Archive for Kujawiak z miasta Lwowa

Patriotyzm ekonomiczny młodego konsumenta (cz I.)

Grafika2

Przedstawiamy pierwszą część pracy badawczej przesłanej PatriotyzmowiEkonomicznemu.pl do publikacji przez młodego badacza Roberta Stempkowskiego.

——————————————————————————————————————————
1. Wstęp

Tematem pracy jest zbadanie świadomość uczniów w wieku 15 lat – 17 lat szkoły gimnazjalnej oraz licealnej z zakresu patriotyzmu ekonomicznego ze szczególnym uwzględnieniem patriotyzmu konsumenckiego oraz wpływ wyborów, jakie młodzi konsumenci dokonują podczas zakupów, na rozwój i funkcjonowanie gospodarki polskiej. Jeśli młodzież będzie przyswajała tę wiedzę od najmłodszych lat to w przyszłości poprzez podejmowanie właściwych decyzji konsumenckich przyczyni się do realnego wzrostu gospodarczego Polski.

Inspiracja do przedstawienia młodzieży metod i założeń patriotyzmu ekonomicznego, mająca na celu zwiększeniem ich chęci do kupowania polskich produktów, zaczerpnięta została ze stron internetowych 590x.pl – „Gospodarka, polskie produkty i kapitał, jak wpływają na nasze życie i dobrobyt” oraz inicjatywa Polski Ślad – „pokazująca szeroki wachlarz korzyści płynący z postaw patriotyzmu ekonomicznego wśród konsumentów i przedsiębiorców”.

W prezentacji przygotowanej do zajęć zostały porównane, sprawdzone produkty, kupowane przez młodzież, najczęściej za swoje kieszonkowe, tj. słodycze, napoje, przekąski, które są sprzedawane w sklepie m.in. Stempkowski_Robert_Grafika1POLOmarket. Wiedza i świadomość wyboru polskiego produktu lub polskiej firmy została sprawdzona u młodzieży przed przedstawieniem prezentacji w formie krótkiej ankiety nazwanej „PRZED” oraz po zaprezentowaniu tematu ankiety nazwanej „PO”.

Read more

Kod 590… wprowadza polskich konsumentów w błąd

IMAG0488-300x199
IMAG0486

Chiński ręcznik

Często zdarza się, że w akcjach oraz działaniach na rzecz patriotyzmu konsumenckiego jego  rzecznicy powołują się na kod kreskowy zaczynający się od sekwencji 590. Kierowanie się przy wyborze produktu tym kodem ma rzekomo gwarantować płacenie za produkt polskich firm.

Wiele jednak wskazuje na to, że nie musi to być prawda. Prezentujemy obok zdjęcia metki od ściereczki, na której widnieje kod zaczynający się od 590 oraz napis informujący, że ściereczkę wyprodukowano w CHRL (Chińskiej Republice Ludowej). Takich przykładów, jak ten, jest wiele.

Faktem jest, że kod rozpoczynający się od  590 może informować o tym, że produkt  wyprodukowano na zlecenie firmy zarejestrowanej w Polsce lub, że faktycznie został on wyprodukowany w Polsce  (w jakiejś części, np. złożony z przywiezionych komponentów). Powinniśmy więc przestać całkowicie ufać odwołaniu do kodu 590, nawet jeśli dopisano przy nim, że produkt został zrobiony w Polsce. Nie wiemy bowiem, czy:

  • produktu nie zrobiono z gotowych komponentów wwiezionych do Polski

    Wyprodukowano w Chinach

  •  nie wykonała go zarejestrowana w Polsce „córka” zagranicznej firmy, która za pomocą działań księgowych i tak nie płaci podatków w Polsce, a poza tym zysk wyprowadza zagranicę, tam gdzie mieszkają jej właściciele.

 

Oczywiście nie wyklucza to, że takim kodem może być oznaczony produkt wyprodukowany całościowo w Polsce, przez firmę należąca do polskich obywateli, uczciwie płacących podatki w Polsce. Jednak, jak pokazują przykłady, kod niczego nie gwarantuje.

