Archive for Na_ludowo

Płacę więc jestem

logoPWJ_280x300

W ostatnim kwartale Fundacja Kazimierza Wielkiego realizowała projekt, w którym podjęła się wysiłku pokazania młodzieży licealnej związków pomiędzy aktywnym dbaniem o dobro wspólne a rozwojem społecznym.

Projekt piętnując takie postawy jak uciekanie do rajów podatkowych czy do szarej strefy, namawia do dyskusji nad rolą obywatelską podatnika i działania na rzecz dobra wspólnego.W ramach działań projektowych zrealizowano 3 krótkie filmy, których zadaniem jest pobudzanie do dyskusji oraz przeprowadzono 10 pilotażowych szkoleń w 10 różnych regionach Polski.

Zapraszamy do odwiedzenia strony projektu www.placewiecjestem.pl oraz do skomentowania dostępnych tam filmów i materiałów.

W poszukiwaniu rynków zbytu – kierunek Łotwa!

Eksport rodzimych produktów w każdym kraju stanowi fundament zdrowej gospodarki, czego dobitnym dowodem są Niemcy budujące potęgę właśnie na sprzedaży swoich towarów i technologii do innych krajów. Dla polskich firm wiele rynków zachodnich wydaje się być dziś z oczywistych powodów zamkniętymi (np. te rynki, gdzie funkcjonują silne narodowe monopole w danej branży), czy też trudno dostępnymi (tam, gdzie trendy konsumenckie nie dopuszczają towarów „nie-swoich”). Dodatkowo, jak pokazują przykłady wielu przedsiębiorstw starających się o wejście do innych krajów, brakuje w naszym państwie dobrych systemów wsparcia eksportu i promocji polskich firm za granicą.

Tym ciekawszy i wart zwrócenia uwagi wydaje się przypadek opisany przez portal „Kurier Galicyjski”, a mianowicie rynek łotewski. Jak pisze „Kurier…”:
Polsko-łotewskie obroty handlowe osiągnęły w roku 2011 rekordowy poziom około 1,4 mld euro – według statystyk łotewskiego GUS. Nadwyżka polskiego eksportu nad importem wynosiła około 350 mln euro, przy poziomie eksportu na poziomie ok. 850 mln euro. Portal podaje, że obecnie na Łotwie działa już około 100 polskich firm i cieszą się one dosyć sporym powodzeniem, a nasz kraj jest szóstym w kolejności partnerem handlowym Łotwy w międzynarodowym obrocie.

Atutem tego rynku jest z pewnością przychylność państwa łotewskiego dla sektora MŚP i silne dążenie do utrzymania klarownych standardów w gospodarce. Nie można zapominać także o 60-tys. Polonii stanowiącej (jak można domniemywać) naturalną pulę konsumentów polskich towarów.

W takiej sytuacji z pewnością wiele polskich firm MŚP budujących swoją markę w oparciu o skojarzenia z polskością i dobrą jakością np. z branży spożywczej (regionalne browary, producenci żywności ekologicznej) mogą docelowo rozważać rynek łotewski jako obszar swojej ekspansji zagranicznej. Ich sukces zależeć oczywiście będzie od wielu czynników, także od jakości wsparcia ze strony polskich instytucji publicznych zajmujących się promocją eksportu.

 

Czyżby powrót polskiej elektroniki RTV na rynek?

manta

Za zaciekawieniem przeczytałam dzisiaj na wp.pl o polskiej firmie produkującej telewizory 3D. Firma Manta Multimedia według „Pulsu Biznesu” jest jednym z najpopularniejszych producentów takich telewizorów, jeśli chodzi o sprzedaż w sklepie brytyjskiego Amazona.

