Patriotyzm ekonomiczny a wolny rynek

Wielu współczesnych publicystów uważa idee wolnego rynku za bezdyskusyjne co do zasady, do dyskusji co do szczegółów. Postulaty deregulacji są w świecie wprowadzane od lat – z różnymi skutkami. To, co nazywamy od lat 90. globalizacją, jest właściwie postępującym procesem upraszczania i ujednolicania zasad obrotu handlowego i inwestycyjnego w świecie, a więc przynajmniej w teorii, jest działaniem mającym na celu budowę globalnego, wolnego rynku. Piszę „w teorii”, ponieważ jest wiele kontrowersji związanych z preferencjami, które kształt nadawany globalizacji daje pewnego rodzaju podmiotom gospodarczym, co w zasadzie przeczy idei równości i konkurencyjności podmiotów gospodarczych.

www.naludowo.pl

Po upadku żelaznej kultury, po bankructwie systemu sowieckiego nastąpiło, zwłaszcza w naszej części świata, globalizacyjne przyśpieszenie, zresztą z różnymi konsekwencjami, które warto będzie kiedyś, w osobnym wątku, opisać i przedyskutować. Natomiast w czasach kryzysu pojęcie deregulacji zaczyna wśród wielu osób budzić wątpliwości, a państwa zaczynają interweniować w obszarach, które miały być oddane tzw. prawom rynku.

Bez względu jednak na nasz stosunek wobec idei wolnego rynku i deregulacji, wszyscy dobrze wiemy, że idealny wolny rynek nie jest empirycznie możliwy, tak jak nie jest empirycznie możliwy  w pełni kontrolowany rynek. Z jednej bowiem strony pewne sfery muszą być poddane kontroli – nie jest np. możliwe, aby każdy z nas emitował swój pieniądz lub by każdy produkował broń atomową, z drugiej zaś nie da się kontrolować wszystkiego, gdyż takie próby prowadzą do powstawania czarnego rynku (tu akurat mamy duże doświadczenie – wielu z nas pamięta jak sprawy się miały ponad dwadzieścia lat temu). Gdzieś właśnie pomiędzy tymi dwoma skrajnymi niemożliwościami może sytuować się realny wolny rynek – jego rzeczywista lokacja zależy oczywiście od poglądów prawodawców, polityków,  działań lobbystów itd.

Wolny rynek to przede wszystkim daleko posunięte uwolnienie konkurencji, którą konsumenci premiują lub karzą swoimi decyzjami konsumenckimi. Według teoretyków wolnego rynku to właśnie konsumenci powinni kształtować rynek swoimi wyborami, a państwo/prawo powinno jak najszerzej umożliwić sprzedawcom i producentom usług oraz towarów konkurować jakością i ceną (oraz innymi walorami, bliżej nieokreślonymi). Rynek jest więc wolny w jakimś – mniejszym lub większym – stopniu, gdy to kupujący i sprzedający dzięki kalkulowaniu swojej opłacalności i związanymi z nią decyzjami kształtują jego formę.

Czy patriotyzm gospodarczy zakłóca funkcjonowanie wolnego rynku?

– postawienie tego pytanie wydaje się konieczne, jeśli weźmiemy pod uwagę realia współczesnego świata oraz przewodni wątek tego bloga.  Patriotyzm ekonomiczny – jak wskazywałem – to patriotyzm konsumencki + patriotyzm gospodarczy.