Bezkrytyczne bazowanie na  kodzie 590 może nieść odwrotny, do zamierzonego skutek – zamiast bowiem zwiększać świadomą konsumpcję obywateli, zgodną ze swoim interesem, wdrukowuje fałszywy stereotyp, który może prowadzić do wydawania pieniędzy na produkty i w firmach niezwiązanych interesem z Polską.

IMAG0488-300x199

590 to za mało

Z tymi problemami radzi sobie Polski Ślad. Jego znak skojarzony z firmą oznacza, że firma jest polska i płaci w Polsce podatki. Natomiast znak na produkcie oznacza, że jest to produkt firmy Polskiego Śladu, który został wykonany w Polsce.

Promowanie interesów „szerokiego portfela społecznego” wymaga rzetelnej i kompleksowej wiedzy. Rozwój inicjatywy na stronie www.polskislad.pl ma na celu prowadzić, do jak najbardziej zobiektywizowanego sposobu oceny, czy dane zjawisko ekonomiczne niesie ze sobą Polski Ślad.

Prezes PESA zarzuca politykom, że nie pomagają przedsiębiorcom

portalkujawski

Na PortaluKujawskim.pl znajdujemy ciekawy artykuł, który stanowi egzemplifikację szerszego problemu. Jest to problem tak zwanego patriotyzmu gospodarczego, który stanowi istotną część patriotyzmu ekonomicznego – a więc problem współpracy rządzących i instytucji publicznych z polskim biznesem (szczegóły terminologiczne można znaleźć tutaj).

Za zgodą Portalu Kujawskiego przedrukowujemy cały artykuł, a następnie dodajemy krótkie podsumowanie.

 

W dodatku biznesowym do ogólnopolskiego wydania Gazety Wyborczej ukazał się wywiad z Tomaszem Zaboklickim, właścicielem jednej z najprężniejszych firm w naszym regionie – PESA Bydgoszcz.

W wywiadzie prezes Tomasz Zaboklicki dziwi się, że przy zakupie nowoczesnych pociągów Pendolino od włoskiej firmy Fiat Ferroviana, PKP nie zadbało, aby część wartości zamówienia trafiła do polskich firm.

Będziemy mieli w Polsce włoskie Pendolino, ale widzieli państwo, aby ktoś z władz walczył, żeby w tych pociągach były jakieś polskie urządzenia, polskie elementy? Wydajemy 2,7 mld zł i jest nam to obojętne! – wypowiada się w Gazecie Wyborczej Zaboklicki, który zaznacza, że w przypadku państw zachodnich politycy dbają o interesy swojego przemysłu – Mało brakowało, a do umowy z Deutsche Bahn by nie doszło. Niemieccy związkowcy podnieśli bunt: „Jak to, jakaś nieznana firma z Polski będzie robić nam pociągi? Zabiorą nam pracę. Nie pozwolimy!”.

Grozili strajkiem, jeżeli wygracie – czytamy w wywiadzie. Efektem tych strajków było porozumienie, na mocy którego PESA zdecydowała się wykorzystać w produkowanych dla Deutsche Bahn podzespoły wyprodukowane przez niemieckie firmy.

Niedawno wygraliśmy przetarg na budowę pociągów dla Czechów. I co się dzieje? Przyjechał do nas, do Bydgoszczy ambasador Czech w Polsce z sześcioma firmami czeskimi, prosząc, abyśmy coś od tych firm kupili do tego czeskiego kontraktu. Prosił sam ambasador. Nie jakiś pracownik placówki dyplomatycznej czy niższej rangi urzędnik. On się nie wstydził – przedstawia jeden z przykładów Tomasz Zaboklicki.

W najsilniejszych europejskich gospodarkach obywatele robiąc zakupy starają się wybierać towary rodzimej produkcji. W ten sposób zyskuje zarówno budżet ich państwa, jak i więcej pieniędzy trafia do przedsiębiorców, co przekłada się na sytuację na rynku pracy. Ważne jest, abyśmy także jako Polacy się tego nauczyli.

 

 

Politycy powinni pamiętać, za czyje pieniądza pracują i dla kogo powinni pracować. My zaś jako wyborcy powinniśmy pamiętać, czyje interesy powinni reprezentować nasi politycy, i powinniśmy im to cały czas przypominać.