Informacja ta (bardzo optymistyczna oczywiście) zaskoczyła mnie w pewnym sensie. Otóż okazało się, że mamy na naszym rynku firmę z polskim kapitałem produkującą sprzęt RTV i AGD, na dodatek reklamującą się jako firma polska – zobacz http://www.manta.com.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=107. To dosyć odważne posunięcie biorąc pod uwagę, że nadal mamy wśród polskich konsumentów daleko posuniętą ostrożność wobec lokalnych marek w tej branży (pokazują to między innymi wyniki badania przywołanego w tekście w Nowym Obywatelu). Działalność firmy – oferta, serwisy internetowe  – wygląda na zakrojoną na szeroką skalę. Warto więc przyjrzeć się tej firmie w dalszej perspektywie. Może dzięki niej przeżyjemy renesans polskiej branży RTV? Zachęcam do dyskusji w komentarzach.

Polski hotel wygrywa międzynarodowy konkurs i daje dobry przykład patriotyzmu gospodarczego

Jak podaje portal Wirtualna Polska, umiejscowiony w Lidzbarku Warmińskim czterogwiazdkowy Hotel Krasicki wygrał międzynarodowy konkurs „International Best Hotel Awards”.

Informacja warta jest wspomnienia na naszym blogu z kilku powodów (nie tylko dlatego, że jest to po prostu powód do dumy):

  1. Całość rekonstrukcji zabytkowego XIV wiecznego hotelu została dokonana, jak podkreśla właściciel hotelu, przez lokalnych specjalistów: „Jury dopytywało, jacy światowi designerzy urządzali nam ten hotel. Byli zdumieni, że to lokalni architekci”. Tym samym podkreślono po raz kolejny, że wzornictwo, projektowanie i architektura to mocne strony polskiego biznesu. Cieszymy się, że inwestorzy uwierzyli w możliwości olsztyńskiego biura projektowego Państwa Dżus i im właśnie powierzyli prace nad tak poważnym przedsięwzięciem. Jest to dobry przykład patriotyzmu gospodarczego i budowy sieci współpracy biznesowej w Polsce.
  2. Ważne jest także to, że rekonstrukcji zamku dokonano tak, aby zachować elementy historii, a jednocześnie uwypuklić nowoczesność oferowanych usług. Oglądając zdjęcia dostępne w internecie, można się przekonać, że dla właścicieli obiektu historia regionalna i Polski stanowi wartość godną wspierania. Jak czytamy na stronach hotelu: „Hotel nawiązuje [...] do tradycji dworskich i spuścizny pozostawionej przez Biskupów Warmińskich – jednych z najważniejszych postaci na politycznej arenie międzynarodowej”. Jednocześnie podjęto starania, aby historia została skojarzona z obiektem niearchaicznym, ale budzącym dumę i podziw.

Podsumowując, widziałabym w Polsce więcej takich właśnie obiektów turystycznych – budzących dumę z historii, przyjaznych dla gości, wykonanych we współpracy z polskimi firmami i projektantami (chociaż może niekoniecznie wszystkie obiekty muszą być aż tak luksusowe :) ).

Poznaj dobrą żywność – głos zdezorientowanego konsumenta

Zapewne wielu z nas kojarzy znak „Poznaj dobrą żywność”. Na wszelki wypadek zamieszczam zdjęcie z logotypem. Znak ten przyznawany jest przez polskie Ministerstwo Rolnictwa „wyrobom, które spełniają kryteria, opracowane przez Kolegium Naukowe ds. jakości produktów żywnościowych„. O znak mogą ubiegać się producenci żywności z krajów UE. Jak podaje Ministerstwo: „Oznaczenie to ma również na celu podnoszenie zaufania konsumenta do produktu żywnościowego poprzez informację o jego wysokiej i stabilnej jakości”. Czyli jak rozumiem, znak PDŻ ma pokazywać konsumentom, że kupują produkt od sprawdzonego producenta.

Dlaczego piszę o akcji PDŻ? Otóż zorientowałam się niedawno, że jako konsument byłam tym znakiem trochę „zmylona”. Nie wiem jak większość z Czytelników bloga i większość konsumentów żywności w Polsce, ale zestawienie napisu „poznaj dobrą żywność” z kolorami biało-czerwonymi, plus zasłyszana informacja, że akcję wspiera polskie Ministerstwo Rolnictwa, plus utrwalone skojarzenia „żywność=najlepsza z Polski” mnie osobiście kierowały w stronę ugruntowania przekonania, że akcja PDŻ wspiera żywność produkowaną w Polsce. Tymczasem tak nie jest. Przekonałam się, jak bardzo myliłam się, kierując się tymi skojarzeniami.

