państwa zaczynają interweniować w obszarach, które miały być oddane tzw. prawom rynku.

Bez względu jednak na nasz stosunek wobec idei wolnego rynku i deregulacji, wszyscy dobrze wiemy, że idealny wolny rynek nie jest empirycznie możliwy, tak jak nie jest empirycznie możliwy  w pełni kontrolowany rynek. Z jednej bowiem strony pewne sfery muszą być poddane kontroli – nie jest np. możliwe, aby każdy z nas emitował swój pieniądz lub by każdy produkował broń atomową, z drugiej zaś nie da się kontrolować wszystkiego, gdyż takie próby prowadzą do powstawania czarnego rynku (tu akurat mamy duże doświadczenie – wielu z nas pamięta jak sprawy się miały ponad dwadzieścia lat temu). Gdzieś właśnie pomiędzy tymi dwoma skrajnymi niemożliwościami może sytuować się realny wolny rynek – jego rzeczywista lokacja zależy oczywiście od poglądów prawodawców, polityków,  działań lobbystów itd.

Wolny rynek to przede wszystkim daleko posunięte uwolnienie konkurencji, którą konsumenci premiują lub karzą swoimi decyzjami konsumenckimi. Według teoretyków wolnego rynku to właśnie konsumenci powinni kształtować rynek swoimi wyborami, a państwo/prawo powinno jak najszerzej umożliwić sprzedawcom i producentom usług oraz towarów konkurować jakością i ceną (oraz innymi walorami, bliżej nieokreślonymi). Rynek jest więc wolny w jakimś – mniejszym lub większym – stopniu, gdy to kupujący i sprzedający dzięki kalkulowaniu swojej opłacalności i związanymi z nią decyzjami kształtują jego formę.

Czy patriotyzm gospodarczy zakłóca funkcjonowanie wolnego rynku?

– postawienie tego pytanie wydaje się konieczne, jeśli weźmiemy pod uwagę realia współczesnego świata oraz przewodni wątek tego bloga.  Patriotyzm ekonomiczny – jak wskazywałem – to patriotyzm konsumencki + patriotyzm gospodarczy.

Patriotyzm konsumencki w żaden sposób nie koliduje z ideą wolnego rynku, ponieważ jest wyrazem woli konsumentów, na którą rynek musi reagować. Naturalnie, wyklucza bądź stawia w gorszej pozycji niektóre podmioty gospodarcze, to jednak o niczym nie decyduje. W świecie pozbawionym patriotyzmu konsumenckiego wiele podmiotów również jest w naturalny sposób w gorszej pozycji od innych.  Moglibyśmy dla przykładu twierdzić, że geografia koliduje z wolnym rynkiem, ponieważ firmy fińskie nie są w stanie wyprodukować bananów, które konkurowałyby z bananami wyprodukowanymi w Ameryce Południowej. Podobne przykłady, sprowadzające obiekcje wobec patriotyzmu konsumenckiego do absurdu, można by  - jak widać – podawać w wielu wariantach, nie tylko w geograficznym.

folkownia.pl

Mówienie więc, że patriotyzm konsumencki szkodzi wolnemu rynkowi przypomina argumentację, że bycie Eskimosem szkodzi wolnemu rynkowi, ponieważ Eskimosi niepotrzebnie koncentrują się na zakupie ciepłej odzieży, zamiast kupować również stroje kąpielowe i leżaki do opalania. Eskimosi kupują to, co wydaje się im potrzebne, co opłaca im się kupować, podobnie jak osoby, które kierują się w wyborach patriotyzmem konsumenckim.

Patriotyzm gospodarczy – czyli druga strona medalu – wydaje się być mniej koherentny z ideą wolnego rynku. Wszak potencjalnie wchodzą w jego zakres decyzje osób publicznych – urzędników i polityków. Jednak decyzje tych osób również powinny się kierować kryterium opłacalności oraz dodatkowo kryterium woli suwerena, czyli obywateli.  Nie ma więc powodu, aby sądzić że istnieje jakaś fundamentalna sprzeczność między opłacalnością, kalkulacją decydentów a wolnym rynkiem.

Dołączanie czynnika patriotyzmu przy decyzjach ekonomicznych nie przeczy więc wolnemu rynkowi, nadal bowiem wybieramy to, co jest lepsze, bez względu na to, czy dotyczy to produktów/usług z naszego kraju czy z zewnątrz.