Jak widać w podanych przykładach, patriotyzm gospodarczy to norma w innych krajach. To musi się też stać normą w Polsce.

 

Kupujepolskieprodukty.pl – godna polecenia akcja społeczna

kupuje_polskie_produkty_01 (1)
Strona Kupuję Polskie Produkty stanowi ciekawy i dobrze rozwijający się projekt, który wpisuje się w promowany na naszym blogowisku trend patriotyzmu ekonomicznego. Jak pisze Autorka strony:
Autorski projekt Kupuję Polskie Produkty w polskiej cyberprzestrzeni działa od 15 listopada 2012 roku. W zamierzeniu jego inicjatorki ma on być miejscem, w którym można by znaleźć szczegółowe opisy i recenzje różnorodnych polskich produktów, wytwarzanych przez duże, średnie i małe przedsiębiorstwa oraz przez indywidualnych wytwórców.
Strona internetowa www.kupujepolskieprodukty.pl ma być bazą polskich firm i przestrzenią, w której polscy producenci mogą pokazać się potencjalnym klientom. Autorka strony chce wspierać producentów szczególnie na początku ich działalności, umożliwiając im bezpłatną reklamę na stronie.
Oprócz opisów polskich produktów Internauci znajdą na stronie omówienie najciekawszych inicjatyw obywatelskich, które promują patriotyzm ekonomiczny oraz różnego rodzaju zachowania prospołeczne i patriotyczne.

Autorka wg mnie słusznie odwołuje się do kwestii indywidualnych decyzji konsumenckich – to przecież z nich składa się całościowy obieg pieniądza, i w konsekwencji wynikające z niego korzyści dla nas wszystkich:

Wielu z nas narzeka na (pogarszającą się) sytuację ekonomiczną naszego kraju; wielu mówi, że zwykły obywatel nie ma realnego wpływu na władzę rządzącą. W związku z tym proponuję… głosowanie portfelem! Wybierając polskich producentów, wspieramy polskie przedsiębiorstwa, polskich pracowników, którzy płacą podatki w Polsce – w rezultacie wspieramy więc nie tylko polską gospodarkę, ale i służbę zdrowia, szkolnictwo, kulturę itd. Dajemy ludziom pracę, pozwalamy producentom na rozwój, udoskonalanie produkcji, poszerzanie asortymentu.
Pamiętajcie: pochodzenie ma znaczenie! Kupujmy polskie produkty!
Zachęcam do odwiedzania strony Kupuję Polskie Produkty oraz pomocy w propagowaniu zawartych tam idei.

Polski Ślad – program dla polskich przedsiębiorców i konsumentów

Polski Ślad

Ruszył właśnie program Polskiego Śladu. Program ten można uznać za odpowiedź na pytania stawiane od dawna na naszej stronie.

Jest to inicjatywa, która w sposób niepolityczny, społeczny i obywatelski ma na celu zwiększenie siły ekonomicznej polskiej przedsiębiorczości oraz zamożności i dobrobytu polskich obywateli.

Polski Ślad w prosty i intuicyjny sposób łączy konsumentów i polskie firmy tworząc społeczność wzmacniającą swój ekonomiczny potencjał. Idea Polskiego Śladu oparta jest o teorię zgodności dobra indywidualnego i dobra społecznego.

Polski Ślad  to kampania społeczna oraz program, który:

  • wskazuje konsumentom  firmy, produkty i usługi, w których i które warto kupować, gdyż pozostawia to pozytywne skutki w polskiej gospodarce (które nazywamy Polskim Śladem), a więc w szeroko rozumianym polskim portfelu
  • namawia i komunikuje polskie firmy z różnych części Polski do współpracy i wymiany ekonomicznej przysparzającej im dodatkowe zyski
  •  tworzy narzędzia reklamy i marketingu, które pozwolą polskim firmom zwiększać swoje obroty oraz stawać się bardziej widocznymi dla konsumentów
  • pozwala integrować polskich przedsiębiorców wokół wspólnych strategii biznesowych, czyniąc je ekonomicznie silniejszymi od zagranicznej konkurencji.

