Potrzebujemy polskich banków

akcjaPeKaO

 

Dnia 17 marca 1929 roku na podstawie decyzji Ministerstwa Skarbu został powołany Bank Polska Kasa Opieki Spółka Akcyjna, 29 października Sąd Okręgowy w Warszawie wpisał Bank Polska Kasa Opieki S.A. do rejestru handlowego. Bank został utworzony z myślą o licznej Polonii na świecie, której obecność zagranicą wiązała się z utrzymaniem rodziny w kraju (trzeba było jakoś posyłać pieniądze). Akcjonariuszami spółki zostały trzy państwowe instytucje finansowe: Pocztowa Kasa Oszczędności, Bank Gospodarstwa Krajowego i Państwowy Bank Rolny. Bank przetrwał II wojnę, PRL a na początku III RP był w czołówce wdrażania się w gospodarkę rynkową. Moda polityczna początków III RP była jednak zupełnie inna niż II RP i dlatego bank nie mógł już pozostawać w rękach państwowych i został sprzedany niemiecko-włoskiemu konsorcjum, w którym dominujący głos miał włoski UniCredit. Włoska grupa po dalszych transakcjach została w końcu właścicielem większościowym PeKaO S.A. Mimo propagandy sukcesu, którą głosili kolejni prezesi PeKaO S.A. wydaje się, że jego rozwój po wejściu do UniCredit raczej się zatrzymał. Nie jest to już lider innowacyjności na rynku usług bankowych. Po kryzysie w 2008 roku, gdy UniCredit znacznie stracił na wartości (i kiedy to prawdopodobnie ratował się zyskami z PeKaO) Włosi w ogóle przestali interesować się „polskim” bankiem. Jak sugeruje na swoim blogu eurodeputowany Ryszard Czarnecki być może niedługo dojdzie do sprzedaży PeKaO rosyjskiemu (państwowemu) Sbierbankowi. Byłby to już kolejny przypadek „PRYWATYZACJI” polskich dużych spółek na rzecz zagranicznych PAŃSTWOWYCH firm. Wcześniejsze przypadki to Telekomunikacja Polska wraz z Ideą (dziś Orange), czy ostatnia sprzedaż Ery (dziś T Mobile) koncernowi, w którym rząd niemiecki ma bezpośrednio i poprzez państwowy bank 32% udziałów.

W ten sposób bank o wielkiej historii stałby się elementem rosyjskich wpływów gospodarczych w Polsce. Wpływów, które w żaden sposób nie mogą wydawać się korzystne. Nikt chyba lepiej od Polaków (i może Bałtów) nie wie lepiej, że ze strony Rosji nie płyną ani innowacje techniczne, ani dobre wzory kulturowe, Rosjanie nie słyną też jako znakomici bankierzy (rosyjscy miliarderzy trzymają swoje pieniądze poza Rosją). System bankowy pozostający w rękach własnego kapitału o dość silnym kręgosłupie moralnym może być lepszym zabezpieczeniem niż wielotysięczna armia (patrz.: Szwajcaria, Monako, Lichtenstein, ale przede wszystkim Niemcy, których sukces gospodarczy zawsze leżał na fundamencie rodzimych – spółdzielczych i państwowych – banków). Tymczasem na naszym rynku polskich banków ubywa (niedawno zniknęła marka Lukas  Bank, być może znikną też BZ WBK i Kredyt Bank), a pojawiają się zagraniczne: PolBank, Santander, ING. Na posterunku pozostają już tylko państwowy PKO B.P. SKOK-i (Kasy Stefczyka) oraz pospolite ruszenie banków spółdzielczych. Czy to wystarczy na obronę naszego dobrobytu materialnego, który jak twierdzą historycy jest najwyższy w historii. Gdy zabraknie nam polskich banków, któregoś roku może okazać się, że lepiej już było.

Zastanawiam się czy społeczeństwo polskie jest w stanie zebrać się do zbiorowych działań po to by poprawić sytuację swoją, swoim dzieciom i wnukom. Gdy słyszymy, że na nasz rynek trafiła szkodliwy dla zdrowia produkt z Chin unikamy go chociaż na pierwszy rzut oka tej zdrowotnej szkodliwości nie widzimy. Wierzymy komuś, kto napisał/powiedział o tym w mediach i unikamy wbrew własnym zmysłom. Jeżeli produkt jest nam potrzebny to kupimy podobny wyprodukowany gdzieś indziej (zwykle drożej). Kiedy rzecz dotyczy finansów już tak nie działamy. Kiedy ktoś na blogu PatriotyzmEkonomiczny.pl pisze, że bank z kapitałem włoskim, rosyjskim, niemieckim czy amerykańskim jest dla nas szkodliwy, drenuje nas z kasy, ogranicza rozwój, odbiera przyszłość naszym potomkom – nikogo to nie skłoni do zamknięcia konta w obcym banku i przeniesienia go do SKOK-u czy banku spółdzielczego.

Może się mylę…?

2 comments

  1. Marek pisze:

    A czy Pan już przeniósł konto do polskiej instytucji finansowe? – bo ja tak.