Zresztą problem konkurencji można uzupełnić o wyższy poziom. Tak jak konkurują jednostki i firmy, tak też konkurują państwa i regiony. W naszym interesie jest, aby nasze państwo wypadało w tej konkurencji jak najlepiej. Kierując się tu ideą deregulacji powinniśmy więc wymagać, aby nikt i nic nie ograniczał naszego państwa w decyzjach ekonomicznych, które podejmuje ono w interesie swoich obywateli.

pap.pl

pap.pl

Takie podejście do zagadnienia decyzji prowadzi do fundamentalnego pytania: czy nie moglibyśmy potraktować własnego państwa jako wielkiej firmy, w której każdy z nas ma udziały i którego rządy mają zadanie pracować nad tym, aby udziałowcy (obywatele) mieli jak największe zyski? Jeśli odpowiemy na to pytanie pozytywnie, to patriotyzm ekonomiczny nie tylko nie wydaje się dziwny, lecz staje się najlepszą (i jedyną) strategią podnoszenia kursu naszych akcji.

Nad zagadnieniem państwa jako wspólnej firmy obywateli zastanowię się w jednym z kolejnych wpisów. Perspektywa ta wydaje się bowiem niezwykle kusząca, łącząc idee zarówno indywidualistyczne (liberalne – konkurujemy jako państwo i jako jednostki) oraz kolektywne (wspólnotowe – działamy razem).

Wolny rynek z założenia ma opierać się na woli jednostek, a więc także i grup. Skoro jednostki i grupy uważają, że opłaca im się dokonywać pewnego rodzaju wyborów, to znaczy, że odmawianie im prawa do tych wyborów byłoby niczym innym jak właśnie niszczeniem zasady wolnego rynku. Zatem pytanie o związek wolnego rynku z patriotyzmem ekonomicznym można by postawić inaczej:

 

czy w sytuacji, gdy ludzie chcą, aby ich wybory ekonomiczne pozytywnie oddziaływały na ich środowisko społeczne i państwowe, to właśnie odmowa prawa do patriotyzmu ekonomicznego nie narusza tak hołubionej przez wielu zasady konkurencji i wolności wyboru, w skrócie zwanej wolnym rynkiem?

Patriotyzm ekonomiczny, gospodarczy, konsumencki – terminologia, czyli o co tu chodzi?

Nie wszyscy lubią rozróżnienia pojęciowo-terminologiczne. Jednak pewna ich dawka jest niestety zawsze absolutnie konieczna, aby nie popaść  w logomachię, czyli spór tylko słowny.  Kiedy jednak ustali się już terminologię, przypisując terminom w miarę ostre znaczenia, można potem używać jej mniej zobowiązująco, podkreślając co mamy na myśli, gdy danego terminu używamy. Właśnie ustaleniu terminologii, niezobowiązującemu, ale jednak akcentującymi pewne intuicje semantyczne, służy ten artykuł.

Patriotyzm ekonomiczny

Z patriotyzmem ekonomicznym  możemy mieć do czynienia wszędzie tam, gdzie podejmowane są decyzje o szeroko rozumianym charakterze ekonomicznym (sprzedaż, kupno, wymiana, kooperacja itd.). Jeśli decyzje te świadomie i z rozmysłem uwzględniają element pozytywnego wpływu podejmowanego działania na środowisko społeczno-kulturowo-przyrodnicze (kraj, społeczność, wspólnotę etniczno-kulturową), z którym decydent się identyfikuje, to w działaniu tym zachodzi zjawisko patriotyzmu ekonomicznego.

Dla przykładu, kupując w sklepie jogurt możemy nie brać pod uwagę miejsca jego produkcji a jedynie cenę. Kiedy jednak przy wyborze pokierujemy się czynnikiem miejsca produkcji (Polska) lub/i firmy produkującej go (polska firma lub spółdzielnia będąca właścicielem mleczarni), to ewidentnie realizujemy patriotyzm ekonomiczny.

Zjawisko to zachodzi również wtedy, kiedy urzędnicy zadecydują, że realizację zadania zlecą lokalnej firmie, która utożsamia się z regionem i płaci w nim podatki, zamiast globalnej korporacji, traktującej dany kraj tylko jako rynek zbytu (decyzji tej nie należy mylić z korupcją, która ma miejsce wtedy, gdy decydenci odniosą prywatny zysk, niezasłużony, a region stratę z jakiegoś powodu).