Uczestnictwo w Polskim Śladzie i pozostawianie Polskiego Śladu podczas zakupów opłaca się każdemu z nas.

Działamy dla dobra wspólnego!

Działamy dla dobra wspólnego!

Koordynatorzy Polskiego Śladu zachęcają, aby polskie firmy rejestrowały się na stronie Polskiego Śladu, zgłaszając akces do programu.  Uczestnictwo w Polskim Śladzie jest całkowicie bezpłatne.

W celu rozbudowy Polskiego Śladu oraz zwiększenia korzyści, jakie płyną z niego dla polskiej gospodarki i społeczeństwa, warto informować znajomych o Polskim Śladzie, polubić Polski Ślad na portalach społecznościowych oraz zachęcać polskie firmy do rejestrowania się na stronie www.polskislad.pl.

Jak piszą koordynatorzy Polskiego Śladu:

Wspieram siebie => Wspieram Polski Ślad => Wspieram Polskę => Wspieram siebie.

Tak pozytywne koło się zamyka. Działanie dla dobra wspólnego nie jest bowiem sprzeczne z działaniem dla własnego dobra.

Gazeta Wyborcza broni szowinizmu gospodarczego? Musi być źle

Polski pieniądz

W internetowej Gazecie Wyborczej opublikowano niedawno artykuł zatytułowany  Kupuj polskie. W obronie gospodarczego szowinizmu (20.09.2012, Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski).

Główną tezę artykułu formułują sami autorzy:

Jeśli chcemy być bogaci, a w rozwoju gonić Niemcy, powinniśmy, stojąc w sklepie, wybierać produkty robione przez polskie firmy. To się opłaci.

W dalszej kolejności opisują zaś praktyki krajów tzw. bogatego Zachodu. Np. brytyjskiego ministra ds. biznesu, który mówi:

Londyn powinien przestać się martwić unijnymi przepisami odnoszącymi się do konkurencji, które zabraniają faworyzowania własnego przemysłu. Bo przemysł, żeby odnieść sukces w dłuższej perspektywie, potrzebuje wsparcia rządu

Ten sposób myślenia nie jest odosobniony. Wg artykułu (obserwacje to potwierdzają) podobnie myślą i działają rządy Niemiec, Francji i innych państw. Nie jest to zresztą nowa praktyka. Nowe jest natomiast coraz jawniejsze mówienie o tych sprawach. Musi być naprawdę źle, skoro najbogatsi się z tym nie kryją.

Czy podobnie myślą polscy politycy: rostowscy, sikorscy? Można by złośliwie odpowiedzieć: podobnie, też chcą, żeby Niemcy, Francja i Anglia były bogate.

Jednak wielu Polakom – karmionym kosmopolityczną zasłoną dymną – dopiero kontakt z praktykami zagranicznymi dał prawdziwy obraz sytuacji:

Z tym sposobem myślenia zetknęła się każda polska firma, która zaczęła inwestować za granicą. Kiedy rodzima spółka chce dostarczać towar do francuskich sklepów, kontrahent zmuszą ją, aby korzystała z francuskiej firmy transportowej, mimo że ta z Polski jest tańsza. Gdy chce działać w Niemczech, jej pracownicy muszą jeździć niemieckimi samochodami. Inaczej mają problemy ze znalezieniem klientów.

Co więcej są polscy biznesmeni, którzy zaczynają propagować podobne praktyki w Polsce, również w sposób jawny:

Do podobnego sposobu myślenia w Polsce zachęca Adam Góral, szef komputerowego giganta Asseco. Polskie firmy powinny się wspierać. Jeżeli ubezpieczenie, to w PZU. Konto, lokata czy kredyt – w PKO BP. A jeśli niemiecka czy amerykańska spółka daje lepsze warunki? – Wtedy idziesz do PZU czy PKO BP i mówisz, że dostałeś lepszą ofertę. Niech ją przebiją – odpowiadał niedawno Góral.

Nie chodzi więc już o to, żeby kupować produkty i usługi wyprodukowane w Polsce.  Chodzi o to, żeby były wyprodukowane w Polsce i przez polskie firmy, wtedy jak najwięcej pieniędzy wpływa do naszego wspólnego krwiobiegu.