Patriotyzm konsumencki w żaden sposób nie koliduje z ideą wolnego rynku, ponieważ jest wyrazem woli konsumentów, na którą rynek musi reagować. Naturalnie, wyklucza bądź stawia w gorszej pozycji niektóre podmioty gospodarcze, to jednak o niczym nie decyduje. W świecie pozbawionym patriotyzmu konsumenckiego wiele podmiotów również jest w naturalny sposób w gorszej pozycji od innych.  Moglibyśmy dla przykładu twierdzić, że geografia koliduje z wolnym rynkiem, ponieważ firmy fińskie nie są w stanie wyprodukować bananów, które konkurowałyby z bananami wyprodukowanymi w Ameryce Południowej. Podobne przykłady, sprowadzające obiekcje wobec patriotyzmu konsumenckiego do absurdu, można by  - jak widać – podawać w wielu wariantach, nie tylko w geograficznym.

folkownia.pl

Mówienie więc, że patriotyzm konsumencki szkodzi wolnemu rynkowi przypomina argumentację, że bycie Eskimosem szkodzi wolnemu rynkowi, ponieważ Eskimosi niepotrzebnie koncentrują się na zakupie ciepłej odzieży, zamiast kupować również stroje kąpielowe i leżaki do opalania. Eskimosi kupują to, co wydaje się im potrzebne, co opłaca im się kupować, podobnie jak osoby, które kierują się w wyborach patriotyzmem konsumenckim.

Patriotyzm gospodarczy – czyli druga strona medalu – wydaje się być mniej koherentny z ideą wolnego rynku. Wszak potencjalnie wchodzą w jego zakres decyzje osób publicznych – urzędników i polityków. Jednak decyzje tych osób również powinny się kierować kryterium opłacalności oraz dodatkowo kryterium woli suwerena, czyli obywateli.  Nie ma więc powodu, aby sądzić że istnieje jakaś fundamentalna sprzeczność między opłacalnością, kalkulacją decydentów a wolnym rynkiem.

Dołączanie czynnika patriotyzmu przy decyzjach ekonomicznych nie przeczy więc wolnemu rynkowi, nadal bowiem wybieramy to, co jest lepsze, bez względu na to, czy dotyczy to produktów/usług z naszego kraju czy z zewnątrz.

Zresztą problem konkurencji można uzupełnić o wyższy poziom. Tak jak konkurują jednostki i firmy, tak też konkurują państwa i regiony. W naszym interesie jest, aby nasze państwo wypadało w tej konkurencji jak najlepiej. Kierując się tu ideą deregulacji powinniśmy więc wymagać, aby nikt i nic nie ograniczał naszego państwa w decyzjach ekonomicznych, które podejmuje ono w interesie swoich obywateli.

pap.pl

pap.pl

Takie podejście do zagadnienia decyzji prowadzi do fundamentalnego pytania: czy nie moglibyśmy potraktować własnego państwa jako wielkiej firmy, w której każdy z nas ma udziały i którego rządy mają zadanie pracować nad tym, aby udziałowcy (obywatele) mieli jak największe zyski? Jeśli odpowiemy na to pytanie pozytywnie, to patriotyzm ekonomiczny nie tylko nie wydaje się dziwny, lecz staje się najlepszą (i jedyną) strategią podnoszenia kursu naszych akcji.

Nad zagadnieniem państwa jako wspólnej firmy obywateli zastanowię się w jednym z kolejnych wpisów. Perspektywa ta wydaje się bowiem niezwykle kusząca, łącząc idee zarówno indywidualistyczne (liberalne – konkurujemy jako państwo i jako jednostki) oraz kolektywne (wspólnotowe – działamy razem).

Wolny rynek z założenia ma opierać się na woli jednostek, a więc także i grup. Skoro jednostki i grupy uważają, że opłaca im się dokonywać pewnego rodzaju wyborów, to znaczy, że odmawianie im prawa do tych wyborów byłoby niczym innym jak właśnie niszczeniem zasady wolnego rynku. Zatem pytanie o związek wolnego rynku z patriotyzmem ekonomicznym można by postawić inaczej:

 

czy w sytuacji, gdy ludzie chcą, aby ich wybory ekonomiczne pozytywnie oddziaływały na ich środowisko społeczne i państwowe, to właśnie odmowa prawa do patriotyzmu ekonomicznego nie narusza tak hołubionej przez wielu zasady konkurencji i wolności wyboru, w skrócie zwanej wolnym rynkiem?

Comments are closed.