Na słoiku jednego z bardziej znanych producentów miodów w Polsce możemy zobaczyć napis, który zamieszczam na poniższym zdjęciu. Zdjęcie może nie najlepszej jakości, powiem więc, że napis brzmi „Mieszanka miodów pochodzących z państw członkowskich Unii Europejskiej”.

Nie twierdzę, że zostałam celowo wprowadzona w błąd. Ale muszę powiedzieć, że biało-czerwone godło znaku i jakaś wiedza o polskich tradycjach pszczelarskich, sprawiły, że wybrałam ten właśnie miód. Nie kupiłam miodu z Prowansji, który stał obok na półce. Nie kupiłam miodu „no-name”, z Chin, czy miodu sztucznego. Sądziłam, że wybieram miód wyprodukowany w Polsce…Tymczasem otrzymałam mieszankę z krajów UE.

Cała ta sprawa przypomina mi opisaną na blogu sprawę znaku Teraz Polska i Lidla. Tutaj też barwy narodowe okazują się być mylące. Chciałam być świadomym konsumentem, ale brak dociekliwości i niesprawdzenie informacji na stronie Ministerstwa, w moim odczuciu zadziałało na moją niekorzyść. Zastanawiam się tylko, czy twórcy akcji i znaku PDŻ, wiedząc o rosnącej modzie na polską, lokalną żywność celowo posłużyli się takim logotypem? Czyżby ten sam znak w kolorach flagi UE nie byłby już tak  skuteczny? Warto się nad tym zastanowić. Zachęcam do dyskusji w komentarzach.

Smart shopping patriotyczny

Przedstawiciel sieci Biedronka informuje, że jego sieć zyskuje w Polsce głównie na upowszechnieniu się tzw. smart shoppingu, czyli kupowania „z głową”. Polscy konsumenci mają jego zdaniem kierować się „racjonalizmem”, dzięki któremu będą sięgać po towary nawet luksusowe, ale po zdecydowanie niższych cenach.

Zastanawiam się, czy jeśli Biedronka ma rację (a wiele na to wskazuje – chociażby ich sukces w naszym kraju i wzrost sprzedaży o 25%), to jak ma się ten trend do możliwości rozwoju patriotyzmu ekonomicznego (PE)? Czy da się pogodzić taką racjonalność z PE?

Chciałabym wierzyć, że tak. Skoro trend smart shoppingu polegać ma poszukiwaniu produktów posiadających oczekiwaną cechę (luksus, sprecyzowana marka, symboliczne skojarzenia z danym produktem), ale po dobrej cenie, to widzę tu szanse dla rozwoju PE. Aby tak się jednak stało, konieczne jest wyrobienie w konsumentach automatyzmu poszukiwania produktów polskich. Wyobrażam sobie, że za jakiś czas będziemy mieć w kraju do czynienia ze sporą grupą konsumentów, którzy chcą koniecznie kupić tanio polskie płytki ceramiczne do łazienki czy będą szukać w internecie polskich kosmetyków za dobrą cenę.

Sądzę, że patriotyczny smart shopping jest możliwy, ale wymaga najpierw wykreowania mody na polskość produktów w różnych branżach. Na razie udaje się to częściowo w żywności, czy na rynku piw. Tam korelacja ceny i polskości jest atutem. Ale ciągle wolimy niestety kupować włoskie buty lub francuskie kremy do twarzy. Tyle że teraz chcemy je kupić jeszcze jak najtaniej.

 

 

Kreatywne myślenie o podatkach?

Tym razem nie chodzi o raje podatkowe, ale raczej o niestandardowe podejście do możliwości generowania wpływów do państwowej kasy.