Autorzy idą dalej, nie tylko patriotyzm konsumencki, ale również patriotyzm gospodarczy zaczyna mieć znaczenie:

Twój pieniądz. Dobry pieniądz.

Czy powinniśmy uważniej patrzeć na kraj pochodzenia produktu? Owszem. Czy urzędnicy przy rozstrzyganiu przetargów powinni mieć w tyle głowy – przy równorzędnych ofertach – skąd pochodzi dana firma? Tak. Czy państwo powinno więcej wydawać na badania i rozwój, aby wspomóc firmy? Tak, ale to samo powinni robić nasi przedsiębiorcy.

Nie jest dobrze nurzać się w złośliwościach. Jednak oddajmy złośliwcom jeszcze raz głos. Otóż niektórzy z nich mówią, że ponieważ i w Gazecie Wyborczej (spółka Agora) nie jest najlepiej z biznesowego punktu widzenia, więc i tam zaczynamy znajdować głosy rozsądku.

Niegdyś „patriotyzm był jak rasizm” (w tym tonie pisał w GW jeden z publicystów). Dzisiaj trzeba już bronić szowinizmu…

Nie, nie trzeba być szowinistą. Wystarczy zdrowy patriotyzm ekonomiczny, czyli postawa, która zbudowała bogactwo krajów bogatej Północy.

Konsekwentny patriotyzm ekonomiczny realizowany między innymi poprzez pokazywanie jak mój prywatny interes i dobrobyt jest powiązany z dobrobytem i interesem mojego państwa, społeczeństwa, narodu.  To takie oczywiste, a dla niektórych tak trudne…

Gama – polska sieć sklepów

W ciekawym artykule z portalu „Nowy Obywatel” napisano na temat usieciowiania sklepów spółdzielczych:

 

Sieć handlowa nie musi być własnością wielkiego koncernu lub funduszu inwestycyjnego. Prężnie rozwija się handlowa sieć spółdzielcza pod szyldem „Gama – Tradycyjnie dobry wybór”. W pierwszym kwartale 2012 otwarto 9 nowych placówek.

Sklepy nowej sieci są  rozrzucone po całym kraju, co jest oczywiście optymistyczne, gdyż buduje w pewnym sensie efekt skali:

W Wałczu powstał drugi sklep Gama, rozbudowany, z trzykrotnie powiększoną powierzchnią sprzedaży (230 mkw.). Drugi nowy obiekt sieci, „przebrandowany” zgodnie ze standardami, otwarto w Kołobrzegu – informuje portal dla handlu.pl. Już drugą Gamę uruchomiła również spółdzielnia z Hajnówki. Wszystkie 3 spółdzielnie przekonały się do koncepcji dzięki sklepom pilotażowym, uruchomionym w poprzednim roku. – „Nowa sieć Gama łączy tradycje spółdzielczości z nowoczesnością, co skutkuje zwiększonym zainteresowaniem klientów i coraz lepszymi wynikami ekonomicznymi” – powiedziała Mieczysława Bogdanowicz, prezes Społem PSS w Hajnówce.

Jak konkludują – mocno, ale przecież zgodnie z naszym interesem – autorzy artykułu:

To świetnie. Ale nam się marzy, żeby wreszcie placówki „Społem” z całego kraju, obecnie całkiem lub częściowo niezależne od siebie, połączyły siły, poszerzyły asortyment i jakość obsługi, obniżyły ceny – i kopnęły „Biedronki”, „Lidle” i „Tesco” tak mocno, żeby wylecieli z Polski i już nie wrócili.

Może tylko cieszyć fakt, że polskie przedsięwzięcia ekonomiczne rozumieją potrzebę integracji. Co jednak ważne dla nas, chcielibyśmy wiedzieć, że Gama płaci podatki w miejscu, w którym robi interesy. Jeśli tak w istocie jest, to nie pozostaje nic innego, jak zachęcić polskich konsumentów do zostawiania swoich pieniędzy w sieci Gama.

To się nam wszystkim po prostu opłaca. Patriotyzm ekonomiczny to nie romantyczna idea, to konieczność.

Przecież nie chcemy być kolonią?

Polski rap – „walka” ekonomiczna – yoł!

