Archive for KzT

Patriotyzm konsumencki na co dzień, czyli o kupowaniu polskich samochodów

fot. Olek Remesz / creative commons licence / wikimedia

Kiedy piszącemu te słowa zdarza się dyskutować o patriotyzmie ekonomicznym, nieważne czy z nieznajomą osobą na forum internetowym, czy z jakimś dalszym lub bliższym znajomym, regularnie powraca jeden motyw. Brzmi on mniej więcej tak „no dobrze, wszystko pięknie, tylko powiedz mi, jaki polski samochód mam kupić?”

Zamiast samochodu może być wymieniony telefon komórkowy, komputer, aparat cyfrowy czy jakieś inny produkt, w przypadku którego mamy do czynienia ze spełnieniem dwóch warunków: (1) jest to produkt powszechnie używany; (2) żadna polska firma nie zajmuje się obecnie jego produkcją.

Rozmówca – jeśli rzecz dzieje się w trakcie rozmowy twarzą w twarz – zazwyczaj po zadaniu takiego pytania uśmiecha się tryumfalnie, zakładając, że właśnie wykazał nierealność i bezsens patriotyzmu ekonomicznego.

Czy rzeczywiście tak jest? Chyba jednak nie. Spróbujmy więc powiedzieć bardzo krótko, na czym zasadza się w praktyce istota tej części patriotyzmu ekonomicznego, którą określamy jako patriotyzm konsumencki. Otóż wyobraźmy sobie dwa skrajne sposoby działania:

1. Kupujemy polskie produkty (lub usługi) w polskim sklepie (firmie).

2. Kupujemy zagraniczne produktu (lub usługi) w sklepie (firmie) poza granicami Polski, nie będącej własnością Polaków.

Patriotyzm konsumencki polega na tym, żeby dążyć – o ile to możliwe – ku temu pierwszemu. Nie zawsze będzie to możliwe – oczywiste jest, że są rozliczne produkty niewytwarzane i niedystrybuowane w Polsce. Jasne jest jednak również, że pomiędzy dwoma tu wymienionym sposobami działania istnieje wiele możliwości pośrednich. Za tym jednak idą pewne możliwości praktyczne. Na przykład, jeżeli kupujemy towary importowane – róbmy to w firmie będącej polską własnością. Jeżeli robimy zakupy w sklepie będącej własnością niemieckiego czy portugalskiego kapitału – wybierajmy polskie towary. Kierunek, w którym powinniśmy zmierzać jest więc wyraźny.

Przy zaistnieniu wielu okoliczności naraz – (a) konsumenci zaczynają działać racjonalnie, kalkulują swój zysk w szerszej perspektywie oraz (b) przedsiębiorcy doceniają takich konsumentów, sygnalizują, że korzyści z kupowania ich towarów i usług stanowią zysk także w szerszej perspektywie – patriotyzm konsumencki zaczyna być najkorzystniejszą postawą wyboru.

Nad tym, że nie ma polskich telefonów komórkowych można oczywiście ubolewać. Jeśli jednak patriotyzm konsumencki będzie się rozwijał, to z czasem pojawią się na rynku polskie telefony komórkowe, komputery czy samochody. I ku temu trzeba dążyć, bo wszystkim nam opłaca się sytuacja, w której bogacą się nasi sąsiedzi, nasze państwo oraz nasze społeczeństwo i naród.  Wtedy bowiem siłą rzeczy wzrasta także zawartość naszego portfela.

Prof. Rybiński o kulturowych barierach dla patriotyzmu ekonomicznego

KR

 

W najnowszym numerze „Uważam Rze” możemy znaleźć interesujący artykuł prof. Krzysztofa Rybińskiego „Jak pokonać antypolski szowinizm gospodarczy”. Autor posługuje się wprawdzie pojęciem patriotyzmu ekonomicznego, ale odnosi sie przede wszystkim do działań administracji publicznej.

(…) patriotyzm ekonomiczny to podejmowanie takich działań przez jednostki i administrację publiczną, które prowadzą do szybkiego rozwoju gospodarczego i społecznego kraju (…).

Zatem prof. Rybiński zajmuje się tym, co na łamach niniejszego bloga określamy mianem patriotyzmu gospodarczego. Mniejsza jednak o terminologię. Pierwsza część tekstu podaje przykłady różnych form patriotyzmu ekonomicznego w rozumieniu autora. O wiele bardziej ciekawa jest jednak druga część artykułu. Prof. Rybiński zwraca uwagę, że jednym z najpoważniejszych problemów, który sprawia, że idee patriotyzmu ekonomicznego nie są czymś oczywistym dla Polaków, jest istnienie w naszym kraju specyficznych norm kulturowych:

 (…) do tej pory funkcjonuje u nas kod kulturowy, zgodnie z którym ogłaszany jest wielki sukces, gdy zagraniczna firma otworzy u nas fabrykę. (…) Tymczasem taki model rozwoju powoduje, że nasz kraj staje się dawcą rąk do pracy, a dla Polaka sukcesem jest znalezienie zatrudnienia w zagranicznej firmie. Ten kod kulturowy jest zresztą tak silny, że większość studentów do tej pory marzy o karierze w obcych korporacjach.

Cała argumentacja prowadzi do dość mocnej konkluzji:

(…) polskim firmom najtrudniej walczyć z zakorzenionym w  Polsce kodem kulturowym, który gloryfikuje zagraniczne firmy. Zmiana tego kodu jest możliwa i bardzo potrzebna, szczególnie w administracji publicznej. Musimy wyplenić z naszego kraju antypolski szowinizm gospodarczy.

Z takimi tezami piszącemu te słowa trudno się nie zgodzić.

Warto też zajrzeć na blog prof. Rybińskiego, gdzie oprócz fragmentu omawianego tekstu znajdziemy komentarz de facto wpisujący tezy artykułu w problem peryferyjności systemu gospodarczego Polski.

 

Zmiana klimatu?

Jan Kulczyk to sztandarowa postać polskiego biznesu po 1989 roku. Jego działalność jako przedsiębiorcy kojarzy się z dużymi prywatyzacjami i sprzedażą polskich przedsiębiorstw rozmaitym podmiotom międzynarodowym (Telekomunikacja Polska SA, Kompania Piwowarska). Z patriotyzmem ekonomicznym ma to niewiele wspólnego. Dlatego dziwić może wywiad, który ukazał się kilka dni temu w „Rzeczpospolitej” (w pierwszym tegorocznym numerze). Zaczyna się on od mocnej wypowiedzi

W Polsce trwa debata publiczna na temat repolonizacji polskich banków. Czy mamy szanse, by w momencie osłabienia zagranicznych spółek przejąć ich polskie aktywa?

A dlaczego tylko polskie aktywa? A dlaczego tylko banki? To może jeden z ostatnich momentów na skuteczne, skokowe podniesienie konkurencyjności polskich firm, a zatem i kraju.

I na tym się nie kończy. Dalej czytamy między innymi:

na pewno jest teraz czas, by rozejrzeć się w regionie i odegrać rolę, w której wcześniej się nie widzieliśmy ani nas nie obsadzano. Nie myślmy jedynie o polonizowaniu banków. Myślmy o polonizowaniu Europy

Wprawdzie, jak można się domyślać po lekturze wywiadu, Kulczyk mówi to wszystko w celu stworzenia przyjaznego klimatu wokół jego kolejnych planów biznesowych. Niemniej jednak, tego rodzaju wypowiedzi pokazują, że klimat wokół patriotyzmu ekonomicznego rzeczywiście się zmienia.