I w końcu, patriotyzm ekonomiczny pojawi się tam, gdzie jedna firma wybierze sobie na kontrahenta inną firmę, która „gra w tej samej drużynie”, czyli jest związana z tym samym państwem, dzięki czemu łatwiej o zaufanie, zrozumienie – komunikację i poczucie wspólnych ram działania, a także wspólny wzrost potencjału ekonomicznego  powodujący korzyści organizmowi państwowemu,  którego właściciele tych firm są obywatelami i z którym czują się kulturowo i uczuciowo związani.

Ekonomia opisuje działanie rynku jako abstrakcyjnego miejsca wymiany dóbr i usług, które jest stymulowane potrzebami jednostek. Patriotyzm ekonomiczny jest świadomie realizowaną przez jednostki potrzebą pozytywnego oddziaływania na rozwój swojego środowiska przy zachowaniu realizacji innych swoich potrzeb, zatem jest częścią zjawiska zwanego wolnym rynkiem. Może stać się nawet jedną z jego podstawowych składowych, jeśli patriotyzm ekonomiczny stanie się zjawiskiem w miarę masowym.

Patriotyzm konsumencki

Patriotyzm konsumencki to nazwa zjawiska, w którym postawa konsumenta jest świadomie nakierowana na preferowanie podczas zakupów towarów i usług, których produkcja, promocja i związany z nimi obieg pieniędzy dotyczy kraju, wspólnoty czy kultury, z którą utożsamia się konsument. Czynnik patriotyzmu konsumenckiego może mieć różny wpływ na dokonywany wybór (niekiedy może być czynnikiem dominującym, innym razem dodatkowym). Niemniej czynnik ten musi świadomie wystąpić, aby mówić o patriotyzmie konsumenckim.

W wypadku tego zjawiska, konsument kieruje się zwykle wiedzą o konsekwencjach swoich wyborów – stoi więc za nimi dobrze rozpropagowana wiedza o zależnościach między wydanymi przez konsumenta pieniędzmi a pozytywnymi konsekwencjami decyzji dla otoczenia konsumenta, a zatem pośrednio dla samego konsumenta. Jak widać patriotyzm konsumencki wpisuje się więc w szeroki wachlarz świadomych, obywatelskich ruchów konsumenckich.

Patriotyzm gospodarczy

Czynnik patriotyzmu ekonomicznego  nie występuje wyłącznie po stronie konsumentów (zwłaszcza, że wielu konsumentów pełni również rolę producentów i decydentów wyższych stopni, czyli ponadjednostkowych). Także przedsiębiorcy i firmy mogą podejmować wysiłki w celu zmobilizowania konsumentów oraz zwiększenia synergii pomiędzy krajowymi podmiotami gospodarczymi, co należy właśnie do istoty patriotyzmu gospodarczego. Patriotyzm gospodarczy ma również wymiar polityczny, chociaż ponadpartyjny. Obowiązkiem każdego polityka jest przecież podejmować takie decyzje, które dadzą jak najlepsze efekty społeczeństwu, krajowi i regionowi, którego dotyczą.

Nie ma więc nic dziwnego w tym, że o ile patriotyzm gospodarczy w wypadku konsumentów  i przedsiębiorców wymaga wiedzy i pewnej edukacji, to w wypadku polityków i urzędników powinien być obowiązkiem, bez względu na opcję polityczną. Zadaniem polityka jest bowiem przede wszystkim dbać o nasze wspólne gospodarstwo.

Oto przykłady patriotyzmu gospodarczego. Dwie firmy próbują stać się dostawami części dla miejscowej firmy, która składa gotowy produkt. Oferują podobne ceny. Jedna jest miejscowa, druga zagraniczna. Firma, która decyduje, wybiera firmę miejscową, ponieważ buduje to stałą kooperację i promocję wyrobów i firm krajowych, zwiększa obroty finansowe wspólnego państwa, a poza tym daje sygnał miejscowym konsumentom, że warto kupować nasze produkty.