Funky Polak

Funky Polak

Samo istnienie polskiego rapu wydawać się może dziwne. W końcu to asymilacja czegoś kompletnie niepolskiego. A jednak w Polsce hip-hop/rap wydaje się być bardziej polski niż wiele innych rzeczy.

Wystarczy posłuchac Tadka, Hemp Gru, Zipery, Funky Polaka, Eldo czy innych rapowych patriotów („sorrki” dla rapowych wymiataczy za ignorancję w tych sprawach – tyle wiem).

Ciekawe i przede wszystkim ważne dla nas są jednak wątki patriotyzmu ekonomicznego  obecne coraz częściej w takiej stylistyce.

Jako ciekawostkę chciałem zaprezentować utwór z płyty „Pokój z Widokiem na Wojnę” zatytułowany „Młody Polak”,  wydany przez – nomen omen – PO PROSTU Straight Slavic Flavour. Utwór ten  to czysty manifest ekonomicznego patriotyzmu.

Chciałem tu wpisać tekst tej piosenki, ale właściwie posłuchajcie sami. Od połowy (druga minuta)  zaczyna się wątek ekonomiczny i potem już do końca.

Chociaż to nie blogerzy PE napisali ten tekst, to myślę, iż większość z nich podpisałaby się pod tym manifestem.

 

The video cannot be shown at the moment. Please try again later.

 

Mówię to Wam ja, Kujawiak z miasta Lwowa – niech żyje Polska,  yoł!

Bojkot holenderskich tulipanów – a może uzupełnić go promocją polskich tulipanów?

Na jednym z portali znaleźliśmy artykuł o akcji bojkoty holenderskich produktów w odpowiedzi na szkalowanie i antypolonizm w Holandii:

 

„Tulipan to lipa” – odpowiedź na antypolski portal w Holandii

Zacytujmy fragmenty:

 

O akcji bojkotu holenderskich produktów, jako odpowiedzi na szkalowanie Polaków przez część holenderskich polityków napisal portal rmf24.pl:


Akcji holenderskiej Partii Wolności nie można zostawić bez odpowiedzi – tak uważa zdecydowana większość słuchaczy RMF FM i internautów RMF 24.pl. Holenderska ksenofobiczna Partia Wolności założyła portal, na którym można skarżyć się na Polaków. Nasi internauci i słuchacze są przekonani, że trzeba na to odpowiedzieć. Nasza propozycja to akcja „Tulipan to lipa”.

Bojkot?

(..) Wpadliśmy zatem na pomysł, który będzie w pewien symboliczny sposób łączył obie te formy protestu. Proponujemy Wam, by odpowiedzieć założycielom holenderskiego portalu nienawiści lekkim oparem absurdu. Na RMF24.pl umieszczamy plakat protestacyjny z hasłem „Tulipan to lipa”. Możecie go ściągać, umieszczać na serwisach społecznościowych. Możecie też wysłać go na przykład do ambasady Holandii lub do szefa Partii Wolności Geerta Wildersa.
Polacy podtrzymują holenderską gospodarkę:

(..) Z podatków płaconych rocznie przez Polaków do budżetu Holandii wpływa rocznie miliard dwieście tysięcy euro. Gdyby Polacy przestali tam przyjeżdżać, byłby to poważny cios dla holenderskiej gospodarki. Firmy, które teraz zatrudniają Polaków, nie znalazłyby łatwo pracowników. Oznaczałoby to dla nich albo bankructwo, albo przeniosłyby produkcję do krajów spoza Unii.

Holandia zarabia w Polsce mnóstwo pieniędzy

(..) W zeszłym roku sprowadziliśmy z Holandii towary o wartości prawie 21 miliardów złotych – wynika z ostatnich wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego. To niemal cztery procent całego naszego importu.

Sprowadzamy głównie maszyny – traktory i sprzęt rolniczy. Na następnym miejscu jest chemia i diamenty, które jubilerzy masowo sprowadzają z portu w Amsterdamie.

Kilka miesięcy temu towary z Holandii bojkotowali Rumuni. To był ich protest przeciwko zablokowaniu przez Holendrów wejścia Rumunii do strefy Schengen. Prezydent Traian Basescu zaapelował wtedy o niekupowanie holenderskich warzyw.