Patriotyzm ekonomiczny zakłada, że podejmujemy decyzje zakupowe, mając w pamięci beneficjenta, jakim jest skarb państwa otrzymujący wpływy z podatków od przychodów/obrotów firmy wzbogacającej się dzięki naszym zakupom. Jest to pewna forma „egoizmu”, którym kierujemy się my – konsumenci. Oczywiście, gdy wyjeżdżamy na zagraniczne wakacje, to nasze pieniądze w naturalny sposób trafiają do zagranicznych kieszeni. Ciekawy (może kontrowersyjny nawet) sposób „ominięcia” tego „problemu” wymyślił burmistrz Wilna.

Około miesiąc temu zaproponował, aby rząd Litwy zakupił jakąś wyspę grecką po to, aby stała się administracyjną częścią litewskiego terytorium. Burmistrz stwierdził, że zakup ten z korzyścią ostatecznie odbiłby się na podatkach: „[O]dpoczywając na naszej własnej wyspie, ludzie nie zostawialiby pieniędzy w Turcji lub w Egipcie, lecz w litewskich firmach, a podatki z tego tytułu płynęłyby do litewskiego skarbu państwa”.

Te nieszablonowy pomysł może oczywiście budzić skojarzenia z wykupywaniem majątku narodowego od bankruta. Może wydawać się nieetyczny w związku z tym. Ale zauważyć trzeba, że władze Grecji de facto chciały sprzedać jedną ze swoich wysp za 15 mln euro. Litewski polityk wpisuje się więc poniekąd w ofertę już istniejącą na „rynku”.

Informacja ta musi skłaniać do zastanowienia się nad mentalnością i postawą polityka, który poszukuje aktywnie okazji do zasilenia kasy państwa. Jak musi być sformatowany jego sposób postrzegania własnej gospodarki, aby polityk ten był gotów na takie propozycje i takie oświadczenia? W moim odczuciu wskazuje to na kreatywne myślenie o możliwych strumieniach przychodu do budżetu i wskazuje na zakorzenienie kategorii patriotyzmu konsumenckiego/ekonomicznego w dyskursie litewskim. Warto naśladować ten sposób myślenia na naszym gruncie, nawet jeśli żadnej wyspy Polska nie kupi.

Festiwal projektowania w Łodzi

W dniach 20-30.10 odbędzie kolejny Łódź Design Festiwal, który chyba znowu pokaże twórczą moc estetyki prosto z Polski. Zeszłoroczny festiwal, na którym miałam okazję być, jest wydarzeniem systematycznie podnoszącym rangę polskich projektów i estetyki typowej dla naszego kraju, a mało do tej pory promowanej. W tegorocznym konkursie Make Me!, w którym wybierane są prace różnych artystów – wyróżnione zostały m.in. projekty – 100years.pl oraz ekologiczne kafle Caldo.

Na marginesie przeszłych i przyszłych wydarzeń festiwalowych (jak zawsze są one mieszanką konkursu, wystaw tematycznych i targów sztuki użytkowej) warto podkreślić, że widać wyraźnie jak branża projektowania i wzornictwa przemysłowego staje się potencjalnie coraz mocniejszą stroną polskich produktów i partnerem dla promowania polskiego biznesu w świecie.

Dzisiaj to właśnie czasopisma wnętrzarskie (ELLE DECO) czy specjalistyczne magazyny skierowane do grafików i projektantów (jak 2+3D) podejmują bardzo aktywnie tematykę rozwoju młodych, polskich twórców oraz osiągnięć przedwojennych projektantów mebli, ceramiki, wzornictwa przemysłowego. Np. w dodatku do EllE Deco (nr paździenik-listopad) możemy zobaczyć wybór „Top 10 polskiego designu” (tytuł artykułu może mało trafiony..), a w nim zdjęcia sportowej syreny z lat 60., ludowego dywanu-wycinanki Mohohej!, czy polskiego parowozu z otuliną aerodynamiczną (projekt PM36-1 z 1937 roku). To w tych czasopismach dowiadujemy się o tym, jak cenione są przez kolekcjonerów porcelanowe figurki z Ćmielowa oraz które wzory fajansu z Bolesławca najlepiej sprzedają się w Japonii.

Być może więc to właśnie ten nie-polsko brzmiący „dizajn” będzie sprzymierzeńcem w promowaniu patriotyzmu konsumenckiego?