Inny przykład, urząd wojewódzki musi zakupić pewną ilość mebli do szkół. Ma wiele ofert, ale nie wybiera najtańszej. Wybiera nieco droższą ofertę. Jednak meble wyprodukuje konsorcjum miejscowych firm, z miejscowych materiałów. Tańszą ofertę proponowała firma zagraniczna, która miała zamiar przywieźć produkt i „wywieźć” pieniądze. Skąd decyzja? Korzystniejsze dla województwa jest wsparcie firm miejscowych. Nie chodzi o sentymenty. Chodzi o wzmocnienie miejscowej firmy, a w konsekwencji stabilności zatrudnienia w niej miejscowych pracowników, kooperacji z miejscowymi podwykonawcami, płacenia lokalnych podatków, promocji regionu przez silną markę, płacenia datków charytatywnych, bogacenia się miejscowych obywateli itd. Czy nie opłaca się więc zapłacić „drożej”?

Patriotyzm gospodarczy wyraża się także w budowaniu miejscowego lobby producenckiego, które namawia polityków do wspierania decyzji korzystnych dla miejscowego rynku, reprezentując interesy kraju, konsumentów. Wszak politycy się zmieniają, a rozwiązania i interes społeczeństwa są bardziej trwałe niż kadencje. Rozwiązania prawne nigdy nie są neutralne, zawsze dla kogoś działają. Dlaczego nie mają działać dla nas?

Patriotyzm gospodarczy działa także w drugą stronę. Oznacza również postawy charakterystyczne dla osób będących właścicielami i zarządcami firm. Charakteryzuje je lojalność w stosunku do swoich rodzimych klientów oraz państwa, w którym firma powstała i dzięki którego otoczeniu mogła się rozwinąć. Patriotyzmem gospodarczym można nazwać rezygnację z „okazji” jaką jest oferta rajów podatkowych. Podobnie wybór jaki stoi przed właścicielami każdego rozwiniętego przedsiębiorstwa – czy i jak sprzedać w nim udziały? Miarą patriotyzmu w tej sytuacji jest ważenie konsekwencji, jakie transakcja przyniesie nie tylko dla kieszeni sprzedających, ale także dla samego przedsiębiorstwa, jego pracowników, kooperantów i konsumentów. Znowu w dłuższej perspektywie opłaca się być lojalnym swojej wspólnocie, państwo. Płacenie podatków na miejscu może być np. świetnym elementem marketingu, przekonującym konsumentów do sięgania na półce po produkt tej a nie innej firmy.

Konkluzje

Można oczywiście zadać pytanie o kwestię ceny, jaką przyjdzie zapłacić za uwzględnienie czynnika patriotyzmu ekonomicznego. Niekiedy poczucie kierowania się tym czynnikiem może być tak mocne, że podmiot uważa kwestię ceny czy jakości za drugorzędną. Innym razem podmiot może działać bardziej zachowawczo, wybierając w oparciu o równorzędność tych różnych czynników oceny. Nie możemy podać ogólnego, właściwego wzorca zachowania, zależy on bowiem od indywidualnej sytuacji.

Decyzja o wyborze polskiego dostawcy jest zawsze racjonalna tylko w kontekście tego, w jakiej sytuacji znajduje się podmiot decydujący. Nieracjonalne jest natomiast ignorowanie tego, co się stanie i gdzie trafią pieniądze, którymi zapłacimy za usługę lub towar, gdy dokonamy wyboru. Uwzględnienie czynnika patriotyzmu ekonomicznego może sprawić, że dokonamy wyboru, który z punktu widzenia samej transakcji wydaje się nieracjonalny. Jednak świadomość zmian jakie przynoszą na rynkach wybory dokonywane przez konsumentów, firmy i instytucje jest podstawą do podejmowania decyzji racjonalnych w długim terminie.

Patriotyzm ekonomiczny wychodzi ze słusznego założenia, że wszystkim nam statystycznie opłaca się tworzyć synergię działania oraz lokalny, państwowy splot relacji i zależności ekonomicznych, bo dzięki temu wiele pieniędzy zostaje tutaj i wiele spraw załatwianych jest tutaj, w naszym domu, a każda złotówka tak czy inaczej do nas wraca. Wystarczy tylko masowo zacząć świadomie wybierać na swoim poziomie decyzji.

Biorąc pod uwagę przedstawioną terminologię, właśnie dlatego dla naszego bloga wybraliśmy domenę „patriotyzmekonomiczny.pl” -  ma on bowiem zakresowo zajmować się zarówno aspektem patriotyzmu gospodarczego, jak i patriotyzmu konsumenckiego, a te zjawiska współtworzą właśnie patriotyzm ekonomiczny.