W Rumunii zatrzymano także 15 ciężarówek z cebulkami i nasionami holenderskich tulipanów. Kilka z nich odesłano z powrotem do kraju pochodzenia.

Nasz komentarz: Akcja wydaje się fajna. Nie wiem, czy powinniśmy „karać” wszystkich Holendrów. Raczej nie. Zawsze jednak bojkot wymaga działania kompleksowego. Przede wszystkim powinniśmy wyczulić Holendrów na problem antypolonizmu. Skoro tak bardzo jest dla nich ważna poprawność polityczna, to czemu nie ma w niej miejsca na unikanie antypolonizmu?

 

 

Bojkot to zawsze mocne narzędzie. Taka myśl przyszła mi do głowy: czemu obrony naszych interesów nie wesprzeć jeszcze pozytywnym impulsem, czyli próbą wejścia z naszymi produktami w to miejsce, gdzie przestaniemy kupować holenderskie?

A zatem dobry tulipan, to polski tulipan.

 

Rysunek za: rmf24.pl

Wódka „Polonia”- kupować czy nie? – o modzie na polskość wśród zagranicznego kapitału

Pytanie postawione w tytule ma pewne założenie. Wódka w ogóle jest wyjątkowym towarem. Po co ją kupować? Ale niekiedy jednak, no cóż, kupujemy wódkę.

W handlu pojawiła się ostatnio wódka o nazwie Polonia. Nie jest to wcale wódka z niskiej półki. Wódki z niskiej półki są w cenie poniżej 20zł za 05L.  Ta wódka kosztuje ok. 27 zł za tę ilość.

Na etykiecie oprócz nazwy Polonia jest także stylizacja orła (trochę na podobieństwo loga Orlenu).

Skąd tytułowe pytanie? Otóż producentem Polonii (piękna nazwa) jest ta sama firma, za która stoi za marką (równie piękna) Sobieski.

Niestety, jest to kapitał francuski (niestety – nie dlatego, że francuski, dlatego że niepolski). Po tym, kiedy bezmyślnie sprywatyzowano Polmosy, sprzedając kury znoszące złote jaja kapitałowi zagranicznemu (tak jakby jaja, które znoszą kury, nie mogły być w całości zjadane w Polsce -  nie brakuje nam pieniędzy?).

W konsekwencji, fajnie jest, że produkt ma miłą, promującą nasz kraj nazwę, to zawsze brzmi lepiej niż nazwa wysłana z produktem do kolonii przez białasów, żeby „miejscowe” cieszyły się z tego, że panowie łaskawie przysłali pastę do zębów Kinderschinke czy coś w tym stylu.

Przy okazji powiem, że problem ten rozważam nie dlatego, że wódka czy alkohol jest jakimś szczególnie ważnym w Polsce produktem. Nie jest nieważnym, ale twierdzenie, ze jest wyjątkowo ważnym jest głoszeniem antypolskiego stereotypu. Wiem to, ponieważ przestudiowałem poważne hasło dotyczące tego zagadnienia, z  którego to hasła wynika, ze Polacy statystycznie spożywają mniej alkoholu niż nasi europejscy sąsiedzi.

Wracając do tematu. Jest jednak poważny problem.

Czy kupować na polskim rynku produkty ewidentnie niepolskie, które jednak promują Polskę, czy kupować produkty ewidentnie polskie, które udają produkty zagraniczne?

Wydaje się, że moda na polskość produktów narasta. Trudno uwierzyć w to, że francuski kapitał nazwał wódkę sprzedawaną w Polsce w miły dla nas sposób, bo nas lubi. Na pewno zbadał rynek pod tym kątem i uznał, że może to się opłacać. Zatem jest moda na kupowanie produktów, które dobrze kojarzą się z Polską.

Czas więc, aby i polskie produkty, na polskim rynku promowały polską kulturę. To się widać po prostu opłaca. A oto przecież w patriotyzmie ekonomicznym chodzi:

Kochamy Polskę, i Polska kocha nas. A Polska kocha nas, i my kochamy Polskę.

Trudno o zdrowszą relację w rodzinie.